Niektórzy wrogowie konkurencji na torach są nader wysoko ustawieni. Należy do nich pan Dariusz Nachyła, prezes zarządu firmy Deloitte Business Consulting.
„Kluczem do zyskowności InterCity będą teraz odpowiednie regulacje rynkowe”- grzmi jego głos w sceptycznej wobec wolnego rynku, prosocjalistycznej Gazecie Wyborczej. „Nigdzie na świecie nie jest tak, że przewoźnicy kolejowi mogą bez koordynacji jeździć po torach i podbierać sobie wzajemnie pasażerów” – mówi, cytowany przez dziennikarza gazety.
Niestety, to nie jest prawda. Wiele krajów dopuszcza wolny dostęp. Jest on szeroko praktykowany w Wielkiej Brytanii i w RFN. W Wielkiej Brytanii swoją działalność opiera na tej zasadzie 8 dużych przewoźników, z których część działa całkowicie poza systemem franczyz (czyli przetargów na obsługę całych regionów sieci kolei pasażerskiej). W RFN na tej podstawie zaoferowano na rynku pasażerskim 14 różnych produktów w stylu polskich „Interregio”, z których 9 funkcjonuje po dziś dzień. Planowane są kolejne, m.in. prywatne pociągi między Berlinem a Monachium.
Pracowników konsultingu obowiązuje ten sam kodeks etyczny co pracowników naukowych. Pan Nachyła go złamał, karmiąc swoimi poglądami sceptyków wolnego rynku. Jest to smutne.


Komentarze
Pokaż komentarze