32 obserwujących
264 notki
522k odsłony
  1650   4

Do czego potrzebny jest Gowin?

 Jednym z ważniejszych polityków na polskiej scenie politycznej od przynajmniej dwóch dekad jest Jarosław Gowin. Obecnie jest politykiem obozu PIS stojąc na czele sprzymierzonego z PIS-em Porozumienia. Polityk urodził się na początku grudnia więc jest spod znaku wesołego i towarzyskiego Strzelca. Jest politykiem obecnym od kilku kadencji sejmowych  w obu konstelacjach politycznych na czołowych miejscach w państwie. Łączenie w krótkiej perspektywie czasowej funkcji ministra sprawiedliwości w rządzie Tuska z funkcją ministra szkolnictwa wyższego w rządzie Kaczyńskiego wskazuje - jak by rzekł Belka - na duże umiejętności piwotalne obecnego wicepremiera.

W przestrzeni medialnej, wbrew swoim naturalnym predyspozycjom Strzelca czyli swobodnego Dyzia skaczącego z kwiatka na kwiatek, Jarosław Gowin prezentuje się jako stateczny, konserwatywno - liberalny polityk i prezentuje swoje stanowisko w prawie każdej sprawie z pozycji moralnej wyższości nad swoimi przeciwnikami politycznymi. Jego wzrost jest prawie taki jak jego ego, więc dyskusja z nim jest trudna kiedy pozostajemy na ubitym polu rachunku prostych racji i korzyści.

Jest w pewnym sensie ideologiem, za każdym razem nieco innym ideologiem. Obecnie w czasie prezentacji Polskiego Ładu uchodzi za obrońcę liberalnej koncepcji państwa i zapowiada, że nie dopuści do zwiększenia obciążeń podatkowych dla przedsiębiorców i klasy średniej. To, że te obciążenia rosną z roku na rok, nieprzerwanie od dwudziestu laty, bo każda zmiana płacy minimalnej zmienia obciążenia podatkowe prywatnych przedsiębiorców to już inna melodia. Dziś Gowin skupia się na stosunkowo niewielkim wzroście podatków dla grupy zarabiającej ponad 10 tys. miesięcznie, a z pierwszym, mocno spóźnionym krokiem zmierzającym do uporządkowania polskiej sceny medialnej uchodzi za obrońcę wolności wypowiedzi i pluralizmu. Gdzie był w czasach rządu Tuska kiedy trzy ekipy telewizyjne "transmitowały" sądowe przesłuchanie prezydenta Komorowskiego przy wyłączonych kamerach i gdyby nie pewien dziennikarz zwany dziś: "no to jedziemy" i jego telefon komórkowy to nic o tym wydarzeniu opinia publiczna by nie wiedziała?

Zmiany poczynione przez Gowina w szkolnictwie wyższym, a tym zajmował się przez cztery lata, miały zmierzać w kierunku poprawy pozycji naszych uczelni wyższych w rankingach uczelni międzynarodowych. Powiedzmy sobie szczerze, że z tym było i jest bardzo kiepsko. W wielu dziedzinach życia obserwujemy powolne przesuwanie się naszego kraju w górę, zgodnie ze wzrostem PKB, ale w odniesieniu do pozycji uczelni wyższych nie widać postępu. Gowin postawił na większą samodzielność, a więc bardziej menedżerskie i sprawne zarządzanie uczelniami, tylko czy nasi rektorzy wybierani przez własną społeczność i uwikłani w wewnętrzne układy i układziki są w stanie wyrwać się z tego stanu rzeczy? Po sądownictwie uczelnie wyższe, ze względu na swoją autonomię, brak lustracji i stosunkowo gładkie przejście od komuny do wolnego państwa, uchodziły za miejsca gdzie niejasne postkomunistyczne powiązania były ważniejsze w procesie awansu niż zdolności i wiedza. Nawet urzędnik Tuska ze zdziwienia, że ktoś ośmielił się napisać pracę magisterską "nie po linii" na temat Wałęsy zarządził kontrolę na UJ w Krakowie. Dla niego (jej, bo to była pani, w nagrodę awansowana na europosła) było oczywiste, że w pracach historycznych na najbardziej renomowanej uczelni w Polsce dążenie do nie naszej prawdy powinno być zabronione.

Na razie, po pięciu latach rządów PIS na uczelniach, nowy minister zajmuje się głównie przywracaniem wolności wypowiedzi i swobody dyskursu naukowego. Jego poprzednik nie mógł o to zadbać?

Gdybym miał szukać pozytywnych aspektów współudziału Gowina w rządach prawicy to byłoby to trudne, być może jedynym takim aspektem są ludzie, których Gowin przyprowadził do polityki. Mam tu na myśli w szczególności Jadwigę Emilewicz. Tylko, że ci najciekawsi są dziś poza strukturami Porozumienia, bo nawet z nimi Gowin zdążył się skonfliktować. Jestem przekonany, że pani Jadwiga wróci do polskiej polityki bo takich zdolnych i pracowitych ludzi w polityce brakuje.

W czasach rządów Tuska Gowin jawił się jako ostoja zdrowego rozsądku i przyzwoitości. Przez ostatnie lata wszystko to roztrwonił, a tam gdzie miał realny wpływ na rzeczywistość nie zostawił nic znaczącego. Jego działania i niektóre wypowiedzi wskazują, że jest już poza obozem prawicy. Ciągle bierze udział w grze, ale drużyna już nie podaje mu piłki w obawie przed samobójem, a przeciwnicy też już go olali bo wiedzą, że ten kret jest także wobec nich nielojalny i już w niczym im nie pomoże. Panie Gowin czas na aut!





 

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka