Zabawa w dwa wybuchy a może i więcej
Niezwykle interesujące było wystąpienie Antoniego Macierewicza w RadioMaryja w dniu 31.01.2015
Porucznik (obecnie kapitan Wosztyl nie dojechał). Z jakich powodow nie wiadomo.
Chyba jest to Człowiek poważny i powinien wyjaśnić przy najbliższej okazji powody swojej absencji.
www.radiomaryja.pl/multimedia/audio/rozmowy_niedokonczone/
pos. Antoni Macierewicz, kmdr. ppor. rez. Wiesław Chrzanowski, kmdr. ppor. rez. Kazimierz Grono. Aktualności w sprawie Katastrofy Smoleńskiej cz.I.
31 stycznia 2015 / 21:30
pos. Antoni Macierewicz, kmdr. ppor. rez. Wiesław Chrzanowski, kmdr. ppor. rez. Kazimierz Grono
31 stycznia 2015 / 18:15
pos. Antoni Macierewicz, kmdr. ppor. rez. Wiesław Chrzanowski, kmdr. ppor. rez. Kazimierz Grono



Wiemy tylko z tego, że poseł Antoni Macierewicz dba o swoje zdrowie i życie.
Ziemia smoleńska i jasnogórska – widziane z USA
Aktualizacja: 2014-12-11 11:44 am
Dlaczego nikt nie chce zbadać próbek ziemi z jasnogórskiego muzeum? Pewnie okazałoby się, że owe próbki z przedmiotów należących do ofiar, różnią się w dość istotny sposób. Dowodzi to że ani rząd, ani opozycja nie chcą przedstawić prawdy o Smoleńsku.
Około pół roku temu, poruszyłam temat ziemii smolenskiej, jako jednego z pewnych sposobów na sprawdzenie czy katastrofa, czy zamach miał miejsce na podsmoleńskim lotnisku, czy to byla mniej lub bardziej udana maskirowka. Z ciałami ofiar było sporo zamieszania, dokładnie nikt z uczestników delegacji samolotu z dziennikarzami, ani z delegatow przybyłych pociągiem nie widział ich naocznie. Ciała ofiar były dopiero identyfikowane, jak wszyscy wiemy w Moskwie, przez najbliższe rodziny, poza jednym przypadkiem identyfikowania zwłok osobiście przez Jarosława Kaczyńskiego. Więc już to było podejrzane. Ponieważ Antoni Macierewicz był za, a nawet przeciw powołaniu w parę dni po katastrofie międzynarodowej komisji śledczej, z inicjatywy prof. Jacka Trznadla, więc był to dla mnie poważny sygnał, że sprawa się będzie ciągnęła w nieskończoność i Antoni temat katastrofy zajeździ czy też zanudzi na śmierć.
Z racji moich osobistych kontaktów zainteresowałam tematem dwóch ekspertów praktyków, a nie teoretyków. Pierwszym z nich jest właścicielem firmy, który zajmuje się wyburzaniem wszelkich obiektów przemysłowych, a drugim był pułkownik artylerii amerykańskiej. Zapytałam ich co oni sądzą o wybuchu oraz ciałach osób w jakim znajdowały się stanie fizycznym, przedstawionym nam przez oficjalną propagandę rządową, jak i komisji Macierewicza. Obaj zgodnie odpowiedzieli niezależnie od siebie po pokazaniu im zdjęć z miejsca katastrofy, że z ciał pozostałaby miazga sądząc po sile wybuchu, Obaj panowie powiedzieli, że sądzą tak na podstawie rozerwanych nitów. Swoją opinię moi eksperci wydali na podstawie zdjęć zaprezentowanych im z pierwszych dni po katastrofie, czy jak ktoś woli zamachu.
Przez znajowych udało mi się jeszcze dotrzeć do trzeciego najważniejszego eksperta, czyli emerytowanego inżyniera-konstruktora firmy Boeing. Zapytałam go, czy na podstawie zdjęć z pierwszych dni po katastrofie, da się stwierdzić, czy jest to autentyczny wrak samolotu rządowej delegacji, czy jest to jakiś podrzucony wrak z namalowanymi polskimi znakami. Zdjęcia oglądał bardzo uważnie, następnie wziął silne szkło powiększające i powiedział mi wprost, że na pewno nie jest to ten samolot. Zapytałam dlaczego tak uważa skoro mi wcześniej powiedział, że się nie zna na rosyjskich samolotach. Odpowiedział, że na pewno każdy samolot „skleja” się przy pomocy tych samych typów nitów. Każdy typ samolotu ma tego samego rodzaju i wielkości nity. A na zdjęciach widać wyraźnie aż trzy rozdaje nitów. Ponieważ ten inżynier konstruktor przepracował ponad trzydzieści lat składając różnego rodzaju samoloty typu Boening, więc na pewno wie więcej od naszego eksperta nr. 1 Antoniego Macierewicza. Pytałam go czy według jego doświadczenia i zawodowej praktyki, przy budowie samolotu stosuje się zawsze te same nity, odpowiedział że kazda firma na świecie tak robi. Jeden rodzaj nitu na każdy typ samolotu. Zapytałam go więc czy Rosjanie mogą budować swoje samoloty w inny sposób, powiedział mi, że jest to prawie niemożliwe. Dlatego że dla niego stosowanie tych samych nitów jest tak oczywisty, że się nigdy nie zastanawiał, czy jakakolwiek firma produkująca samoloty, może używać różnego rodzaju nity w jednym samolocie. Ponadto zwrócił mi uwagę, że na trzech głównych częściach na które rozpadl się samolot wskutek wybuchu, jakby chciał Antoni Macierewicz, widać różnego rodzaju typy i ksztalt okienek. Te różnice widać dopiero pod silnym szkłem powiększającym. Ciągle podkreślam że moi eksperci widzieli zdjęcia z pierwszych dni po katastrofie, oficjalnie prezentowane przez prasę na całym świecie. Nie pytałam go o fachowe sprawy, które mnie jako pielęgniarce i tak by nie mówiły nic, więc mu bardzo podziękowałam i sobie poszłam.
Nieco wcześniej wpadłam na pomysł, by dokonać analizy porównawczej próbek ziemi z miejsca domniemanej katastrofy, z próbkami ziemi znalezionymi na ofiarach i ich odzieży oraz rzeczach osobistych, które miały ze sobą w chwili katastrofy. Przypomniała mi się wtedy sprawa napadu na bank w Los Angeles, gdzie jedynym śladem po rabusiach, były drobiny ziemi znalezione na posadzce w banku. Bandyci wypożyczyli vana, do którego doszła policja i tam też znaleziono próbki ziemii, identyczne z pozostawionymi w banku. I tak ich w końcu wyłapali.
Ponieważ ziemia nie ulega degradacji chemicznej więc sprawa jest ciągle aktualna. Nie wiedziałam tylko skąd wziąć próbki ziemii, myślalam że trzeba byłoby otworzyć kilkanaście trumien i pobrać mikroskopijne ślady ziemi, najlepiej spod paznokci ofiar. Myślałam, że skomplikowane procedury, a być może i rodziny ofiar by to uniemożliwiły.
Kiedy pisząc jeszcze na salonie24, znalazłam notke Coryllusa, o eksponatach będących w zbiorach jasnogórskiego muzem w Częstochowie, a zwłaszcza o zabloconych butach i płaszczu po generale Błasiku, pomyślalam, że przecież mamy pierwszorzędne dowody w Polsce. Opublikowałam wtedy notkę o tych dowodach, pytałam również na chicagowskim uniwersytecie ile by taka analiza kosztowała, okazało się w zależności od ilości próbek. Poddając analizie kilkanaście próbek, kosztowało by to około dwóch tysięcy dolarów. Tyle to ja bym mogła zebrać wśród moich znajomych Polonusów. Byłam zszokowana, że nie spotkało się to z żadnym odzewem w Polsce. Moje notki o Smoleńsku na trzech portalach czytało w sumie kilkaset osób, ale prawie nikt się tą metodą dojścia do prawdy nie zainteresował. A była to chyba jedyna najprostsza metoda, by wykluczyć jakiekolwiek dywagacje czy miał miejsce wybuch, jakby sobie tego życzył Antoni Macierewicz, czy była to mniej lub bardziej sprytnie urządzona maskirowka. Porównanie próbek ziemii zabranej z pobliża miejsca katastrofy, oraz z samego miejsca domniemanej katastrofy, na pewno ucięłoby wszelkie dyskusje i raz na zawsze wyjaśniłoby się, czy był wybuch jak chce za wszelką cenę Antoni Macierewicz, czy była urządzona na miejscu maskirowka.
Trzeba też koniecznie podkreslić, że wersja wybuchu Antoniego Macierewicza, jak najbardziej odpowiada Rosjanom, ponieważ pozwala się sprzeczać w nieskończoność czy był wybuch, czy był to jak twierdzą Rosjanie błąd pilota. A bez zbadania wraku na obeność śladów materiałów wybuchowych nie jest możliwe udowodnić Rosjanom, że był wybuch tak jakby bardzo tego sobie życzył Antoni Macierewicz. Ponadto skoro był wybuch, to niekoniecznie musiała to być ruska robota, ale jak twierdzą zatwardziali rusofobi, bombę mogli podłozyć Rosjanie, podczas remontu samolotu w na Samarze. Tak się można bez głównego dowodu przekomarzać bez końca, podczas gdy ja np. nie wiem, czy polski rząd wystąpił z oficjalnym pismem o zwrot wraku samolotu. Ja tego nie jestem pewna.
O ile mi wiadomo rząd rosyjski nie czyni żadnych trudności, jeśli jakaś grupa chce pojechać na do Smoleńska i na miejscu katastrofy oddać hold ofiarom. Przy okazji można byłoby zabrać jakieś śladowe ilości ziemii z miejsca katastrofy lub z bardzo bliskich okolic. Po porównaniu tych próbek z próbkami częstochowskimi mielibyśmy odpowiedź, czy była to katastrofa na miejscu, czy też katynska delegacja została zamordowana w innym miejscu. Jeśli się tego nie zrobi, to ciągle będą nas zaskakiwaćkolejnymi rewelacjami zespół Macierewicza i jego eksperci, mając pełną możliwość zanudzenia na śmierc jednej z największych tragedii w historii Polski.
Bardzo byłabym ciekawa wyniku analizy tylko próbek z eksponatów jasnogórskiego muzeum, skoro zabranie śladowych próbek ziemii z miejsca katastrofy lub najbliższej okolicy, przekracza mośliwosci zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza. Ciekawa jestem, jakie byłyby wyniki próbek ziemi z ubrań i przedmiotów należących do różnych ofiar katastrofy. Ciekawa jestem jakby się zachował Antoni Macierewicz, gdyby się okazało że ziemia na przedmiotach i odzieży ofiar różni się na tyle, że można z pełną odpowiedzialnościć powiedzieć, że pochodzi z zupełnie różnych miejsc.
Nie wiem i nie mam zielonego pojęcia, czy ktokolwiek z ekspertów Pana Antoniego brał pod uwagę samo badanie próbek ziemii, czy też ulegli od razu urokowi osobistemu przeowdniczącego zespołu, że od razu mu uwierzyli i nie zastanawiając się od razu zaczęli szukaćwybuchu w samolocie, ja osobiście z mnóstwa teorii wybuchowych, prezentowanych przez Antoniego Macierewicza, pamiętam teorie o wybuchu bomby helowej.
Gdyby sie okazało że próbki ziemii różnią się na tyle, żeby móc stwierdzić że nie było żadnej katastrofy pod Smolenskiem, tylko zostali zamordowani w zupełnie innym miejscu, Pan Antonii by był skompromitowany na zawsze i zapewne odszedłby w polityczny niebyt. Rosjanie już nie mogliby mówić o jakimkolwiek błędzie pilota, tylko by musieli wyjasnić, co się naprawde stało, zwłaszcza że w związku z kryzysem ukraińskim, mają nie najlepsze notowania na świecie. Czyli że w tej chwili jest najlepsza okazja, by zbadać próbki ziemii, kiedy Ameryka poszła na wojneęz Rosją.
