Palikot i jego wesoła kompania zamierzają nałożyć na twarz świebodzińskiego Chrystusa maskę GuyaFawkesa, która stała się symbolem ruchu Anonymous i sprzeciwu wobec ACTA. A właściwie głoszą wszem i wobec, że zamierzają a z ich zamiarami, co powszechnie wiadomo, jest tak jak ze zbiorowym paleniem trawy w Sejmie. Niby było, ale po pierwsze nie zbiorowe tylko pojedyncze, a po drugie nie trawy tylko kadzidełka. Bardzo dobrze, nie popieram wypalania traw, może ono jak powszechnie wiadomo wywołać zagrożenie pożarowe a stratą niepowetowaną byłoby spalenie się wiejskiego namiotu cyrkowego. Choć z drugiej strony każda próba użyźnienia politycznej gleby, nawet tak kontrowersyjna, powinna wzbudzać powszechną sympatię przypuszczam jednak, że większość społeczeństwa wolałaby to zrobić za pomocą fury gnoju.
Dorabiane plastykowej gęby Chrystusowi to całkiem inna bajka. Mieszanie Boga do bieżącej polityki powinno być czymś niewłaściwym nawet dla ateisty i antyklerykała jakim jest Janusz Palikot. A może zwłaszcza dla niego. Przecież jednym z postulatów głoszonych przez jego ruch jest tolerancja odmieniana przez wszystkie przypadki i stawiana na ołtarzach, z których zrzucić usiłuje się Chrystusa właśnie. I może o to chodzi? Może twarz Guya Fawkesa jest twarzą tolerancji? Może palikociarze wcale nie chcą protestować przeciwko ACTA tylko przerobić pomnik Króla Wszechświata na pomnik Carycy Imperatorowej Wszechoświeconych? Jeżeli tak to możemy się spodziewać, że Ruch Poparcia Bimbrownika z Biłgoraja wkrótce przekształci się w kościół, którego sam Palikot będzie papieżem, guru, najwyższym kapłanem czy jak tam sobie wymyśli. I wtedy zrozumiałym stałby się zajadły antyklerykalizm tej formacji – ot zwyczajne zwalczanie konkurencji. Mogę to sobie nawet wyobrazić, choć z niejaką trudnością przychodzi mi zaakceptowanie posła(nki) Grodzkiego(j) w habicie a samego Palikota w kapłańskiej szacie z namaszczonym wyrazem twarzy...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)