Od razu zaznaczam, że najnowszego filmu Władysława Pasikowskiego nie oglądałem i oglądać nie zamierzam, w związku z czym krytykować go ani czepiać się nie będę. Nie mam pojęcia jak wygląda w nim gra aktorska, jak prowadzona jest kamera, czy scenariusz jest spójny i czy oddaje realia opisywanych czasów. Całkiem możliwe, że jest to pod tym względem obraz genialny, na którym wzorować się będą przyszłe pokolenia twórców. Mało mnie to obchodzi, przeczytałem kilka recenzji i to mi całkowicie wystarczy. Zwłaszcza recenzje entuzjastyczne całkowicie mnie do tego „dzieła” zniechęciły.
Mówiąc wprost chodzi mi o antypolską narrację, o pokazanie moich rodaków w charakterze zdziczałych bestii mordujących Żydów na równi z Niemcami. W tej narracji nie ma miejsca na Irenę Sendlerową, na tysiące drzewek w instytucie Yad Vashem symbolizujących Polaków, na bohaterstwo i medale „Sprawiedliwy wśród narodów świata” - jest tylko bezrozumny mord i wściekłość motywowana najczęściej rzekomym żydowskim bogactwem, majątkiem który w łatwy sposób można zagrabić usuwając z tego padołu łez jego właścicieli. Jest to obraz wykrzywiony, któremu zadają kłam tysiące świadectw zarówno ocalonych z Zagłady Żydów jak i samych ratujących, którzy ryzykowali życiem swoim i swoich rodzin by uchronić przed tragicznym losem ludzkie istnienia. Niestety, obraz ten pojawia się coraz częściej począwszy od kuriozalnych polskich obozów zagłady a skończywszy na książkach Jana Tomasza Grossa i filmach w rodzaju wspomnianego na samym początku „Pokłosia” Pasikowskiego. Zwłaszcza tego ostatniego zrozumieć nie potrafię, bo przecież to dzieło Polaka, dzieło człowieka, którego ceniłem za jego dorobek i uważałem za reżysera wybitnego. Jak widać wybitność nie przeszkadza w opluciu własnego Narodu. Pomyślałem sobie nawet, że to właśnie tacy ludzie czerpią zyski z Zagłady, że to właśnie oni żerują na śmierci milionów pomordowanych Żydów bogacąc się za pomocą historycznego kłamstwa.
Daleki jestem od stwierdzenia, że Polacy nie mają na swoim sumieniu niczego wstydliwego, że nie było wśród nas morderców, szmalcowników i kanalii. Ani mi w głowie uznać, że powinniśmy jako naród gremialnie powkładać na łby aureole i stanąć w kolejce do kanonizacji. Zgadzam się, że trzeba pokazywać zło, piętnować podłość i generalnie rozliczać się z własną historią. Jednak trzeba to robić w atmosferze prawdy a nie łgarstwa i insynuacji. Zabawne w tym wszystkim jest to, że o „żydożerstwo” oskarża Polaków głównie lewica, ta sama, która porównuje Izrael do hitlerowskich Niemiec użalając się nad biednymi Palestyńczykami mordowanymi przez żydowskich następców SS. Schizofreniczna sytuacja jednak doskonale przemyślana, nastawiona na skłócenie dwóch narodów i pokazanie ludziom, że już samo pojęcie narodu, pielęgnowanie narodowej tożsamości czy dumy budzi demony i dopiero kiedy świat zjednoczy się pod jednym multikulturalnym sztandarem, kiedy znikną państwa i granice a słowa takie jak „Polak”, „Żyd”, „Niemiec” czy „Francuz” będą jedynie nic nie znaczącymi nazwami w podręcznikach do historii nastanie ogólnoświatowy pokój, ład i długo oczekiwana, świetlana przyszłość.
P.S.: Jeden z czytelników portalu Fronda.pl skomentował obraz Władysława Pasikowskiego jednym słowem – Pogrossie. Pozwalam sobie użyć go w tytule tej notki bo uważam, że jest nadzwyczaj trafne i oddające w sposób doskonały intencje twórcy filmu.



Komentarze
Pokaż komentarze