Tydzień temu wybuchła bomba z napisem ACTA. Media trąbiły (prawie) wyłącznie o tej jednej sprawie niemal całkowicie pomijając inne, ważne wydarzenia. Ta monotematyczność sprawiła na mnie wrażenie dość dziwne, jakby społeczny bunt przeciwko porozumieniu miał przykryć inne, ważniejsze i bardziej problematyczne sprawy, do których politycy koalicji rządzącej nie bardzo chcą się przyznać. Dla przykładu podam trzy, ważne dla społeczeństwa zdawać by się mogło, problemy:
-
Załgany raport MAK i komisji Millera. Dziś już wiadomo, że nie było żadnej brzozy, że gen. Błasik na nikogo nie naciskał, że drugi pilot kpt. Grzywna prawidłowo odczytywał dane z wysokościomierza barometrycznego. Wbrew tezom dwóch wymienionych raportów. I co? I nic. ACTA przesłoniła sprawę, wolność słowa zwyciężyła ze smoleńską katastrofą. Albo i zbrodnią, bo ilość kłamstw narosła na tej sprawie każe zdrowo myślącemu człowiekowi zastanowić się: jeżeli łgali to coś ukrywają...
-
Rosnące koszty życia. Wszystkie ceny ruszyły sprintem w górę, paliwo mamy najdroższe w historii, przy zakupie węgla na cele opałowe musimy zapłacić akcyzę (właściwie nie musimy, ale chcąc jej uniknąć trzeba zmarnować mnóstwo czasu i nerwów, więc łatwiej machnąć ręką), minister finansów zastanawia się nad kolejnymi zmianami w systemie emerytur a w mediach tylko ACTA. Jakby Polacy byli krezusami i nie musieli się przejmować ile pieniędzy wydadzą na podstawowe produkty.
-
Budżet. Wczoraj posłowie uchwalili budżet bez problemów i dyskusji. Znaczy dyskusja zapewne była, ale całkowicie prywatna, nigdzie nikt nie wspomniał o niej ani słówkiem. Aż się chce zapytać, czy posłowie dyskutowali na sali plenarnej czy w sejmowej knajpie przy szklaneczce czystej i śledziku?
Tymczasem Grzegorz Schetyna w radiu RMF FM mówi: „Jeżeli byśmy tą całą atmosferę wzięli w ręce i wycisnęli z tych wszystkich kłopotów, to uważam, że ostatni czas, choć trudny, bardzo emocjonalny, jest dobry dla Polski i Platformy Obywatelskiej”. Trudno się spierać, społeczna para poszła w gwizdek, ludzie w końcu wrócą do swoich zajęć a Platforma wróci do swojego sposobu rządzenia. To faktycznie dobry czas dla tej partii, czas rozładowania społecznych napięć w najbezpieczniejszy sposób. Jedno pytanie tylko nie daje mi spokoju: kiedy wreszcie będzie dobry czas dla Polaków?



Komentarze
Pokaż komentarze