Gorące tematy:

19 obserwujących
187 notek
308k odsłon
2045 odsłon

Łopatka z młodego wołu znad ogniska w czasach Jezusa

Ptak
Ptak
Wykop Skomentuj32

Tydzień temu obchodziliśmy święto patronki hotelarzy i restauratorów: św. Marty. W swoim domu gościła kilka razy Jezusa. Jak to w życiu bywa, ci którzy dbają o zadowolenie innych znajdą się w końcu na drugim planie. Do historii Marta przeszła raczej jako siostra Marii Magdaleny. Pani Ewa Kassala, która napisała książkę o Marii Magdalenie (ukaże się jesienią) poprosiła mnie bym odtworzył uroczystą kolację w domu rodzinnym w Magdali wydaną na powitanie Marii Magdaleny przez jej ojca. Maria wróciła po kilkuletnim pobycie w Egipcie gdzie dorastała (dziadkowie byli Egipcjanami) i pobierała nauki. W kolacji uczestniczy także ich brat Łazarz z żoną i dziećmi.

Kolacja w Magdali wydana przez ojca na powitanie Marii: 

ponieważ ojciec jest chory to tak naprawdę zarządza kuchnią Marta. Nie była w stanie przewidzieć, w którym dokładnie dniu przyjedzie Maria więc czyniła przygotowania tak by nie być zaskoczona, że ojciec na widok Marii nakaże jej by wołała „szojcheta”(żydowski rzeźnik), biła kury i szykowała wystawną kolację z winem.

Marta przewidując tą sytuację umówiła się z szojchetem, że kiedy ten przyjdzie bić kury to jednocześnie przyniesie zasoloną wcześniej łopatkę młodego wołu.

Marta wiedziała, że to najbardziej ulubione danie jej ojca, którego przygotowanie zawsze sam doglądał. Pamiętała (bo podglądała z ciekawości, organizowane u nich biesiady) jak ojciec dbał o każdy szczegół, a także jak biesiadnicy rozweseleni winem tańczyli i śpiewali żydowskie pieśni. Chciała więc ojcu zrobić niespodziankę nie informując go o głównym daniu. Kazała także przygotować wina, dla dzieci i kobiet rozcieńczono je w proporcji jedna porcja wina na dziesięć porcji wody dodając miód i cynamon, dla mężczyzn na jedną porcję wina dodawano trzy porcje wody i wrzucano do amfor płócienne woreczki z tymiankiem i miętą.

Przebieg kolacji:

kiedy wszyscy domownicy zgromadzili się wokół stołu słudzy podeszli z misami z wodą i płóciennymi ręcznikami, każdy obmywał ręce. Następnie słudzy podali na dotychczas pusty stół tacę z chlebem i miskę z solą. Potem ojciec wstał a za nim reszta i rzekł: „bądź błogosławiony Jahwe, nasz Boże, królu wszechświata, który sprawiasz, że ziemia rodzi chleb”. Rzucił garść soli na chleb. Wtedy Marta dała znać kucharzom, żeby zaczęli serwować kolację.

Każdy dostał talerz i puchar do wina a na środek wniesiono tacę z ogórkami, dzbany z winem i oliwą. Rozszedł się aromat czosnku i młodego kopru. Ogórki pochodziły z własnego ogrodu, zerwane dwie godziny przed kolacją starannie obrane, pokrojone w ósemki, spryskane sosem z posiekanego kopru, soli, czosnku i oliwy. Ojciec przełamał chleb i podał dalej.

Ogórki znakomicie łagodziły upał mijającego dnia.


Maria – nasze ogórki są najlepsze na świecie, choć muszę wam powiedzieć, że od Greków nauczyłam się robić podobne ale z gęstym, kwaśnym mlekiem. Na upały znakomite.

Marta – też takie czasami robimy ale dzisiaj nie mogliśmy

Maria – dlaczego?

Marta - bo według kaszrutu nie można łączyć dań mięsnych z mlecznymi, a za chwilę będziemy spożywać mięso

Zapadło kłopotliwe milczenie, które przerwał ojciec.

- Mleko i jego wyroby są symbolem życia. Mleko od matki tworzy nowe życie a mięso jest symbolem śmierci dlatego Jahwe zabronił nam jeść równocześnie te produktu. Wiemy, że niechybnie czeka nas wszystkich śmierć ale póki żyjemy winniśmy okazywać radość z naszego życia. Z tego, że możemy spotykać się przy rodzinnym stole, korzystać z jedzenia, które dostaliśmy od Jahwe, obdarowywać się nawzajem miłością i wreszcie przekazywać życie naszym dzieciom. Tak powinno wyglądać nasze życie w Bogu.

Maria – a czy nie uważasz ojcze, że to prowadzi do lęku przed śmiercią? W Egipcie śmierć jest czymś naturalnym,jest obecna na każdym kroku. Bogowie często nam zabierają życie. Życie ludzkie jest z punktu widzenia bogów nieistotne

Ojciec – nasz Bóg choć surowy i wymagający cieszy się naszym życiem i opowiada się po stronie życia, które stworzył. Dlatego życie i śmierć są rozdzielone. 

Dalszy przebieg kolacji:

Słudzy zabrali pustą już tacę po ogórkach. „Podajcie nam kurczęta” zawyrokował ojciec.

Kiedy na stole pojawiła się duża taca z mięsiwem i warzywami oczy ojca zajaśniały. „Marto – ty niewdzięcznico jak mogłaś mi to zrobić?” Twarze biesiadników zamarły i wtedy ojciec zaczął się perliście śmiać.

Na środku tacy leżała uduszona z warzywami łopatka wołu. Otaczały ją bulwy fenkuł, cebule w całości i korzenie salsefii. Całość została posypana posiekaną kolendrą, pieprzem i skropiona octem winnym.

Ojciec podszedł z radością z nożem do tacy i mimo ograniczeń wynikających z choroby porcjował biesiadnikom mięso.

Cisza, która towarzyszyła posiłkowi świadczyła o tym że naprawdę wszyscy byli zajęci jedzeniem. Słoność przygotowanego kilka dni wcześniej mięsa równoważyła słodkość selsefii, fenkułów i cebuli, odrobinę pikantności nadawał pieprz a kolendra wraz z octem nadawały daniu świeżości. Miękkie mięso rozpadało się w ustach. Warzywa wchłonęły sos z mięsa i smakowały wybornie.

Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości