Państwo nie ma prawa ingerować w wewnętrzne życie uczelni. Ani wywierać nacisku na żadną z osób na nich pracujących. Wszelka ingerencja jest zniszczeniem autonomii. Co za tym idzie przede wszystkim nie należy zajmować się poglądami ani przeszłością (w tym polityczną) zatrudnionej profesury. Szkodzi wspaniałemu dorobkowi polskiej nauki. Wywieranie rządowej presji.
Uczelnie i jej pracowników można i należy dogłębnie zlustrować.
Ponieważ uczelnie polskie to siedliska moralnego rozprężenia i wszechobecnego kolesiostwa. Za mizerny stan polskiej nauki odpowiedzialny jest przede wszystkim brak silniejszej państwowej kontroli oraz niekompetencja kadr. W zasadzie należałoby zbudować uniwersytety od nowa, od samych podstaw.
Odpieprzcie się od szanownego i kompetentnego UJ, wredne POkraki!
Polityka jednak szkodzi. Chyba przede wszystkim mi.
Nie tak znowu dawno zdarzyło mi się brać udział w opracowywaniu, hmmm, tekstu na jeden z niższych stopni, na szczeście - zawodowych. Mniejsza o szczegóły. To sprawia, że jestem pośrednio zainteresowany losami pracy Zyzaka. Chyba nie będą teraz sprawdzać wszystkiego?! Pani Minister, boję się...


Komentarze
Pokaż komentarze