Ciekawa sprawa. Polskie media, i to nie od dzisiaj, całkowicie go ignorują. A przecież ćwierćfinał Wimbledonu (już drugi w karierze), wcześniej półfinał Australia Open, finał US Open w 2012, 17 wygranych meczów w Pucharze Davisa.
I cisza. I 99,9% społeczeństwa nie ma pojęcia o kogo chodzi. Szkoda.
To ja napiszę drukowanymi: MARCIN MATKOWSKI.
A swoją droga Mariusz Fyrstenberg też nie od macochy.
Krzysztof Rogalski


Komentarze
Pokaż komentarze (13)