AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
207
BLOG

Mieszanie porządków

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Kultura Obserwuj notkę 0

Dziś, kiedy ktoś próbuje zrównać homoseksualizm z pedofilią czy nekrofilią, a w dodatku stwierdzić, że są to zboczenia podobne w swym charakterze jest natychmiast obrzucany błotem przez politycznie poprawnych wyznawców tolerancjonizmu i wszystkie środowiska idących z „duchem czasu” (mam wrażenie, że ten duch ma kopyta, rogi i ogon) postępaków. No bo jakże to tak można? Przecież pedofil krzywdzi niewinne dziecko a homoseksualista daje upust swoim żądzom za przyzwoleniem „partnera”. Otóż można. Powiem więcej: trzeba stawiać znak równości między tymi dwoma zboczeniami, choć oczywiście nie wolno stawiać tego znaku między ogarniętymi nimi ludzi. Homoseksualista (o ile oczywiście nie jest gwałcicielem i nie napada na Bogu ducha winnych ludzi) krzywdzi przede wszystkim sam siebie, pedofil krzywdzi zawsze, w dodatku krzywdzi istoty bezbronne. Co innego jednak ludzie a co innego przypadłości, które ich dotknęły. Zboczenie jest zboczeniem i nie ma tutaj nad czym deliberować. Bo nie chodzi o krzywdę wyrządzaną bądź nie drugiej osobie, ale o sprzeczne z naturą zachowania mające poważne konsekwencje nie tylko dla „zainteresowanych” ale dla całych społeczeństw.

 

Próba rozdzielenia zboczeń na „dobre” (które w efekcie przestają być zboczeniami a stają się orientacjami) i „złe” (krzywdzące drugą osobę) jest niebezpieczna, ma na celu wmówienie ludziom, że tradycyjny model społeczny jest zły i trzeba szybko wprowadzić nowy, lepszy, przystający do współczesności. Taki, w którym pederasta to wesołek (gay) cieszący się życiem i nie przejmujący się konwenansami, przesądami czy ograniczeniami wynikającymi ze zniewolenia (sic!) religią. I powoli się to dzieje, na naszych oczach ludzie, którzy jeszcze niedawno byli piętnowani i kryli się ze swoimi chorymi „zabawami” w czterech ścianach własnych mieszkań wychodzą na ulice, maszerują w obleśnych paradach i domagają się dla siebie przywilejów. Tak, przywilejów, bo prawa mają dokładnie takie same jak ludzie normalni: każdy pederasta ma prawo ożenić się z kobietą, każda lesbijka może wyjść za mąż za mężczyznę. A że nie chcą? Ja nie znoszę kalafiora, pod żadną postacią. Kiedy jako dziecko nie chciałem go jeść to rodzice mówili mi po prostu: „to nie jedz”, ale nikt nie gotował specjalnie dla mnie osobnego obiadu. Przecież miałem prawo zjeść kalafior, nikt mnie nie głodził, więc moja obrażona mina na nikim nie robiła specjalnego wrażenia. Dziś ludzie mylą „prawa” z „przywilejami” domagając się tych ostatnich i twierdząc, że należą im się jak przysłowiowemu psu przysłowiowa buda.

 

Jak napisałem na wstępie homoseksualizm to takie samo zboczenie jak pedofilia, zoofilia, czy każde inne błędne – to jest niezgodne z naturą – ukierunkowanie popędu płciowego. Z dwóch samców młodych nie będzie, każdy hodowca rybek, psów, kotów, trzody chlewnej czy innej gadziny to wie, a tak się niestety składa, że natura (Bóg) wymyśliła kopulację w celach prokreacyjnych. To przyjemność jest dodatkiem, odwracanie kolejności jest pomieszaniem porządków i rozwalaniem mechanizmu dobrze działającego od tysiącleci. Powie ktoś, że para heteroseksualna też nie zawsze (a nawet rzadziej niż częściej) kopuluje by się rozmnożyć. To prawda, jest jednak taka drobna drobnostka, świetnie to ujął brat Horhe w „Imieniu Róży”: można grzeszyć zgodnie z naturą, albo przeciwko naturze...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura