Ileż to śmiechu było ze Słoneczkiem Peru!
Śmialiśmy się wszyscy z Donaldu w czapeczce. A dziś, kto się sympatycznie nie uśmiechnął widząc Madame Kaczyński w kimonie? Tylko ponurak, bez poczucia humoru nawet w szczątkowej ilości...
Uhonorowany Orderem Słońca Peru, najwyższym odznaczeniem z Peru i najstarszym orderem w historii Ameryki Południowej. Jak to kapitalnie brzmi! Prawie tak dobrze jak doktorat honoris causa uniwersytetu w Ułan Bator.
Dopiero między Barbórką a Mikołajkami, po wszystkich perypetiach Pana Prezydenta w Azji, rozumiem jak śmieszny był wyjazd Donaldu na szczyt UE-Ameryka Południowa. Łuski mi z oczu opadły, po tym jak swym blaskiem poraziła je audiencja u Cesarza. Cóż za szyk, cóż za wystawność, cóż za dystynkcja! Tak się robi wielką politykę, a nie prywatnie rusza w podróż życia.
Jako leming nie mogę, nie jestem w stanie, zauważyć idiotyzmu dzisiejszej uchwały Prezydium Sejmu Polskiego. W zamian za to proszę o następną:
My, Prezydium Sejmu Polskiego, przegłosowaliśmy dziś 28 stopni Celsjusza i plażę dwudziestoletnich nudystek pod oknami obywatela adasia [(może) adasia]. Na wieczność i własność. I żeby jeszcze gardło nie bolało. Tak nam dopomóż Bóg.
Przeszło! Trzy do jednego. Niesiołowski, podlec jeden, się wstrzymał.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)