19 obserwujących
191 notek
318k odsłon
2272 odsłony

Dlaczego Ślązak nie jest Polakiem? Czyli jazda na suwak

Wykop Skomentuj275

Oczywiście Ślązacy żyjący na Górnym Śląsku są obywatelami Polski, w tym sensie są Polakami, jednak chodzi mi o warstwę mentalną. Przyszło mi to do głowy kiedy po raz kolejny stojąc na drodze w korku przed zwężeniem jezdni, gdzie był umieszczony znak o zalecanej jeździe na tzw. suwak, obserwowałem jak kierowcy tirów wkurzeni tym, że na ich pasie z prawej jedzie się o połowę wolniej niż na sąsiednim, nie respektowali tego zalecenia.

Kto jeździł po drogach w Austrii czy Niemczech zna te zasady od dawna. U nas, jak słyszałem, przepisy o jeździe na suwak mają wkrótce z zalecanych znaleźć się w kategorii obowiązkowe. Niedawno słuchałem godzinnej audycji w mojej ulubionej "trójce" o tym przepisie, wypowiadali się różni ludzie, był także ktoś z policji. Wydźwięk z tej audycji był taki: wszyscy narzekali na brak uprzejmości ze strony innych kierowców, na brutalizację zachowań na drodze, ale co najważniejsze nikt, w tym autor tego programu i policjant nie rozumieli tego znaku, albo nie potrafili go ludziom wytłumaczyć. Cała audycja to były ludzkie emocje, wzmożenie moralne, złość mieszała się ze szlachetnością, uczucia pływały w eterze a rozumu nie było tam wcale.

Przypomnę, że aby uzyskać efekt suwaka, czyli największej możliwej liczby samochodów pokonujących zwężenie w danej jednostce czasu, wszyscy uczestnicy muszą znać te zasady i je stosować, a istotą wcale nie jest to, że na końcu przed zwężeniem ustępujemy miejsce innym samochodom w rytmie suwaka tylko to, że nie wolno po zobaczeniu tego znaku zmieniać pasa ruchu. Po prostu każdy jedzie do samego końca czyli do zwężenia swoim pasem ruchu. Nasi kierowcy natomiast widząc jakąś lukę zjeżdżają wcześniej. Powoduje to, że na jednym  pasie samochody posuwają się znacznie wolniej niż na drugim i poirytowani - słusznie! - kierowcy nie przepuszczają na końcu zgodnie z zasadą suwaka samochodów.

W naszym modelu kształcenia i zdobywania prawa jazdy nie ma w ogóle nauki zachowań ułatwiających wszystkim życie. Podejrzewam nawet, że instruktorzy nie wiedzą jak np. się ustawić przed czerwonym światłem i kiedy ruszyć aby zmaksymalizować ilość przejeżdżających samochodów w danym czasie. A przecież zrozumienie tych mechanizmów powoduje, że życie zbiorowe jest lepiej zorganizowane , jest po prostu wydajniejsze i co jeszcze ważniejsze ruguje się z przestrzeni publicznej niepotrzebne, złe emocje.

Ktoś powie, że woli społeczeństwo skrajnych indywidualistów niż poukładane relacje międzyludzkie, w których zabija się kreatywność i twórczość. Odpowiem tak: jeśli pan Janek z tira i jego kolega pan Zbyszek jadą obok siebie i narzucają innym zasady poruszania się na jezdni przed zwężeniem, zgodnie z indywidualnym poczuciem sprawiedliwości to realizują swoją twórczą postawę. Są jak najbardziej kreatywni przy rozwiązaniu problemu płynności ruchu przed zwężeniem według swojej filozofii. Jak do tego dodamy kreatywność pozostałych uczestników ruchu, wkurzonych na pana Janka i Zbyszka, i mających zupełnie inne wyobrażenie o sposobie zapewnienia płynności ruchu, to mamy anarchię. Taką mniejszą bądź większą anarchię obserwuję w wielu innych dziedzinach naszego życia.  

Tyle obserwacji życia publicznego w Polsce przez Hanysa. Przykład pierwszy z brzegu. Dlaczego tak jest? To temat na osobną notkę, w której zapewne to, że Polacy przez większość ostatnich dwustu lat nie żyli w swoim państwie musiałby się znaleźć na pierwszym miejscu.   


Wykop Skomentuj275
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości