AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
294
BLOG

Pod przewodnictwem elit

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Kultura Obserwuj notkę 3

W II Rzeczypospolitej studia wyższe kończyło kilka procent społeczeństwa. To niewiele, chciałoby się powiedzieć, ale właśnie dlatego mogli ci ludzie stanowić elitę. Elitę realną, nie papierową, elitę stanowiącą trzon Narodu. Udowodnili to podczas wojny – tworząc struktury państwa podziemnego, i po wojnie – organizując opór przeciwko komunistycznej i sowieckiej okupacji naszego kraju. Tych kilka procent wystarczyło by poprowadzić resztę, mniej wykształconą (co nie znaczy, że mniej inteligentną, patriotyczną, bohaterską), do wielkich czynów – wystarczy wspomnieć kpt. Władysława Raginisa, ks. Jana Machę czy matematyków, którzy złamali kod Enigmy: Jerzego Różyckiego, Henryka Zygalskiego, Mariana Rejewskiego. To ludzie tacy jak oni poprowadzili Polaków do bohaterskiej walki, dzięki nim możemy być dumni z postawy naszych rodaków wobec okrucieństwa II wojny światowej a potem wobec narzuconego siłą przez Sowietów komunistycznego totalitaryzmu. Nauczyciele, księża, oficerowie, naukowcy... Przedwojenne elity kształtowały społeczne postawy i wychowywały młodych Polaków, którzy nie przynieśli wstydu Ojczyźnie w trudnych czasach.

 

A potem wszystko się zmieniło, nastał ustrój społecznej sprawiedliwości i otworzył przed masami dotychczas uciskanymi powszechny dostęp do edukacji, również tej najwyższej. Zamiast sprawdzać egzaminacyjnie czy dany delikwent nadaje się do podjęcia wobec niego trudu wtłaczania do głowy wiedzy (na poziomie przekraczającym możliwości klasycznego utrwalacza władzy ludowej) wymyślono tzw. punkty za pochodzenie. Oczywiście chodziło o pochodzenie słuszne, czyli robotnicze albo chłopskie. Spowodowało to, że na uniwersytety zaczęli się dostawać ludzie kompletnie nieprzygotowani, w których rodzinach nie było żadnej tradycji zdobywania wiedzy. Ja, broń mnie Panie Boże, nie potępiam ich pędu do nauki, część z tych ludzi sprawdziła się na uczelniach i osiągnęła sukces. Niestety ten sam mechanizm, który otworzył bramy uniwersytetów przed prostym ludem zamknął je dla tych, którzy do akademickiej nauki przygotowywani byli od najwcześniejszych lat. Zwiększył się co prawda odsetek ludzi z wyższym wykształceniem, ale całkowicie załamał się system społeczny oparty na przewodnictwie elit.

 

Dziś mamy tego skutki. Każdy, komu kaprys tak każe pcha się na wyższą uczelnię, by po jej ukończeniu zasilić szeregi „wykształconych bezrobotnych”. Absolwenci zamiast stać na podium auli wykładowych wykładają, jeśli mają szczęście, kafelki w uczelnianym kiblu, zamiast przekazywać swoją wiedzę dalej przekwalifikowują się bo podaż magistrów wielokrotnie przekracza popyt na nich. W dodatku system finansowania wyższych uczelni sprawia, że te aby przetrwać muszą się dostosowywać do rynku, muszą wciąż obniżać poziom by jak największa liczba studentów była w stanie je ukończyć. Zamiast wychowywać elity wypuszczają ogromną rzeszę nikomu niepotrzebnych i niedouczonych magistrów. Oczywiście absolwenci, z racji posiadanego tytułu naukowego, sami za elitę się uważają co możemy obserwować chociażby w postaci żenujących wygłupów niejakiego Kuby Wojewódzkiego czy wyskoków naszych co bardziej światłych polityków. Ale czemu się dziwić, jakie nauczanie takie elity.

 

Nie to jednak jest najgorsze. Elity te stają się bowiem wzorem do naśladowania dla tysięcy młodych ludzi, którzy nie mając innych autorytetów małpują telewizyjnych idoli. Jak kiedyś powiedział mój szanowny Ojciec: gdyby jeden czy drugi gwiazdor ze szklanego ekranu wystąpił (najmocniej proszę o wybaczenie) z gównem na głowie, w które zatknąłby piórko to następnego dnia połowa ludzi wystąpiłaby w tym nakryciu głowy idąc do szkoły czy pracy. To jest tragifarsa, smutna komedia, w której przyszło nam występować. Elity zamiast kształtować ducha Narodu, zamiast prowadzić go do wielkości (patetycznie zabrzmiało, ale w końcu od tego są elity) pajacują i robią ze wszystkich idiotów. Ale nie czarujmy się, nie robią tego za darmo. Biorą grubą kasę od swoich mocodawców, w których interesie jest ogłupienie społeczeństwa, spłaszczenie ducha Narodu i – w efekcie – odebranie mu tożsamości. By można go było rozmyć w jednolitej, idealnej i tak pożądanej europejskości...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura