Ulga i ekstaza. Na salonie.
Janke: „Uff" - koniec rozdwojenia jaźni. Wiadomo, grać bezstronnego wielce psychikę obciąża.
Leski „jest zniesmaczony". Dla smakosza to ciężka dolegliwość. Gorsze niż grypa. Publika współczuje.
Sadurskiemu skończył się „zły sen: ponury majak". Profesor znów na jawie. To trochę tak jak w hollywódzkim the endzie: Wreszcie razem.
Dla Mielcarka to „już nie jego drużyna", co nie jest żadną rewelacją, ale niech se pogada. Dla Sawickiego „to było nawet zabawne".
Sfirkow zadowolony, że to tylko „30% betonu", Azrael przypomina i objaśnia swe zasługi w walce z kaczyzmem, a Freeman pociesza przegranych.
Bognie ciągle mało przeciągniętych (ach jakie te kobiety zachłanne!) i spekuluje „Kogo Plaftorma może przeciągnąć do siebie?"
Hamilton „Szanownemu Galbie - prosto w twarz - Ha Ha Ha ...", Eumenes zapytowywuje „premiera (...) gdzie 280 mandatów", a Infidel „szanuje wynik wyborów", ale jako człowiek wolny ma swoje „ale".
Camoes wytyka „niedoszacowaną masę studentów i wykształciuchów", Major zaś objaśnia w galopie „dlaczego PiS przegrał", choć w duchu myślał że nie powinien. Oby nie spadł z konia.
Marcus Crassus dywaguje „czy PiS potrzebuje zmiany lidera?". Ale już Drób Kartel żądając „Jarosław Kaczyński musi odejść" mniema iż „ciemny lud to kupi". Chyba w swym mniemaniu nie jest jednak tak do końca pewien, gdyż wali na odlew „Odejdź gnoju".
Krzywilk już autorytatywnie stwierdza, że "dziś Pis jest tam gdzie była SO i Lpr".
Konrad K.K. daje mu kontrę "michnikowe berety poszły na zakupy do Tusco".
Na co Jan_Żbik: „ACHACHACHACHACHACHA !!!!"
MisQot przypomina popularną ostatnio maksymę „Mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, tylko po tym, jak kończy". Właśnie, od kiedy liczy się koniec?
Raube wskazuje najmocniej ucieszonych: „Najbardziej, oprócz milionów Polaków, cieszą się lekarze i pielęgniarki". Wniosek - lekarze i pielęgniarki to nie Polacy. Zapewne jakaś mniejszość narodowa, jak - nie ubliżając nikomu - Ślązaki, Kaszebi i Żydzi.
Potomek na Salonie lakonicznie: „Kaczyzm The End".
Najtrafniej komentuje to Mr Off „Polacy dali sobie szanse! Wygrala Polska i polska demokracja: przede wszystkim dlatego, ze milczaca, myslaca wiekszosc poszla do urn, by przywrocic Polsce normalnosc.".
Jest tu wszystko co być winno:
-
Polacy zrobili sobie dobrze;
-
Milcząca i myśląca większość;
- Zbłąkana normalność przywrócona.
Jest dobrze, Rybitzky, cierpiacy pisowiec, przestanie wreszcie cierpieć. A może transmutuje w cierpiącego peowca i dalej będzie cierpiał?
Ale są i malkontenci, taka Aspiryna zauważa w tym zwycięstwie „początek końca Platformy". Słusznie. Dialektyka, sprzeczności. Coś się zaczyna, coś się kończy. Pantha rei.
Dialektycznie, czyli ambiwalentnie, cieszy się Warzecha „Wynik wyborów daje mi olbrzymią satysfakcję - nie z powodu zwycięstwa PO, ale z powodu przegranej PiS". Co ważne - ą frąse (zna się te języki przecie, co ważne na świecie) „Tu l'as voulu, Jarosławie Kaczyński".
Atencjone, atencjone! Oto ...
Nasz - naturalny - Premier
też w powyborczej ekstazie
(wreszcie koryto w zasięgu ręki).
Póki co.
c.d.n. (o ile mnie siepacze Schetyny nie dorwą).



Komentarze
Pokaż komentarze (3)