Wpis dedykowany Pawłowi Rybickiemu
A był niedzielny poranek kiedy pan Jan wstał by wziąć prysznic przed obowiązkowym uczestnictwem we mszy świętej, która zaczynała się za godzinę w oddalonym o 30 sekund drogi kościele.
Nagle usłyszał walenie do drzwi. Nie było to zwykłe pukanie a walenie jaky dobijał się nawalony waleń.
Pan Jan półnagi pobiegł do przedpokoju, otworzył drzwi kiedy nagle dwóch funkcjonariuszy rzuciło się na niego dziko i skuło kajdankami. Trzeci stał celując z pistoletu do pana Jana by ten przypadkiem nie próbował żadnych sztuczek.
Co się dzieje? Zdołał wymamrotać oszołomiony Jan.
Jest pan oskarżony o ważne przestępstwa - odpowiedział funkcjonariusz.
A jakie to przestępstwa - zapytał zakłopotany Jan.
Ważne - rzekł funkcjonariusz. Reszta jest tajna.
Po doprowadzeniu na pobliską komendę policji (minuta drogi od domu pana Jana) został on przekazany oficerowi śledczemu w celu odbycia przesłuchania.
Oficer: no to pan sobie nagrabił panie K.
Jan: ale co ja takiego zrobiłem?
Oficer: oj panie panie, do końca życia pan z pierdla nie wyjdziesz.
Jan: ale...
Oficer: jak tutaj patrzę w papiery, ojojoj.
Jan: przecież ja...
Oficer: nie wygląda to najlepiej
Jan: o co jestem...
Oficer: niech się pan od razu przyzna to oszczędzi nam czasu i pieniędzy, a mamy jeszcze 1462338 takich spraw do rozwiązania.
Jan: ale do czego?
Oficer: pan już dobrze wie do czego. Nie zgrywajcie durnia K.
Jan: ale ja nic nie zrobiłem.
Oficer: każdy tak mówi
W tym momencie do oficera podszedł jakiś klawisz i szepnął mu coś do ucha.
Oficer po dłuższej chwili odzywa się do Jana K.
-wie pan chyba zaszło drobne nieporozumienie i będziemy musieli pana wypuścić.
Oczy pana Jana wypełniły się łzami szczęścia. Znów uwierzył w państwo prawe i sprawiedliwe, takie które troszczy się o obywatela i chce by czuł się bezpiecznie nawet w domowym zaciszu.
Oficer rzekł. W tej kwestii jest pan niewinny pozostaje jedynie uregulowanie grzywny za brak uczestnictwa w mszy świętej i wsztstko będzie w porządku.
Pan Jan nie posiadał się ze szczęścia. Jemu się udało. Jest bezpieczny... do następnego razu. Nie musi oglądać świata zza kratek jak dwóch jego sąsiadów.
Podniesiony na duchu udał się do pobliskiego kościoła uregulować należność za karygodne opuszczenie mszy świętej z jego winy (podejrzenie popełnienia przestępstwa). A wieczorny wietrzyk błogo rozwiewał resztki jego włosów.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)