19 obserwujących
194 notki
333k odsłony
741 odsłon

Dzień Dziękczynienia, zbliżają się święta

pixabay
pixabay
Wykop Skomentuj50

 "Przygotowanie świątecznego posiłku to stresująca sprawa. Nic dziwnego, że od połowy listopada do końca grudnia gwałtownie wzrasta odsetek morderstw"

                                                                                                Anthony Bourdain

image

Amerykanie zabili wczoraj 100 milionów "Turków" minus dwa ułaskawione przez prezydenta, jeden o nazwie "Bread" drugi "Butter". Oba po około 18 kilogramów. Takiego chleba z masłem wolałbym uniknąć. Przynajmniej nie w tej ilości. Z tym zabijaniem w jeden dzień to tak nie do końca prawda, bo przecież mamy zamrażarki.image

Anthony Bourdain gotował na ten dzień dwa indyki, jeden na pokaz a drugi na stół. Tego pierwszego po upieczeniu i przystrojeniu w papierowe pantalony zakładane na udka i przyozdobieniu całym tym świątecznym szajsem wnosił na salon by goście podjęli zachwyty i achy, i ochy po czym oddalał się z nim pośpiesznie do kuchni i serwował drugiego, wyporcjowanego i pokrojonego dla wygody gości i swojej. Ktokolwiek kroił faszerowanego indyka na oczach gości rozumie ten zabieg bez zbędnych tłumaczeń. Przypominam sobie swoją przygodę sprzed kilkunastu laty gdy po rozmrożeniu indyczki nakładłem farsz i nie sprawdziłem, że we wnętrzu znajduje się worek foliowy z podrobami. Przy serwowaniu czwartej czy piątej porcji natrafiłem na ten worek. Piętnaście par oczu miało niezły ubaw.

Spytacie pewnie co działo się z tym indykiem na pokaz? Nic w przyrodzie nie ginie. Kucharze jedzą kiedy pozbędą się gości. Większość z nas tylko kosztuje potrawy i jest zbyt zestresowana by spokojnie coś zjeść. Jak gotuję dla większej liczby osób to następnego ranka mam mniej na wadze od jednego do dwóch kilogramów. Co więc z tym indykiem? Posłuchajcie Anthonego: "na koniec całej tej hecy, gdy wszyscy goście już sobie pójdą i w domu nie ma nikogo oprócz ciebie, możesz sobie zapalić skręta, siąść w gaciach przed telewizorem i zjeść ze smakiem kanapkę z pieczonym indykiem i nadzienie odgrzane z sosem."

Zawsze to lepsze niż jakiś przypadkowy mord.

W 1620 roku - ci którzy przeżyli ze statku "Mayflower", który z Europy dobił do Zatoki Plymouth - dziękowali Bogu, że przetrwali pierwszy rok. Obsiali wykarczowane poletka, pobudowali pierwsze domostwa, nauczyli się łowić miejscowe ryby i polować na miejscową zwierzynę. Równie jak Bogu dziękowali miejscowym Indianom, od których nabyli ziarno i podstawowe umiejętności radzenia sobie w nowych warunkach. Świętowali trzy dni razem z nimi. Takie były początki Thansgiving Day.

Powinni byli też świętować spotkanie z dzikim indykiem. Jego lotnicze umiejętności były mizerne, co najwyżej do pobliskiego drzewa na konar, żeby uniknąć spotkania z wilkiem. Nie to co dzikie gęsi, których w okolicach też było bez liku. Więc ten łazęga indyk, ta dupa wołowa, ten prawie nielot, ten tchórzliwy kawał mięsa, ta sucha szmata przemysłu mięsnego została bohaterem Ameryki, przynajmniej na ten jeden dzień.


Wykop Skomentuj50
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości