Ryszard Czarnecki, popularny bloger i duchowy ojciec najlepszej z koalicji (tej o której wszyscy patrioci już zapomnieli) , ostatnio pochylił się nad ciężkimi kolejami życia Frau Róży (Rose? Roseline? Rosemunde?) Thun. Miło było, zabawnie i sympatycznie...
Nawet ja, prostak trochę pochichotałem, mimo że za angielskim humorem nie przepadam za bardzo. Dlaczego angielskim, zapytacie? Przecież Pan Ryszard to Piast nad Piasty, z dziada i pradziada chłop oraz katolik, na co wskazuje choćby jego droga polityczna i specyficznie polskie zalety, jakie objawia w kraju nad Wisłą i nie tylko.
Ale to tylko jedna osobowość Rysia. Dryga, mroczniejsza - ukrywa się pod imionami Richard Henry. Nie wierzycie? Zajrzyjcie TU. Narodziła się gdzieś w Londynie, w dzielnicy rzekomo podupadłej i co gorsza - jak donosi TW Gugiel - żydowskiej. Alter ego to jest więc Europejczykiem pełną gębą. Czy PKW o nim wie? Czy z jednego miejsca na liscie mogą startować dwie różne osobowości?


Komentarze
Pokaż komentarze