Jarosław Majdaniarz mógłby wreszcie oficjalnie nazwać Putina mordercą, co byłoby bardzo na rękę wrogom Rosji. Więc jeśli nikt z pisowskiej warszafki nie chce wyjaśnienia tak prostego i będącego w zasięgu ręki, to będzie znaczyło tylko tyle że pisowska warszafka ma tylko i wyłącznie swój osobisty interes na widoku, a powoływanie się na dziedzictwo Lecha Kaczynskiego mają w głębokim poważaniu, tylko i wyłącznie wykorzystując propagandowo we własnym osobistym interesie. Cytując po raz kolejny pisowskiego celebrytę, oni, czyli wierni jeszcze wyborcy i tak muszą na nas zagłosować, bo nie mają innego wyjścia. Więc po co się bawić w wyjaśnianie tak proste i nieskomplikowane, skoro i tak Pan Antoni zapewnia od czasu do czasu wybuchową rozrywkę, którą się duraczy swój elektorat. Pan Antoni chciałby zapewne, aby wybuchowa zabawa trwała w nieskończoność, zapewniając mu do śmierci jak i pośmiertnie miejsce polskiego bohatera, który zaciekle walczył z ruskimi, oraz z ich agentami, o ujawnienie pełnej prawdy o Smoleńsku. Dzięki temu zostanie zapewne naszym kolejnym skarbem narodowym. […]
Slepa manka
KOMENTARZ BIBUŁY: Odniesiemy się tutaj jedynie do sprawy technicznej tworzenia przez całą masę blogerów swoich wpisów. Otóż, podchodząc z szacunkiem do PT Czytelników, wypadałoby choć raz przeczytać swój tekst i poprawić liczne literówki oraz wstawić polskie znaki. Tak jak i w innych przypadkach, również i tutaj dodaliśmy piękne, a z taką pogardą traktowane polskie “ogonki”.


http://blackbridge.com/rapideye/about/index.html#video
OVERVIEW
BlackBridge is focused on providing end to end solutions for the geospatial value chain. This includes satellite operations, groundstation services, data center and geocloud solutions, worldwide distribution through over 100 BlackBridge partners, and the creation of value added products and services.
Quality is Key
Quality management is integrated into every level of activity at BlackBridge, and periodic reviews of all production and quality control processes are regularly conducted to ensure that BlackBridge’s high standards are maintained and continuously improved.
http://blackbridge.com/rapideye/about/constellation.htm
@FREE YOUR MIND
Od 21 listopada 2012 roku Rzeczypospolita Polska jest pełnoprawnym Członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA
http://www.mg.gov.pl/node/17217
["Ostatnia aktualizacja: 2012-11-22
Wiadomości
Serwis Prasowy
Współpraca międzynarodowa
Bezpieczeństwo gospodarcze
Wspieranie przedsiębiorczości
Analizy i prognozy
Fundusze Unii Europejskiej
Prawo dla przedsiębiorcy
Dokumenty do pobrania
Kontakt
Polska jest pełnoprawnym członkiem ESA
Podziel się
- Nasze członkostwo w Europejskiej Agencji Kosmicznej zwiększy zaangażowanie polskich przedsiębiorców i sektora naukowego w prace nad przełomowymi technologiami - powiedziała wiceminister gospodarki Grażyna Henclewska na posiedzeniu Rady Ministrów państw członkowskich Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Spotkanie odbyło się w dniach 20-21 listopada 2012 w Neapolu.
Wiceminister Henclewska zwróciła uwagę na rosnącą rolę i użyteczność technologii kosmicznych we wszystkich aspektach życia społeczno-gospodarczego. – Rozwój i dążenie do wykorzystywania kosmicznych innowacji w przemyśle pomoże zminimalizować skutki światowego kryzysu gospodarczego – oceniła wiceminister.
Podkreśliła potrzebę współpracy polskich i europejskich partnerów na rzecz rozwoju potencjału kosmicznego i jego komercjalizacji. - Jako nowy kraj członkowski ESA jesteśmy gotowi do współpracy w ramach programów naukowo-przemysłowych Agencji na rzecz poszukiwania najlepszych technologii – zapowiedziała wiceminister Grażyna Henclewska.
Zadeklarowała chęć udziału polskich przedsiębiorców w dziesięciu programach ESA, które będą realizowane od 2013 roku, proponując proporcjonalny do polskiego potencjału i oczekiwań udział w ich finansowaniu. Są to programy:
ARTES 1;
ARTES 20 – Integrated Applications Promotion;
European GNSS Evolution Programme;
General Support Technology Programme;
Mars Robotic Exploration Programme 2;
Space Situational Awareness;
Earth Observation Envelope Programme;
MetOp Second Generation Programme;
GMES Space Component-3;
PRODEX.
***
Posiedzenie Rady Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) na szczeblu ministerialnym odbywa się raz na 3 lata. Podejmowane są wówczas decyzje nt. przyszłej polityki kosmicznej oraz kierunków działalności Agencji przez zatwierdzenie do realizacji programów ESA na kolejne lata.
Redaktor wprowadzający:
Kardaszewska Justyna Data utworzenia:
2012-11-22 11:29:34
Data ostatniej modyfikacji:
2013-01-15 12:05:01
Liczba odsłon artykułu:
2907"]
W roku 2012 podawałem wszystkie dane ID zdjęć satelitarnych z dni 9, 13-15 kiwietnia jakie było do kupienia komercyjnie z obszaru Smoleńska, FR.
Eksperci z ZP w osobie dr Nowaczyka nawet głosu nie zabrali, tylko GINI wysilila się na zjadliwe komentarze.
Chcieć to móc, nawet obecnie, ale trzeba chcieć.
http://freeyourmind.salon24.pl/629237,burielom-burielom-bez-odbioru
Zdjęcia z USA A-TEM
@XL4.PL
pozwolę sobie przekleić komentarz A-Tema spod poprzedniej notki:
"@FREE: czy załogę PLF 101 "prowadziła" kontrola i Jużnego i Siewiernego?
Tak.
Rosyjskie przepisy dzielą odpowiedzialność między tymi dwoma wieżami. Kryterium jest aktualna wysokość lotu. W uproszczeniu:
— na pułapie steruje ("kontroluje") loty Moskwa. Dalej "wieże":
— na średniej wyskości prowadzi ("kontroluje") Południowe - Jużnyj - UUBS
— na małej wyskości (krąg, lądowanie) prowadzi ("kontroluje") Północne - Siewiernyj - XUBS
A na przelotowej, przypominam, Moskwa.
Czyli raz jeszcze:
— FIR kontroluje Moskwa (mapa lotnicza korytarzy powietrznych Rosji to pokaże);
— zniżanie i loty na średniej wysokości przejmują pod kontrolą Moskwy lokalne centra,
— ostatnie chwile (podejście) prowadzi KL/KSL czyli lotniskowy kierownik (strefy) lądowań.
To jest proste, a jednad doopy vouove udające "dziennikarzy" pokręciły wszystko ze wszystkim, przypisując np korsażystom siewiernieńskim funkcję "kontroli przestrzeni", której tamci nigdy nie mieli. Plusniny i krasne Kutki to sprowadzacze, a nie żadni "kontrolerzy". Ostatnią prostą obsługują; krąg nadlotniskowy nie zawsze (czasem tak, czasem RUKOWODITIEL POSADKI nawiązuje łączność z samolotem na kręgu.
To nie jest jednak regułą.
Do kręgu i po kręgu prowadzić powinien ich lokalny przedstawiciel kontroli moskiewskiej, którym była wieża UUBS, Smoleńska Południowego, gdzie siadał Kwach, gdzie siadał nasz ulubieniec Macierewicz z wieńcami i innymi sepleniącymi ozdóbkami wierzchowskoidalnumi, latającymi w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej za "nieodzownych", za "wiernych" i za co tam jeszcze ich w tym przybytku wszelakiej profesjonalności zatychającej blaskiem Pięknych Umysłów, zatrudnionych przez PLK uchodzili. Długie zdanie. Już się poprawiam. Lądowano rankiem 10.4.2010 co najmniej raz na Południowym. I to właśnie pokazują zdjęcia z USA.
Te zdjęcia są nie tyle jakieś dramatyczne, ile DUŻE.
Pokazują obszar chętnie widziany i ten skrywany też.
Widać na nich te obszary, które zostały zakryte narracją zełganą przez PDT, Grasia (wiernego jak Wierzchowski), Arabskiego (wiernego His Masters Voice), Millera (ataku serca mało nie dostał, z wierności oczywiście, a co), i pomniejszy płaz. Sami Swoi byli kiedyś w kinie, z niezapomnianą Anią Dymną. Sami Wierni są dziś, czasem czworga nazwisk, a każde przybrane nazwisko pokazuje, jacy to oni wierni są ekipie rządzącej Polską...
W każdym etapie inne nazwisko bezpieka przybiera. Tacy są WIERNI.
Podsumuję.
1.
JEDNA KONTROLA LOTÓW - w Moskwie, i nigdzie indziej.
To tam steruje się ruchem.
2.
Delegatura moskiewska na Jużnym, o kluczowym znaczeniu.
Wiedzą dużo, choć nie wszystko. Co centrala im rozkaże, mają wykonać.
3.
Sprowadzacze do LĄDOWANIA nie wiedzący, co się dzieje, na XUBS.
Ślepi i głusi. Muszą dzwonić po info, za każdym razem, do Moskwy. Oni nie wiedzą, co lata nad ich głowami. Tak MA BYĆ; tak jest zorganizowane latanie w sojuzie, w dzisiejszej rassiji też. W polskim FIR było kiedyś podobnie. Jak jest dziś, pytajcie się tych w czynnej służbie, bo ja od dłuższego czasu już nie jestem w tym biznesie.
Kontrolerzy przestrzeni powietrznej nad Województwem Smoleńskim (Ziemią Smoleńską, Смол́енская о́бласть) według przepisów i według procedur i według praktyki i w ogóle i w szczególe siedzieli i siedzą w Moskwie. Tylko tam. Tam jest kontrola FIR. Moskwa kieruje.
Nazywanie baraku lotniskowego w bazie północnej inaczej, jak kierowaniem strefą lądowań, to nadużycie. To łgarstwo. To igranie z dobrotliwością Polaków, którzy mniej obeznani z przepisami lotniczymi, mają być żgani przez funkcjonariuszy mediów, aby słysząc o "kontrolerach" znienawidzili "techników, przejmujących łączność od kontrolerów w ostatniej fazie lotu"."
link
* *
Tyle A-tem. To natomiast, co opowiadać miał Plusnin na "przesłuchaniu" (proszę zerknąć, jak wyglądały przesłuchania "kontrolerów" w relacji E. Klicha - książka "Moja czarna skrzynka") brałbym jednak w nawias. Ten człowiek zawsze będzie krył swoją tzw. tylną część ciała.
FREE YOUR MIND1.02 14:54
156173389
W roku 2012 podawałem wszystkie dane ID zdjęć satelitarnych z dni 9, 13-15 kwietnia jakie były do kupienia komercyjnie z obszaru Smoleńska, FR w firmie RapidEye.
Eksperci z ZP w osobie dr Nowaczyka nawet głosu nie zabrali, tylko GINI wysilila się na zjadliwe komentarze.
Chcieć to móc, nawet obecnie, ale trzeba chcieć.
Z komentarza A-TEM powinien podać namiar na zobrazowanie o którym pisze.
Z Notki ostatniej FYM-a:
http://freeyourmind.salon24.pl/629237,burielom-burielom-bez-odbioru
@ALBATROS ... Z LOTU PTAKA
nie wiem, do jakich zdjęć miał/ma dostęp A-Tem - on to zapewne może doprecyzować - natomiast ja jestem przekonany, że zdjęcia istnieją, tylko na ich publikację "trzeba czekać". Wydaje się wszak zupełnie/absolutnie niemożliwe, by w takim dniu jak 10-04 nie prowadzono obserwacji rejonu Smoleńska (tudzież innych rejonów "zapalnych", że się tak wyrażę). Zresztą, jak wskazywałem w moich opracowaniach, nawet nieboszczka KBWLLP chwaliła się swego czasu w swej dokumentacji zdjęciami z... 10-04 właśnie i to, nomen omen, z godz. 8:45 pol. czasu (6:45 UTC) (por. link s. 138 u dołu tabeli), choć były to zobrazowania pokazujące stan zachmurzenia, a nie np. "krajobraz po katastrofie".
Zdjęcia więc są, bo muszą być, tylko są "pod kontrolą" fachowców wojskowych.
FREE YOUR MIND2.02 10:25
156173389
Z komentarza A-TEM powinien podać namiar na zobrazowanie o którym pisze.


http://www.bibula.com/?p=29950
Sensor satelity nie objął Siewiernego?
Aktualizacja: 2011-01-2 11:55 pm
Satelitarne Centrum Operacji Regionalnych (SCOR) w Komorowie, wybudowane za 75 mln zł, korzystające z usług amerykańskiego satelity Ikonos, nie działa na skutek pasywnej postawy akcjonariusza w postaci państwa polskiego.
