adas wraca nowe adas wraca nowe
18
BLOG

Zachód tego nie widzi?!

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 0

W co drugiej analizie wydarzeń w Gruzji natykam się na zdanie tytułowe. I nie mogę się nadziwić naiwności. Nie, nie Zachodu.

Prawda jest taka, że politycy od pewnego szczebla wiedzą/wiedzieli mniej więcej co się dzieje w Rosji carskiej/ZSRR/Rosji Putina. Albo robią wszystko by "nie wiedzieć". Ale mimo to zawsze traktują Moskwę jako ważnego partnera, jak nie teraz, to za dekadę (może oprócz krótkiego momentu w latach 20., kiedy naprawdę bano się rewolucji w wyniszczonych i zmieniających granice państwach Europy).

Jest to także kwestia "braku zaznania" Rosji bezpośrednio. Ale na ile to przypadek, a na ile celowe działanie? To nie jest tak, że Brytyjczycy czy Francuzi (o Amerykanach już nie mówiąc) to frajerzy i nie reagują na Rosjan (i wszystkich innych) blisko swoich stref wpływów. Hipotetycznie: czołgi Wisłę przejść by przeszły, za Łabą zaczęłyby się problemy. Dyplomatyczne i nie tylko.

Może warto by zacząć od definicji Zachodu? Dla nas to Francja, Wielka Brytania, od pewnego czasu Stany Zjednoczone. Z oczywistych względów nie Niemcy. I teraz zagadka za 100 punktów, które z tych trzech pierwszych państw ma strategiczne interesy w Europie Wschodniej? Takie, że bez nich upadnie ono samo albo przynajmniej jego prestiż? Czy Polska jest dla Wielkiej Brytanii ważniejsza od, powiedzmy, Australii albo Nigerii, dla Francji od Afryki Północnej, a dla USA od Bliskiego Wschodu?

Zachód robi z Rosją (Moskwą) interesy. Globalne. Od 150 lat. Na mapach maluje kolorami i strzałkami. Ty mi, a ja tobie. W tej grze Polska jest tylko pionkiem. I to z najbliższego sąsiedztwa Rosji akurat. W tej, najwyższej, lidze reaguje się na zabawy w sąsiedztwie alergicznie. Nie, nie tylko Rosja. Ale np. USA w całej praktycznie Ameryce Północnej i połowie Południowej, Francja w połowie Afryki... itd.

W sumie to co się wydarzyło w 89 i w tych paskudnych latach 90. to cud. Mocarstwo, nieważne jak słabe, rzadko kiedy wypuszcza z rąk oznakowany przez siebie teren na drodze względnie pokojowej. Czy się nazywa Rosja, Związek Radziecki... czy Francja lub Wielka Brytania. Musi mieć z tym terenem już zbyt wiele kłopotów, kiedy zyski przestają bilansować straty.

A jak odrobi zaległości, to wraca. Jak nie bezpośrednio, to w inny sposób. Całkiem często przy milczącym "poparciu", nie, to nie to słowo, raczej "sprzeciwie" pozostałych członków klubu. Doskonale widzących co i jak...

PS Mapa to świetny wynalazek. Ale od czasu do czasu warto spojrzeć i na globus...

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka