Edukacja dzieci i młodzieży, to ludzi dojrzałych i seniorów na uniwersytecie III wieku w kolejnych latach życia to rzecz najważniejsza.
Również w naszej HISTORII tej najnowszej III Rzeczypospolitej.
Gdyby tak przed Centrum Kopernika w Warszawie był eksponowany TUPOLEW TU154PLF102 (bliźniak TU154PLF101) to cały świat przy okazji wizyty w dniach 6 i 7 lipca 2017 roku Prezydenta Donalda Trumpa dowiedział by się o tragedii smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku.
Melania Trump w "Koperniku". Będzie majsterkować z dziećmi

Kopernik nad Wisłą już w sierpniu : Centrum Nauki Kopernik
Wiślany bulwar przy Koperniku już otwarty : Centrum Nauki Kopernik

A tak stoi zapomniany w Mińsku Mazowieckim i nawet nie mógł służyć do nakręcenia filmu Pana Reżysera Antoniego Krauzego
„Smoleńsk” to mój ostatni film - mówi reżyser Antoni Krauze. Premiera ...
Białoszewski: samolot Tu-154M/102 stoi zbyt długo i nie jest on w tzw. eksploatacji operacyjnej
Mowa o rządowym samolocie Tu-154M o numerze bocznym 102. Ten statek powietrzny stanowi mienie Skarbu Państwa, utrzymywane w zasobach resortu obrony. Obiekt jest „bliźniakiem” Tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku. Dlatego zdaniem Ministerstwa Obrony Narodowej, Naczelna Prokuratura Wojskowa zwróciła się do dowódcy Sił Powietrznych o utrzymanie samolotu w gotowości i umożliwienie biegłym dostępu do maszyny w celu przeprowadzenia na nim czynności badawczych. W ten sposób maszyna została włączona do śledztwa w sprawie katastrofy.
Tutka w październiku 2011 roku odbyła ostatni lot z Okęcia do Mińska Mazowieckiego. Od tego czasu stoi na lotnisku. Nikt z pilotów nie może nim latać, ponieważ w Polsce nie ma już lotników, którzy posiadają aktualne uprawnienia do pilotowania tej maszyny. Zdaniem Tomasza Białoszewskiego, aby podnieść go w powietrze i dokonać oceny jego stanu technicznego musieliby przylecieć, albo zostać zatrudnieni operacyjni piloci i technicy z zagranicy - prawdopodobnie rosyjscy, najlepiej zawodowa ekipa fabryczno-serwisowa - dodaje ekspert. W Polsce brak jest także mechaników, którzy zajmują się samolotami tego typu. Większość z nich odeszła do cywila lub pracuje już przy innych statkach powietrznych.
Co się dzieje z drugim Tupolewem | Obiekt troski - Polityka.pl
Tu-154M/102 stanowi mienie Skarbu Państwa, utrzymywane w zasobach resortu obrony. Znajduje się w 23 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim.
11 maja 2015 roku wojskowi technicy przyjechali do Mińska Mazowieckiego. Odbyła się stosowna wymiana pism. Ale przynajmniej na bramie nie było obsuwy, bo ochrona przez te kilka lat już się przyzwyczaiła do tych wizyt. Przy pierwszych jeszcze były emocje. I zamieszanie. Swoje pięć minut chciała mieć i żandarmeria, która zabezpieczała Obiekt, jak w żargonie określano samolot. A teraz to już rutyna. Zniknęła nawet bariera z czujek elektronicznych, które miały alarmować o każdej próbie podejścia do Obiektu.
Tu-154M/102 stanowi mienie Skarbu Państwa, utrzymywane w zasobach resortu obrony. Znajduje się w 23 Bazie Lotnictwa Taktycznego. Baza w Mińsku Mazowieckim zapewnia ochronę maszyny, a prace na samolocie prowadzą specjaliści służby inżynieryjno-lotniczej 1 Bazy Lotnictwa Transportowego.
(Fragment oficjalnego pisma Dowództwa Generalnego)
Technicy poddali samolot serii sprawdzeń wizualnych i w dużym uproszczeniu stwierdzili, że jest to samolot tylko z wyglądu. Chodzili, drapali się w głowę. W myślach obliczali różne warianty ewentualnego usprawnienia maszyny, która formalnie jest właściwie nowa. A faktycznie zupełnie do niczego. Napisanie raportu z takich oględzin to sztuka. Trzeba pisać tak, żeby nikomu nie podpaść. Tym bardziej że Obiekt to trudny temat. Formalnie należy utrzymywać go w stanie niepogorszonym. A faktycznie od lat nie ma kto tego robić. Wybrano więc wyjście pośrednie i Obiekt utrzymywany jest w stanie niepogorszonym wizualnie. Na ewentualność jakichś kontroli w raportach pojawiają się jednak zwroty typu: zawilgocenie, wpływ czynników atmosferycznych, upływ czasu, niemożność skontrolowania i uruchomienia.
(Fragment oficjalnej oferty reklamowej Agencji Mienia Wojskowego)Zgodnie z prawem za sprzedaż rządowego samolotu będącego na stanie wojska odpowiada Agencja Mienia Wojskowego. Co innego jednak sprzedać czołg, a co innego pasażerski samolot. I to w wersji Lux, co paradoksalnie okazało się ogromną przeszkodą. Samolotem zainteresowane były głównie podupadłe linie lotnicze, które nie montują salonek z mahoniowymi wstawkami ani nie oferują powiększanych foteli obitych kremową skórą w pierwszym gatunku. W czasie kiedy samolot wystawiony był na sprzedaż, tym typem latały linie lotnicze z Etiopii, Korei Północnej, Azerbejdżanu.Drogą dyplomatyczną strona polska weszła w posiadanie informacji, że maszyną zainteresowany jest Raul Castro, który latał starszą i dużo biedniejszą wersją Tu-154. W sprawę zaczęły się już nawet angażować służby dyplomatyczne, ale wyszła kwestia ceny. Wojsko ustaliło, że za samolot należy oczekiwać ceny na poziomie 70 mln zł. Trudno powiedzieć, jak ją ustalono. Tym bardziej że po analizie rynku dokonanej siłami AMW okazało się, że podobne maszyny chodzą na rynku po dwa, góra dziesięć milionów dolarów. A tak naprawdę pięć byłoby ceną satysfakcjonującą. Kiedy już wojsko zdecydowało się na obniżenie ceny, to okazało się, że maszyna jest niesprzedawalna.Juliusz Ćwieluch
Tu-154M/102 stanowi mienie Skarbu Państwa, utrzymywane w zasobach resortu obrony. Znajduje się w 23 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim.
Samolot Tu-154M nr 102 (nr fabryczny – 862) w wersji luksusowej VIP ma najbardziej komfortowo wyposażoną kabinę pasażerską wśród wszystkich dotychczas wyprodukowanych wersji samolotów typu Tu-154 na świecie.
Na bocznym pasie
Pomysł sprzedaży samolotu oprotestował pełnomocnik grupy pokrzywdzonych w katastrofie smoleńskiej. O sprawie zrobiło się głośno w mediach. Naczelna Prokuratura Wojskowa zwróciła się z pismem do dowódcy Sił Powietrznych o utrzymanie samolotu w gotowości i umożliwienie biegłym dostępu do maszyny oraz przeprowadzenia na niej czynności badawczych i ewentualnych eksperymentów w locie. NPW zastrzegła, że do 15 listopada 2011 r. przekaże harmonogram czynności, jakie zamierzają przeprowadzić biegli. Mniej więcej w tym samym czasie ukraiński kontrahent, który zainteresowany był kupnem samolotu, przestał dzwonić do AMW.
Stanowisko, iż nieprowadzenie obligatoryjnych oblotów jest podyktowane stanowiskiem prokuratury, należy uznać za zaskakujące w świetle Notatki Decyzyjnej Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego z dnia 11 stycznia 2013 r., w której przyjęto do realizacji wariant nr 2 działań dotyczących samolotu Tu-154M nr 102, gdzie wprost sformułowano zalecenie co do dalszego postępowania z samolotem – „Zabezpieczenie samolotu przed wpływem warunków atmosferycznych i utrzymanie go przez Siły Powietrzne w stanie niepogorszonym, a po zakończeniu czynności procesowych przekazanie do placówki muzealnej”.
(Fragment pisma rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej)
Decyzja o przebazowaniu do Mińska Mazowieckiego miała być chyba ukłonem w stronę prokuratury i biegłych, żeby nie musieli daleko jeździć na czynności. Dla niepogarszania stanu Obiektu w środku zaciągnięto kurtyny, a w kabinie pilotów zasłonki. I dzięki temu słońce nie niszczy tapicerki i nie płowieją lakiery.
A w ramach zabezpieczenia samolotu przed wpływem warunków atmosferycznych na każdy z trzech silników założono również brezentowe ochraniacze. A następnie Obiekt ustawiono na bocznym pasie, tak żeby nie przeszkadzał w startach i lądowaniach myśliwskich samolotów Mig-29, które na co dzień stacjonują w Mińsku. Hangaru zdolnego pomieścić długi na 48 m i szeroki na 38 m samolot w bazie myśliwskiej nie było. Przynajmniej nie 26 października 2011 r., kiedy Obiekt odbył swój ostatni lot, przeleciawszy 60 km z Okęcia do Mińska Mazowieckiego.
W 2012 r. w Mińsku rozpoczęło się wylewanie fundamentów pod ogromny hangar i w bazie zaczęli szeptać, że tutka zostanie u nich na dłużej, skoro budują dla niej domek. Dziwili się tylko ludzie, że ten hangar jest jakieś 100 m od pasa. A po drodze jeszcze kawałek lasku. Ale myśleli, że jak hangar zrobią, to i drogę pociągną. Po jakimś czasie okazało się jednak, że hangar powstaje na szczątki rozbitego w Smoleńsku tupolewa. Co prawda widać było, że Rosjanie szczątków raczej nie oddadzą, ale hangar już był zakontraktowany, to go postawili. Tego kawałka betonu od pasa do hangaru nie zabudżetowano, więc tutka stoi na zewnątrz. A hangar stoi pusty.
Dla Obiektu najbardziej niebezpieczna jest wilgoć. Zwłaszcza dla elektroniki. Może pomogłoby odpalanie albo chociaż regularne wietrzenie. Ale to już bardziej skomplikowana sprawa, bo rozbija się o spór kompetencyjny. Dowódca z Mińska uważa, że samolot nie jest na jego stanie. I nie mogą być wykonywane na nim żadne czynności przez jego personel, który nie ma ku temu kwalifikacji. Za stan techniczny odpowiadają technicy z 1 Bazy Lotnictwa Transportowego. Kilku ma jeszcze kwalifikacje, ale żaden nie ma uprawnień, bo je wszyscy dawno potracili. Zresztą samolot też już dawno stracił gwarancję. I kwalifikację do lotów. Choć od czasu generalnego remontu spędził w powietrzu niespełna 100 godzin. Kwestia przekazania go do muzeum byłaby przesądzona, gdyby tylko było to możliwe.
No bo muzeum jest w Dęblinie. A samolot w Mińsku Mazowieckim. Polecieć się nim nie da, bo trzeba by go na nowo remontować, a na to potrzeba milionów. Pocięcie, transport i ponowne zmontowanie będzie tańsze. Ale też liczone w milionach. A zezłomowanie skończy się zarzutami o niegospodarność. Przecież same silniki kosztują po sześć milionów złotych. To znaczy po naprawie, bo zardzewiałe chyba nic nie kosztują.
Jest taki pomysł, żeby zrobić w Mińsku filię muzeum, na tym jednym eksponacie. Wycieczki puszczać popołudniami, jak myśliwce nie będą latać. Jakoś by się wybrnęło z tej katastrofy.
Tupolew z Lotniskowej • Wirtualny Mińsk Mazowiecki
Celý tým muzejníků usilovně pracuje na tom, aby bylo túčko v expozici a přístupné veřejnosti v sezóně 2018!Muzejníci na něm opět pracují ve svém volném čase, proto poprosíme o trpělivost.
Foto: Michal OrlitaDržte nám pěsti!Děkujeme ;-)Více zde: http://www.museum-kunovice.cz/









Komentarze
Pokaż komentarze