Jutro Listkiewicz podaje się do dymisji. Przestraszył się deklaracji
Ćwiąkalskiego, że prokuratorzy są już na korytarzach PZPN. Listkiewicz zrozumiał, że siepcze Ćwiąkalskiego nie ściemniają i jak mówią tak robią. Nareszcie po tylu latach ktoś się wziął za korupcję w piłce i okazało się, że jednak można. Jak się tylko chce. Siepaczom Ćwiąkalskiego się chce.
To oczywiście niestosowny żart. Kto wie, ten wie...
No zwyczajnie jestem w szoku. Kompletnie nie wiem o co chodzi. Zarząd zawieszano już tyle razy i nic, że i tym razem skończy się na niczym. Może Misia zastąpi Jureczek, ot tyle. Ale tak miało być i przedtem.
Jak się bawię w przeklejanie, to i mój tekst o poprzedniku Pana Ministra:
Bomba wybuchła zimą. Minister Lipiec - młody, z prawym życiorysem, nietykalny prosto z Chicago - zawiesza władze PZPN! Mądrzy i nie- ludzie ostrzegali, że z FIFA nie sposób wygrać. Że to organizacja przy której moskiewski śp. Komitet Centralny jawi się jako oaza demokracji i kuźnia nowoczesnej myśli liberalnej. I co z tego? Liczy się efekt propagandowy w kraju, zagranicę wyprostuje się później (sztuczka popularnie zwana fotygą). Albo i nie. Ale kibice - o których tak chętnie opowiada Ziobro na swych konferencjach - wcale nie są zadowoleni. Reprezentacji grozi zawieszenie i PiS rakiem wycofuje się na pozycje wyjściowe. Fotyga tym razem nie zadziałała - znajdowała się dopiero w fazie testów.
PO, Ministrze Drzewiecki! Nie idźcie tą drogą!
Ale chciałbym się mylić.
I na zakończenie cytacik z nieocenionego Weszło
2. Skoro Listkiewicz zostaje, to Mirosław Drzewiecki będzie musiał biegać wokół Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.
To pewnie będzie jedyny efekt całej awantury...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)