Słyszę to od 2005. Mądre i stonowane głowy, co rusz - tak raz w tygodniu - na kolejne doniesienia z politycznego frontu wzruszają ramionami i każą zajmować się Sprawami Dla Polski Naprawdę Ważnymi. Komentatorom. Jakoś nie widzą, że za chwilę zaczyna się czwarty sezon kiepskiego serialu w którym rzeczone duperele są Sprawą Dla Polski Absolutnie Najważniejszą. W której spalają się najtęższe partyjne mózgi, genialni taktycy i - last but not least - sejmowy plankton.
POPiS nie miał żadnego pomysłu. Dziś to widać w pełnej okazałości. Poza jednym - rządzić, rządzić, rządzić. Może jeszcze - odzyskiwać... Ani tym, ani tym, nie udało się przekabacić "partnerów", więc trzeba ideę główną, jedyną znaczy się, wprowadzać samodzielnie. Ze skutkiem wiadomym. Za to z rabanem. Różnica w tym medialnym zgiełku jest, powtórzę, tylko jedna - PiS ideologizuje wszystko, PO odżegnuje się od wszelkiej idei. Taka strategia, nie - nie rządzenia, a wyborcza.
Krzycz, krzycz, krzycz! Nie ważne co, krzycz! Żeby lepiej wyglądało, krzycz ciszej o 10 decybeli przed kamerami. Krzycz, krzycz, krzycz...
Cały czas mam nadzieję, że to wynik zachłyśnięcia się PRowsko-medialnymi możliwościami. Na polskim rynku to wynalazek nowy, w zasadzie pamiętnego roku 2005. Nasze p osły zachowują się jak to nuworysze, a w następnym pokoleniu wszystko wróci do jakiej takiej normy. Zaraz, zaraz - normy? Napisałem normy?! A nadzieją mają być ledwie maźnięci przez komunę, a nawet postkomunę trzydziestolatkowie? Ha, ha... toż to pierwsi zagończycy...
Dla porządku trzeba przyznać, czasem trafiają się duperele ważne. Przynajmniej jako objaw pewnych procesów. Bo jak rozumiem, z tej perspektywy, skarpetki Michnika czy komputer Jakubowskiej, to duperele nie były? Zachodzi też zjawisko zamieniania spraw ważnych - od lustracji po tarczę - w duperele.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)