Lider austriackiej prawicy Joerg Haider zginął w sobotę w nocy w wypadku samochodowym na południu kraju - poinformowała austriacka policja.
Do wypadku doszło około godz. 01.30 w nocy, nieopodal Klagenfurtu na południu Austrii. Haider zmierzał do swojej posiadłości w Baerental, gdzie zamierzał wraz z rodziną świętować 90. urodziny swojej matki - powiedział jego rzecznik oraz zastępca Stefan Petzner. - To dla nas niczym koniec świata - dodał Petzner.
A ja się zastanawiam: gdyby wypadek zdarzył się w Polsce? Tuż po wielkim sukcesie wyborczym, który mógłby być cierniem w oku EuroSojuzu i lyberałów? Ile dni, pardon, godzin i usłyszelibyśmy o esbeckim spisku mającym na celu zniszczenie prawicy? Przeciętych hamulcach, wybuchających przy 160 km/h oponach?
Ciekawe czy teraz, po śmierci silnej jednostki, partia się rozpadnie? Naprawdę koniec świata? Dla tej partii pewnie tak. Ale znajdzie się kolejny produkt, ładnie opalony, z solidną kampanią marketingową i, co mi tam, charyzmą. Choćby szczątkową. Tak się robi politykę!


Komentarze
Pokaż komentarze (17)