Zbliżają się wybory a co za tym idzie festiwal obiecanek cacanek zwany dla niepoznaki kampanią wyborczą. Wiadomo, że spora część elektoratu jest na garnuszku państwa więc ministrowie koalicji rządzącej ostro ruszają do boju o budżetowe pieniądze dla swoich resortów. Tym bardziej, że przecież z obiecanek cacanek poprzedniej kampanii będzie się musiał tłumaczyć Donald Tusk, a całe niezadowolenie zostanie przelane na PO. Obiecało się nauczycielom 50% podwyżki? Oni to doskonale pamiętają, co stoi na przeszkodzie by to samo obiecał im teraz Kaczyński czy Napieralski? Że nie zrealizują to już zupełnie odmienna kwestia ale ludzie w naszym kraju są podatni na tani populizm. Zresztą podejrzewam że tak jest w całym współczesnym demokratycznym świecie, dlatego tam gdzie jest demokracja zawsze wygrywają socjaliści. Jolanta Fedak biadoli, że za mało kaski na świadczenia socjalne. No jasne, pewna liczba osób na socjalu to łatwy kąsek dla polityka, który chce wygrać wybory. Przecież oni mają gdzieś to całe zadłużenie. Nie wydaje się Wam?
Dla nich to zadłużenie to coś wirtualnego, coś co nie istnieje. Bo jak w takiej sytuacji wyjaśnić fakt, że zamiast z paniką w oczach robić drastyczne cięcia i deregulować gospodarkę oni zupełnie beztrosko dalej zadłużają kraj. To jest po prostu skazywanie ludzi na potworną biedę i brak zabezpieczenia emerytalnego w przyszłości. Tak nieodpowiedzialne działania jakie podejmuje minister Rostowski (np skok na OFE) są oczywiście efektem populistycznej polityki Tuska bo Rostowski to nie jest nieuk i ekonomiczny dyletant. Ale skoro świadczeń socjalnych nie tknie, nie wywali połowy urzędasów, nie tknie nawet całości tego co sobie partie polityczne od nas wzięły na swoją działalność polityczną (chociaż 50% mniejszy haracz to już coś) to pozostaje dalszy drenaż kieszeni obywatela. Jestem ciekaw kiedy zaczną karać ludzi za to że nie mają już co od nich brać. Właśnie przeczytałem o kolejnym "genialnym" pomyśle Unii Europejskiej która chce nałożyć dodatkowy podatek węglowy na paliwo. Cena litra oleju napędowego może wtedy wzrosnąć nawet o 1,40 zł co oczywiście zaszlachtuje naszą ledwie już zipiącą gospodarkę. A oni w dobrych humorach szykują się do Euro 2012 na którym też zresztą będziemy stratni.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że za szkodliwą politykę jaką prowadzą kolejne rządy nikt nie ponosi odpowiedzialności, a my wybieramy wciąż tych samych oszustów. To się musi skończyć. Szkoda tylko że nie dzięki rozumnemu wyborowi tylko dzięki bankructwie.
308
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)