19 obserwujących
191 notek
317k odsłon
1663 odsłony

Leonard Cohen - z naszej muzycznej wrażliwości

Wykop Skomentuj22

Mieszkałem na osiedlu nieopodal Ryśka Riedla, byłem jednak dla niego zbyt małym bajtlem by ze mną gadał. Później widywałem Wojciecha Kilara jak parkował swój duży samochód z rejestracją "BASIA" nieopodal sklepu "Piotr i Paweł" na Brynowie, widywałem też Henryka Mikołaja Góreckiego jak przemierzał ulicę Wojewódzką wychodząc z Akademii Muzycznej. Mam "drewniane ucho" ale mieszkam nieopodal "Miasta muzyki UNESCO" a  to mi dodaje odwagi by wspomnieć w trzecią rocznicę śmierci, Leonarda Cohena. Żeby nie było tak mizernie napomknę tylko, że w czasach studenckich byłem częstym gościem naszej katowickiej filharmonii. Pewnego dnia - z dwoma kumplami, ubrani w takie same buty welurowe - usiedliśmy w pierwszym rzędzie filharmonii naprzeciw pięknej skrzypaczki i co pięć minut, na znak, przekładaliśmy nogę na nogę. Grała wtedy koncert Manuela de Falli, coś z ogniem w tytule, ale się nie speszyła, nawet na nas nie spojrzała.

Jeden z krytyków muzycznych - nawiązując do piosenek Cohena - napisał, że do jego płyt powinni załączać brzytwę. Miałem to szczęście być na jego ostatnim koncercie w Polsce w Łodzi w 2013 roku w Atlas Arenie. Nie miałem ze sobą brzytwy. Niezależnie od tekstu i wspaniałego głosu na jego koncertach urzekała zawsze znakomita orkiestracja. Ukazała się już wówczas jego płyta "New Songs", a na niej "Boogie street". Utwór ten pokazuje duchową przemianę Leonarda. Przed wydaniem płyty Cohen spędził kilka lat w zakonie buddyjskim u mistrza Roshiego. Jak sam wspominał był to czas gdzie czasami z mistrzem popijali przed poranną medytacją. Kiedy wyszedł z zakonu okazało się, że środki, które powierzył zaufanej osobie zostały zmarnowane a on sam został bez pieniędzy. Zmusiło go to do narzucenia sobie z powrotem roli kompozytora i artysty koncertującego by zarabiać na życie.  Tak się spotkaliśmy w Łodzi.

Jeśli ktoś ogląda ten znakomity teledysk bez analizy słów to trudno mu zrozumieć, ze jest to już dialog z Bogiem a nie ludźmi.  Wprawdzie padają tam piękne słowa o ludzkiej miłości: "Rzeki i wodospady pod którymi zażywałem z tobą kąpieli, powalony twoim pięknem, klękałem, żeby osuszyć ci stopy" a także jakże miłe memu drewnianemu uchu wołanie do powrotu do życia: "Łyk wina, papieros i czas się zbierać" to jednak góruje nad tym wszystkim: "O Korono Światła, O Pociemniała, nigdy nie przypuszczałem, że się spotkamy" (tłum. Wyszogrodzki).

Cohen, ten pochodzący z Polski i Litwy Żyd, umiera na białaczkę w 2016 roku. Wcześniej pisze  tekst do "You Want it Darker" a w nim: "Jestem gotów, Panie mój". W "Boogie street" pisał: "Dalej przyjaciele - nie obawiajcie się, nasz byt jest taki ulotny, powstajemy z miłości i w miłości giniemy". 

Ja tam wybieram: "Łyk wina, papieros i czas się zbierać". Każdy z nas ma swoją Boogie street i nie powinien się obawiać, że prędzej czy później trzeba będzie ją porzucić.

 



Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura