AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
331
BLOG

Rozgrywanie mediów

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 3

Władza nad mediami daje władzę nad ludźmi – chyba nikt nie ma wątpliwości co do prawdziwości tych słów. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy liczy się szybkość przepływu informacji. Kto pierwszy wrzuci news'a ten ma rację a kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą – jak ogłosił Goebbels. W tej sytuacji prawda przestaje być ważna, więcej, ona staje się szkodliwa! Znaczenie ma tylko to, czyje kłamstwa dotrą do większej liczby odbiorców. Dzisiejsza bitwa o ACTA to tylko jedna z odsłon wojny o nasze sumienia i rząd dusz.

Afera Rywina i kneblowanie niezależnej prasy.

Wspomniałem ministra propagandy Rzeszy, ale tak głęboko w historii grzebać nie trzeba. Wystarczy cofnąć się o dziesięć lat, kiedy to Adam Michnik z magnetofonem czatował na Lwa Rywina. Ten ostatni miał wcześniej powiedzieć Wandzie Rapaczyńskiej, ówczesnej prezes Agora S. A., że ustawa medialna, nad którą pracował sejm, przybierze kształt korzystny dla spółki, jeżeli Gazeta Wyborcza przestanie krytykować SLD i premiera Millera. O finansowej gratyfikacji na rzecz rządzącej ówcześnie partii nie warto wspominać, to tak oczywiste, że chyba nikomu nie wydaje się dziwne. Agora nosiła się wtenczas z zamiarem zakupu telewizji Polsat (lub programu drugiego TVP w przypadku jego prywatyzacji) i zależało jej, by powstająca regulacja prawna nie zawierała klauzuli zabraniającej jednoczesnego posiadania ogólnopolskiego dziennika i telewizji. Jest to klasyczny wręcz przykład zazębiania się interesów władzy i medialnego biznesu – my wam nie będziemy utrudniać a wy nam zapewnicie przychylność widzów i czytelników. Słynne słowa „lub czasopisma” wstrząsnęły wówczas całą Polską i stały się wręcz synonimem informacyjnych przekrętów rządzących i ich związków z wielkim biznesem.

Potem były pomniejsze afery z kneblowaniem nieprzychylnych władzy czasopism. Ot chociażby wolta tygodnika „Wprost” z pisma konserwatywno - prawicowego kierowanego przez Stanisława Janeckiego na libertyńsko – lewicowe pod wodzą Tomasza Lisa, praktycznie wyrugowanie z rynku „Przekroju” po wykupieniu go przez Grzegorza Hajdarowicza i ten sam scenariusz powtórzony z wydawnictwem „Presspublica” - wydawcą „Rzeczpospolitej” i tygodnika „Uważam Rze”. Władza nie lubi wolnej, niezależnej prasy, jest ona dla niej niebezpieczna poprzez kształtowanie społecznych opinii. Dlatego robi wszystko by tę prasę kontrolować stosując wszelkie możliwe (legalne jak i nielegalne) metody.

Koncesyjny szantaż

Jednym z narzędzi pozwalającym kontrolować media są koncesje. Idiotyczny system, w którym urzędnicy decydują kto może, a kto nie może prowadzić stacji telewizyjnej czy radiowej. Urzędnicy, którzy nigdy w życiu nie wykonali żadnej twórczej pracy, próżniacza klasa niezdolna myśleć abstrakcyjnie. To oni uznają czy konkretna stacja będzie w stanie przetrwać, czy spełnia warunki pozwalające rozpocząć nadawanie. Trudno to logicznie myślącemu człowiekowi zrozumieć. Normalna procedura powinna wyglądać tak: zainteresowany kupuje częstotliwość i nikogo nie obchodzi co z nią zrobi. Jeżeli odniesie sukces to będzie zarabiał, jeżeli splajtuje to częstotliwość wróci na rynek i kupi ją ktoś inny. Może też być tak, że inwestor kupi częstotliwość celem odsprzedaży jej z zyskiem komuś, kto będzie chciał tworzyć własny program – i to powinno być dozwolone. Jeżeli częstotliwości jest ograniczona ilość – wystarczy zorganizować przetarg i sprawa załatwiona. Koncesje to idiotyczny – jak już napisałem – system, całkowicie niepotrzebny w zdrowym państwie, nadawców powinny ograniczać jedynie przepisy prawa a nie przychylność urzędników, komisji i rad. No właśnie, w zdrowym państwie. Problem w tym, że takowego już chyba w świecie demokratycznym nie ma. I stąd koncesje, narzędzie nacisku i szantażu: nie podskakuj, bo na pewno znajdzie się sposób by zamknąć twoją stację.

Przykładu daleko szukać nie trzeba. Ostatnie przepychanki z koncesją dla telewizji „Trwam” idealnie obrazuje sytuację. Wprawdzie nie chodzi tu o szantaż, nikt ojcu Rydzykowi nie kazał zmieniać programu stacji by mógł otrzymać koncesję – jemu jej po prostu prewencyjnie odmówiono. Cała głupia gadanina o rzekomym braku wiarygodności finansowej fundacji Lux Veritas to tylko zasłona dymna, mająca przykryć strach władzy przed niezależnymi mediami. Że teorię spiskową uskuteczniam? Wystarczy spojrzeć kto dostał koncesję na nadawanie na pierwszym cyfrowym multipleksie: pierwszy i drugi program telewizji publicznej, tvp info (czyli stacje publiczne, zależne od władzy), trzy kanały rozrywkowe (Polo TV, Eska TV, ATM Rozrywka TV) i zależny od prorządowej grupy ITI U-TV/TTV. Taki układ zapewnia, że do przeciętnego widza nie korzystającego z kablówki czy satelity docierać będzie tylko taki przekaz, jaki jest wygodny dla rządzących Polską elit. Elit, które boją się by nie pękła mydlana bańka iluzji jaką roztaczają przed społeczeństwem.

Dokąd to wszystko prowadzi?

Władcy tego świata doskonale wiedzą, że łatwiej rządzić głupimi niż mądrymi, samodzielnie myślącymi. Naturalną tego konsekwencją jest chęć ujednolicenia medialnego przekazu tak, aby to oni byli byli bohaterami, dzięki którym wszystkim żyje się wspaniale a ich przeciwnicy czarnymi charakterami dążącymi do społecznych zawirowań i destabilizacji. Zrozumieć to łatwo i nikomu tłumaczyć nie trzeba, jednak nie wolno się na to godzić. „Wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu” - te słowa widnieją na internetowej witrynie Sejmu RP. I tych słów powinna się trzymać władza, jeżeli chce sobie uzurpować prawo do reprezentowanie tegoż narodu. A naród tylko wtedy będzie mógł wyrazić swoją wolę, jeżeli będzie należycie poinformowany, jeżeli będzie się mógł wykazać wiedzą wystarczającą do świadomego delegowania swoich przedstawicieli. I tutaj właśnie jest pies pogrzebany, bo ta wiedza jest niebezpieczna dla rządzących, którzy już tak okrzepli na swoich stanowiskach, że sami przed sobą udają niezastąpionych. Dla nich świat, że tak po sienkiewiczowsku powiem, jest jak postaw czerwonego (nomen omen) sukna i zrobią wszystko, by jak największy kawał tego sukna przypadł im w udziale. A najłatwiej to osiągnąć przy pomocy „zaprzyjaźnionych” mediów, które wmówią pozostałym, że w czerwonym im nie do twarzy...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka