Jak ci prokuratorzy w tej Polsce (no dobra, niech tym razem będzie - POlsce) cieżko pracują. 16 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, wertują - biedaczki - akta, czasu na akty i inne przyjemności nie mając. W warunkach dla zdrowia niekorzystnych, na nieogrzewanych strychach, w zagrzybionych piwnicach, świata na oczy nie widząc, telewizora nie włączając, komputery bez wyjścia na net obsługując. Późną nocą do łóżka się walą butów nie ściągając, a szóstej juz na posterunku stoją y broniom.
Wytchnienie, za przeproszeniem, w kiblu urzędniczym jedynie znajdując. I posiedzieć przyjemnie, i znękane oczy lekturą można słodko nacieszyć. Gazetki, komiksy, bajki dla dzieci. Rozerwać się można, intelektu za bardzo nie obciążając, w służbie dla kraju tak przydatnego. I tylko czasem jakiś szantażysta knigę grubą pozostawi, ręka z przyzwyczajania sięga, wertuje, a prokuratorski węch działania przeciw prawu wychwytuje, nad głową jak aureola żarówka rozbłyska. Trza powiadomić szefa - w tym, a tym ustępie zdradę tajemnicy państwowej wykryłem!
Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy prowadzi śledztwo w sprawie możliwości ujawnienia tajnych dokumentów w książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", wydanej przez IPN.
Ujawnioną przez serwis trojmiasto.pl informację potwierdził rzecznik bydgoskiej prokuratury Jan Bednarek. - Śledztwo dotyczy ujawnienia w 2008 r. tajemnicy państwowej przez zamieszczenie w jawnym dokumencie treści zawartych w dokumencie objętym klauzulą tajności. Postępowanie zostało wszczęte 9 stycznia przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsk, ale Prokuratura Apelacyjna przekazała nam sprawę do prowadzenia w połowie marca - powiedział.
(...)
Klauzulę tajności ściągano z nich jeszcze w 2007 r., ale pozostawały w gestii ABW, a nie IPN.
Rence i nogi opadajom. Finezja pewnych mechanizmów jest jak widać w Polsce niezmienna. Nawet jak przepoczwarza się z IV RP w POlskę. To musi być w genach, jakiś atawizm sprzed epoki lodowcowej zmutowany...


Komentarze
Pokaż komentarze