Nim przejdę do tytułowego medycznego pytania - radosna wiadomość: KOCZOWISKO zwane "białym miasteczkiem" zwija namioty. Na razie na wakacje. O 17:00 uroczyste pożegnanie. Kwiatki, szampan, przemówienia, całuski. I zapowiedź "rekultywacji" klepowiska zrobionego z trawników w lipowej aleji przed Łazienkami Królewskimi.
Nie wspomniano co prawda, za czyje pieniądze, ale to drobiazg. Czerwoni nigdy takimi drobiazgami się nie umartwiali. Płaci "państwo" i basta.
Dni skupienia i medytacji zakończone. Rozumki rytmicznym trzepaniem butelkami wyprane. Do białości.
Bohaterki są zmęczone. Koniec cyrku. Więc - a dieu, do września.
Nasuwa się pytanie, co należy uczynić, by zniechęcić do naśladownictwa? Za tydzień, dwa, rok znowu ktoś wpadnie na pomysł pobiwakowania przed Kancelarią Premiera. Najprostsza odpowiedź: zabetonować cały trawnik na długości 300 metrów. Do betonu śledzi i szpilek się nie przybije. Trwałe i skuteczne na dziesięciolecia. I tanie (w przeliczeniu na rok użytkowania).
Jednak byłby to poważny uszczerbek dla miejskiej zieleni. Zabetonowne lipy szybko by umarły. Nie wspominając o estetyce. Więc jak? Krzewy, kolczaste krzewy - to jest to! Wybór jest spory: tarnina, ogniki, berberysy, pigwowce, agresty. Pigwowce i agresty to raczej nie - mogły by kusić do zbierania owocu - ze względu na miejsce przesyconego ołowiem. Ze względów bezpieczeństwa krzewy też nie mogą być zbyt wysokie.
Jest tylko problem: Ta obecna "bufetowa" władza miasta stołeczngo, troskiliwa dla wszystkich pokrzywdzonych, z pewnością nie zatroszczy się o spokój kaczystowskiego, faszystowskiego reżymu IV RP.
Wróćmy do naszych baranów, czyli tytułowego zapytania.
Zastanawiam się i zastanawiam, i nie wiem jakie określenie najlepiej oddaje sytuację i stan naszego nadwiślańskiego landu. Rak z przerzutami czy ogólnoustrojowa gangrena? Patologia na pewno. Jeszcze trochę i wskutek osłabienia sił obronnych sepsa i błyskawiczne zejście.
To objawy. Te obserwujemy na codzień. A przyczyny?
Padają różne odpowiedzi. Jedni widzą cechy narodowe. Coś co niby "wyssane z mlekiem", tak jak np.
Mam nieodparte wrażenie, że Polacy najbardziej kochają wolność w czasach niewoli, gdy jej natomiast doświadczają, pierwsze, co czynią, to zamieniają ją w piekło.
Bo tak naprawdę Polak nie znosi wolności. Polak musi mieć na każdą okoliczność swojej porażki winnych tego stanu rzeczy i nie jest ważne, czy tym winnym jest sąsiad, któremu się powiodło (na pewno kradł), rząd, który nie rozdzielił po równo, czyli sprawiedliwie, ( zatem mnie powinien dać więcej), czy bank udzielający kredytu i upominający się o jego spłatę (złodzieje jedne, na mojej krwawicy dorabiają się ). Ważne jest, by ktoś był winien temu, że mnie jest gorzej niż być powinno. To "być powinno" jest formą realtywnego chciejstwa, że Wańkowiczem polecę.
Maria_z_Warszawy
Czy płynie z nami rząd?
Atrakcyjna odpowiedź. Wytłumaczyć można wszystko. Ale że nieprawdziwa świadczy to, że jakoś dziwnie te immamentne "cechy" zanikają natychmiast, gdy tylko Polak znajdzie się za granicą. Musi więc istnieć jakiś czynnik X, który sprawia że jest jak jest.
Maria pisze: "Polacy najbardziej kochają wolność". Przyjmijmy, że tak jest. Kochamy. Ale ta miłość ciągle jest nieskonsumowana. TEJ WOLNOŚCI, upragnionej wolności - ciągle brak.
Tu dygresja. Szkolenie (dawniej mówiło się "tresura", ale prawdziwi psiarze bardzo tego określenia nie lubią) psów polega że utrwala się w zwierzęciu odruchy warunkowe. Sygnał przewodnika - zautomatyzowana reakcja. Sygnały są różne: mówi się "stój", "siad", "waruj", "aportuj". Sygnał to słowo, gest lub na przykład dźwięk gwizdkiem. Ale najdoskonalszą formą wyszkolenia jest reagowanie zwierzaka na sygnał niewidoczny, niesłyszalny dla otoczenia.
Zalecenie ogólne całego szkolenia jest takie: Zwierzak nie będzie się czuł zniewolony. Więcej: Będzie szczęśliwy z możliwości wykonania poleceń Pana. Jeśli jest to stado - to każdy będzie zabiegał o względy Pana, nawet gryząc się z pozostałymi.
Ta kynologiczna analogia winna objaśnić to co mamy. Po '89 wmówiono nam, że mamy "wolność". A tresura przyjęła wyższą doskonalszą formę. Niebagatelną rolę w tej tresurze odegrały media pisane, mówione, do oglądania.
Post nie dokończony. Inne obowiązki wzywają :)



Komentarze
Pokaż komentarze (2)