Z obywatelskiej inicjatywy jednego z ekspertów w dziedzinie zastosowań zdjęć satelitarnych wojskowa prokuratura pozyskała od amerykańskiej firmy DigitalGlobe fotografie miejsca katastrofy samolotu Tu-154M. Dane pochodzą z 5 i 12 kwietnia. Jak ustalił “Nasz Dziennik”, jeszcze 10 kwietnia podjęta została próba wykonania zdjęć obszaru Smoleńska przez niemieckiego satelitę, jednak brak możliwości precyzyjnego określenia rejonu katastrofy spowodował, że była ona nieudana. Teoretycznie takie zdjęcia można byłoby bez problemu zdobyć także w Polsce, ale powstałe w 2004 roku w Komorowie Satelitarne Centrum Operacji Regionalnych, przygotowywane do współpracy z wieloma satelitami, praktycznie nie działa.
“Nasz Dziennik” dotarł do specjalisty z dziedziny systemów GIS i zastosowań zdjęć satelitarnych, z którego inicjatywy jeszcze w dniu katastrofy samolotu Tu-154M podjęta została próba udokumentowania rejonu wypadku. Na wyraźną prośbę mężczyzny nie ujawniamy jego nazwiska. 10 kwietnia 2010 roku z podawanych w mediach informacji o katastrofie wynikało, że do wypadku doszło około 2 km od Smoleńska. Wiadomo było też, że nad obszarem unosiła się mgła. Ekspert zwrócił się więc do firmy zarządzającej niemieckim satelitą radarowym TerraSar-X, by podjął próbę wykonania zdjęć dość ogólnie wskazanego wówczas obszaru. – Podjęto próbę, ale wykonane zdjęcie nie uchwyciło interesującego śledczych obszaru – powiedział ekspert. Jego zdaniem, nawet gdyby ten satelita uchwycił miejsce katastrofy, to zdjęcie nie byłoby dokładne z uwagi na rozdzielczość, z jaką pracuje satelita (w trybie punktowym to maksymalnie 1 m – obszar widzenia wynosi wówczas 10 x 10 km). O wykonanie zdjęć obszaru lotniska Siewiernyj poproszony został także przedstawiciel firmy DigitalGlobe. Firma ta dysponuje satelitami o najwyższej rozdzielczości zobrazowań. Satelita WorldView-2 posiada rozdzielczość czasową 1,1 dnia dla zobrazowań z rozdzielczością 1 metra, a dla najwyższej rozdzielczości (52 cm) czas ten zwiększa się do 3,7 dnia. Z kolei powtarzalność obserwacji satelity WorldView-1 to maksymalnie 1,7 dnia dla rozdzielczości 1 m, do maksymalnie 5,4 dnia dla rozdzielczości 50 centymetrów. Dokumentacja fotograficzna została wykonana w czasie pierwszego przejścia satelity DigitalGlobe nad miejscem katastrofy. Było to 12 kwietnia.
Zdjęcie o rozdzielczości 50 cm pozwala na określenie układu szczątków samolotu, potwierdzenie faktu, że samolot nie był na właściwym kursie i nie leciał na wprost pasa startowego. Wprawdzie dokładność takich fotografii nie jest lepsza niż 50 cm, jednak takie zdjęcia wsparte pomiarami geodezyjnymi w terenie pozwalają na uzyskanie tzw. podpikselowych dokładności i w efekcie na maksymalnie dwukrotne zwiększenie dokładności. Co przedstawiają fotografie, które trafiły do prokuratorskich akt? Obrazy pozyskane od firmy DigitalGlobe zostały opublikowane już 13 kwietnia w internecie. Z informacji przekazywanych mediom przez płk. Ireneusza Szeląga, szefa Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, wynika, że są to zdjęcia satelitarne z 5 i 12 kwietnia “obszaru 40 km kw., dotyczącego ściśle lotniska Siewiernyj pod Smoleńskiem, jak również jego przyległości”. Zdjęcia zostały wykonane w największej rozdzielczości. Wynika z tego, że dane te mogą być materiałem pomocnym m.in. przy ustalaniu zmian, jakie zachodziły na terenie lotniska między 5 a 12 kwietnia – w tym także zakresu zniszczeń dokonanych przez upadający samolot. Śledczy nie potwierdzili, by byli w posiadaniu zdjęć satelitarnych z dnia katastrofy.
