Pozwoliłem sobie wkleić komentarz
Koniec mitów którymi nas karmiono przez ostatnie lata:Mit 1 : bezpieczeństwo energetyczne Polski można zbudować w relacjach z państwami Kaukazu. Bzdura - Kaukaz to Bałkany, tylko jeszcze gorsze i żadnego bezpieczeństwa nam nie zapewni.
Mit 2 : opłaca się być amerykańskim pieskiem do podszczuwania Rosji, bo Ameryka chroni swoich sojuszników. Sptytajcie Saakaszwilego, co myśli teraz o wartości amerykańskich gwarancji.
Mit 3 : mały, nic nie znaczący kraj może stać się "strategicznym sojusznikiem" USA. Otóż jest różnica między sojusznikiem a chłopcem na posyłki, bo tego ostatniego można łatwo zostawić na lodzie.
Saakaszwili jednak okazał się wielkim przyjacielem Polski. Jest bowiem szansa, że wskutek jego błędów przynajmniej paru bloggerów S24 przejrzy na oczy.
Pewnie w ogólnej bojowej atmosferze bić Ruska zza klawiatury, pytanie te są niegodne, ale powinny zostać zadane. Z dumą wyznaję, że i mi podobne chodzą od dwóch dni po głowie, ale ująłbym je w mniej dosadny sposób - brak mi jaj.
No to po kolei.
Mit 1Rio brawo myli się w jednym względzie - to Bałkany nie tylko ze swojej winy, a w znacznej mierze dzięki działalności Wielkiego Brata.
Kierunek kaukaski jest mitem polskiej polityki energetycznej gdzieś od dekady. Czy był realny? Przez chwilę tak się może wydawało, gdzieś na początku tego tysiąclecia. Gdy Rosja się wilczo, ale jednak uśmiechała, ceny ropy wzrosły, ale nie poszybowały, a Jankesi wierzyli że wystarczy zdobyć jakiś kraj i już będzie demokracja. Dziś Rosja się umacnia, USA zbierają zabawki. Wiecie jaki jest kluczowy problem? Ten interes jest nie do zrobienia bez Turcji (obok lawirowania między dwoma wymienionymi potęgami). Słyszeliście o jakiś ustępstwach ze strony UE względem Stambułu? Jesteście za?
Mit 2
Dlaczego Gruzini weszli do Osetii? Bajki o tym, że to ich terytorium sobie podarujcie. Że Rosjanie czekali nad granicą? Nie od wczoraj. Nawet jeśli uprzedził rosyjską agresję, co na tym zyskał? Militarnie jakieś dwa dni... a ile stracił?
Dla mnie - albo Saakaszwili zwariował (i w takim razie proszę z niego nie robić bohatera) i podjął decyzję samodzielnie albo ją konsultował. A może nawet dostał zielone światło? A jest tylko jeden kraj, który mógłby mu dać jakiekolwiek gwarancje...
Mit 3Jedyny pod którym podpisuję się w całej rozciągłości.
Byłem wielkim zwolennikiem tarczy. Jakieś dwa lata temu. Tak, Jankesi w domu, i jesteśmy bezpieczni na tysiąclecia. Dziś wiem jedno - tarcza coś tam polepsza, ale nie ma co na niej budować strategii na lata. Amerykanie nie sprawiają wrażenia, że traktują nas lepiej niż chłopców na posyłki. A tarczę, nawet jeśli powstanie, mogą w każdej chwili przehandlować. Z kim? No właśnie...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)