Właśnie poczytałem sobie salonowe pogaduchy (m.in. Krakowska Platforma - soczewka problemów ogólnopolskich) i wniosek mnie ogarnął smutny - Platforma wyrzuciwszy za burtę wszystkich jonaszów, coraz mocniej nabiera wody i zagłębia się w otchłań głupoty.
Jak inaczej bowiem nazwać takie ekscesy jak na przykład wczorajszy zarzut Komorowskiego pod adresem Kaczyńskiego, że ten mianem "kapiszona" określił Borusewicza? Toć największy tuman po tydzień trwającym nagłaśnianiu eksplozji sobotniej bomby wie, że to był niewypał, który trafnie porównać można do pyknięcia kapiszona. Do kogo więc kierował to swoje odkrycie Komorowski to chyba tylko sam Bóg wie, bo czyż od tumana (zwanego czasem głąbem lub głupolem) może być jeszcze potężniejszy tuman? Gdybym był złośliwy to potwierdziłbym - tak, może, zwie się Komorowski.
Ale złośliwy nie jestem, dlatego mogę zadawać pytania. Na przykład takie: Czyż nie trzeba być tumanem, by uważć że przeciągnięcie Borusewicza na swoją stronę tak się skończy? Przecież Borusewicz nawet nie był członkiem PiS, był wolnym strzelcem który dojrzał swój interes w byciu z PiSem, a teraz tylko wykombinował sobie że trzeba go szukać na Platformie.
Komentarze na temat "odejścia" Rokity (póki co z kandydowania) słyszane z Platformy toż to dno kompletne. Komentować się nawet nie chce.
Platforma, chyba siłą inercji po przegranych wyborach 2005, strzela sobie gola za golem. Efekt jest taki, że wszystkie medialne persony są spalone (lub umoczne) i nie ma kogo przeciwstawić kandydatom z PiS i SLD-D.
PiS i LiD oczywiście z tego powodu nie rozpaczają, tylko robią swoje.
Zastanawiam się, czy Platforma rozpadnie się już przed wyborami, a jeśli nie to czy przekroczy minimum progów wyborczych by wogóle wejść do Parlamentu?
PS. Z tym kapeluszem to może nieco przesadziłem. Właściciel kapelusza ma się dobrze.



Komentarze
Pokaż komentarze