Zdjęcia mogły być w Komorowie
O fotografie satelitarne byłoby znacznie łatwiej, gdyby nie fakt upadku powstałego w 2004 roku w Komorowie Satelitarnego Centrum Operacji Regionalnych. SCOR powstało w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (zainicjowanego przez spółkę giełdową Techmex SA i państwową Agencję Mienia Wojskowego). Stacja kosztowała 75 mln zł i korzystała z usług amerykańskiego satelity Ikonos (fotografuje powierzchnię Ziemi z rozdzielczością 82 centymetrów) zarządzanego przez GeoEye, choć była przygotowana do odbioru sygnałów pochodzących z wielu satelitów, także tych dopiero projektowanych.
SCOR było jedynym w Europie Środkowo-Wschodniej ośrodkiem zarządzania satelitami. Jego powstanie wymagało wielu uzgodnień, m.in. z rządem USA. W ramach projektu spółka przekazała Amerykanom 13,5 mln USD pochodzących z emisji na Giełdzie Papierów Wartościowych. Wiosną 2009 roku Techmex zwiększył do ponad 75 proc. swoje zaangażowanie w SCOR. Jednak spółka nie radziła sobie ze spłatami zadłużeń. Wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej Techmeksu został złożony w sądzie jesienią 2009 roku. W listopadzie 2010 roku orzeczenie stało się prawomocne. W ocenie naszego rozmówcy, SCOR dziś nie działa “na skutek pasywnej postawy akcjonariusza w postaci państwa polskiego”. Z taką oceną zgodził się dr Marek Dietl, członek Rady Nadzorczej Techmex, ekspert Instytutu Sobieskiego. Jak zauważył, SCOR miał m.in. realizować zadania zlecane przez instytucje państwowe, ale w praktyce było ich zbyt mało i to skutkowało klapą projektu.
Marcin Austyn
KOMENTARZ BIBUŁY: To, że komercyjna (podkreślmy: komercyjna) firma DigitalGlobeoficjalnie nie posiada zdjęcia satelitarnego z dnia katastrofy, nie oznacza, że 1) takowych zdjęć naprawdę nie posiada, 2) satelity militarne nie dokonały natychmiastowej analizy sytuacji i już wcześniej nie śledziły samego lotu.
Gdyby przyjąć, że komercyjna firma nie udostępnia zdjęć – a warto przypomnieć, że różne zdjęcia o wysokiej rozdzielczości może od nich kupić sobie każdy za kilkaset- do kilka tysięcy dolarów sztuka – to jest rzeczą zupełnie nieprawdopodobną aby zdjęć satelitarnych nie posiadały agencje wywiadowcze poprzez rozbudowany system satelitarny. Za nadzór militarnych satelitów (oraz i niektórych tych, które oficjalnie nazywane są np. meteorologicznymi) odpowiada w USA Narodowe Biuro Rozpoznania (National Reconnaissance Office – NRO) — agencja z siedzibą w Chantilly w stanie Virginia, agencja o której świat dowiedział się o jej istnieniu całkiem niedawno, bo dopiero w 32 lata od jej powstania w 1960 roku. Wiemy zatem, że istnieje, lecz do tej pory nie wiadomo tak naprawdę nic o jej budżecie, bowiem nie podlegał on (i w praktyce dalej nie podlega) kontroli Kongresu, a specjaliści szacują, że przekracza znacznie roczny budżet całej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Agency - NSA). Mówienie zatem, że potężna agencja NRO mająca wgląd 24 godziny w każdy zaułek świata, nie posiada zdjęć z newralgicznego miejsca największej katastrofy z udziałem głowy zaprzyjaźnionego państwa i oficerów NATO, na dodatek na terytorium państwa wrogiego (a tak Rosja jest dalej klasyfikowana w terminologii natowskiej), trąci po prostu ignorancją. Albo próbą kamuflażu.
Za: Nasz Dziennik, Poniedziałek, 3 stycznia 2011, Nr 1 (3932) (" Sensor satelity nie objął Siewiernego")
Tags: intelligence-military, katyn_2010
Zakorzeniony w historii Polski i Kresów Wschodnich. Przyjaciel ludzi, zwierząt i przyrody. Wiara i miłość do Boga i Człowieka. Autorytet Jan Paweł II
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka