Alex_Disease Alex_Disease
839
BLOG

Smoleńskie flaki z olejem.

Alex_Disease Alex_Disease Polityka Obserwuj notkę 87

Intensyfikacja opinii odnośnie katastrofy w Smoleńsku w ciągu ostatniego roku sprawiła, że rocznica tej tragedii nie może być traktowana inaczej niż miesięcznica, dwumiesięcznica, półrocznica itd. Winni tego nieszczęścia byli już wszyscy od Rosjan przez braci Kaczyńskich do prezydenta Komorowskiego włącznie. Smarowanie esejów tydzień w tydzień opisujących zdarzenia, których nie powstydziłby się umieścić w swojej twórczości Alfred Hitchcock oraz wszelkie możliwe debaty i jałowe dyskusje polityków wyczerpały temat Smoleńska na najbliższe pół wieku.

Dlaczego zatem się wysilam i próbuję sklecić tekst będący najbanalniejszym banałem z możliwych?

Bo wydaje mi się że już dawno zatraciliśmy proporcje obserwując przepychankę polityczną polityków z PO i PiSu.

Ludzie, zdajcie sobie sprawę z jednej, oczywistej i podstawowej rzeczy.

Bezpośrednie przyczyny tej katastrofy mogły być tylko dwie. Pierwsza to awaria samolotu spowodowana usterką techniczną, a druga to błąd pilota. W przypadku katastrof Kopernika (w 1980) oraz Kościuszki (w 1987) wiadomo że nastąpiło rozerwanie turbin i uszkodzenie sterów w następstwie czego piloci zostali pozbawieni kontroli nad maszynami. W przypadku katastrofy TU-154 M samolot był sprawny do samego końca więc sprawa wydaje się oczywista, że zawinił pilot.

Winna nie może być wieża (lub cokolwiek imitującego wieżę kontroli lotów), bo nawet gdyby padło z niej kategoryczne 'ląduj dziadu' pilot opierając się na wskazaniach przyrządów, a także niepewności którą wyraźnie odczuwał nie powinien ryzykować życiem pasażerów by usiąść w niekorzystnych warunkach pogodowych. Można to porównać z brakiem hamowania samochodu w momencie kiedy widzi się że ktoś na czerwonym świetle wlazł na pasy. Żadne ewentualne naciski ze strony Błasika, Kaczyńskiego, Tuska, Putina, Księcia Karola, Che Guevary, czy Ludwika XV nie zdejmują odpowiedzialności z pilota, który dowodził maszyną i jego zadaniem było bezpiecznie wylądować. Ponieważ wiadomo, że Protasiuk do końca dzierżył stery jest on głównym sprawcą tej katastrofy. Tym bardziej, że nie był on politykiem tylko pilotem, a jeśli presja od początku była ogromna i nie był w stanie sobie z nią poradzić mógł odmówić sterowania samolotem zanim oderwał się on od ziemi.

Ponieważ wydaje się jasnym, że wszystkie decyzje zarówno o włączeniu autopilota jak i o odejściu na drugi krąg podjął Protasiuk jego wina jest bezdyskusyjna. Natomiast szukanie pośrednich przyczyn katastrofy to już dokładna analiza wszystkich okoliczności badając nawet kilkadziesiąt lat wstecz.

Dlatego skończmy nakręcać się polityczną nawalanką ludzi, którzy z góry ustalili swoje wersje i czekają aż zostaną one potwierdzone oficjalnie co oczywiście nigdy nie nastąpi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (87)

Inne tematy w dziale Polityka