Pisałem już, że Marek Migalski to geniusz. I jak zwykle miałem rację! Obecnie Pan Doktor podjął się zadania na miarę Herkulesa, mianowicie zdefiniowania mitycznej niezależności. I udało Mu się:
Jak mówi, jako komentator polityczny nie był obiektywny, bo nikt z naukowców i publicystów taki nie jest. Podkreśla jednak, że był niezależny. Zdaje sobie sprawę, że teraz, wraz z decyzją o karierze politycznej, przestaje być panem swoich decyzji.
Lapisarnie zwięźle autoironicznie celnie. Ilu niezależnych będzie zadowolnych z powyższego bon motu?
Teraz już tylko trzeba określić na jakim poziomie w naszych swojskich klimatach, zaczyna się kariera polityczna. Komisji weryfikacjnej WSI? Spółki skarbu państwa? Kierowniczego stanowiska w TVP? Dopiero na listach wyborczych?
W sumie szkoda, że Pan Migalski migruje do Brukseli. W semantyce tyle do zrobienia.


Komentarze
Pokaż komentarze