adas wraca nowe adas wraca nowe
35
BLOG

Potwory (od) Kaczyńskiego

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 4

Na myśl by mi nie przyszło, że najlepiej sedno tzw. IV RP odda Marek Migalski, niezależny politolog, komentator oraz ideolog. Nie ten poziom, nie te zainteresowania... A jednak. Trzeba oddać Panu Doktorowi co doktorskie - tekst wyjątkowo mu się udał. Nazywa się toto Potwory od Kaczyńskiego i dla niewprawnego czytelnika traktuje o Złym Wilku Platformie i Prawym w swej Sprawiedliwości Czerwonym Kapturku, ale to tylko taka zmyłka. Inaczej Rzepa by artykułu nie opublikowała, a do Wyborczej jakoś głupio iść.

Pierwsze akapity mogą zdziwić - czyżby Migalski wziął się za krytykę filmową? Też by pewnie potrafił, ale cenić go należy za oryginalne poglądy socjopolityczne. Szkoda by było takiego talentu! Na szczęście autor po prostu błyskotliwie dostrzega analogię między światem stworzonym na potrzeby Hollywood, a rzeczywistością wykreowaną w czasach rządów Jarosława Kaczyńskiego - jak najbardziej zostajemy w polityce. Pisze więc:

W 2004 roku hitem światowych kin był horror „Osada”. Trudno w kilku zdaniach opowiedzieć jego treść, ale jego istotą było to, że mieszkańcy tytułowej osady w Pensylwanii pod koniec XIX w. żyli wśród lasów zasiedlonych przez straszne potwory. Wejście do lasu było niemożliwe, bo śmiałkowie zapuszczający się w knieje ginęli bez wieści. Na noc mieszkańcy osady zamykali się w domach i drżeli ze strachu przed „tymi, o których nie mówimy” – tak właśnie z lęku nazywali owe potwory w czerwonych szatach. W wiosce obowiązywały protestancka surowość i etyka, bo tylko w ten sposób można było udobruchać monstra.

Jednak finał filmu pokazywał, że w istocie rzecz działa się w latach 90. XX w., żadnych potworów nie było, a ich rolę odgrywali najstarsi mieszkańcy osady, by strzec młodych przed popadnięciem w konsumpcjonizm i grzech. Przed dziesiątkami lat postanowili oni, że aby społeczność wioski zachowała słuszne poglądy, należy stworzyć opowieść o przerażających istotach z lasu.

Osada to cienki, skażony przerostem formy nad treścią, film zdolnego skądinąd, ale specyficznego reżysera. Kojarzy się z czymś? Grupa bohaterów w imię szczytnego celu wybiera przeszłość. Wprowadza dyktatorskie nieledwie zasady, w myśl których lepiej pozwolić umrzeć podopiecznym, niż sięgnąć po ratujące życie zło nowoczesności. Tworzy nową wizję rzeczywistości, nowe rytuały, nowe autorytety, a nawet lęki...

Wypisz, wymaluj - PiS. Zachwyciło mnie jednak dopiero to zdanie:

Podtrzymywali fałszywy mit, nieprawdziwą opowieść o czerwonych potworach, bo inaczej młodzież mogłaby zapragnąć zmiany i wybrać zgubną wolność.

Nikt, powtarzam NIKT, lepiej nie oddał strategii, celów, osiągnięć rządów PiS. Dokładnie tak było, i o to szło. Tylko młodzież nie dorosła. I zasłużyła sobie na szczytne miano lemingów.

Fanów Pana Migalskiego może zaniepokoić ten fragment:

Film ten przypomniał mi się, gdy zobaczyłem kolejne posiedzenie komisji śledczej ds. zbadania rzekomych nacisków w czasach rządów PiS.

Uspokajam. Takie rzeczy się zdarzają. Choćby u Hrabala. Jeden z jego bohaterów, urzędnik niskiego stopnia, ma kłopoty z percepcją. Jego mózg rejestruje wydarzenia, słyszy słowa, jednak jest w stanie zareagować dopiero po kilku godzinach. Nie sądzę by medycznie przypadek był trudniejszy do wyjaśnienia, gdy przesuniecie wynosi niewiele dłużej, jakiś rok...

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka