Nierzadko pojawiają się głosy, że Polska jest Iranem Europy. Ile w tym prawdy ile przesady? Fakt, faktem że takie kuriozum jak Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu istnieje tylko w naszym kraju, a fenomen Radia Maryja zdaje się potwierdzać mocno sklerykalizowany charakter państwa, warto jednak spojrzeć na niektóre kraje zachodniej Europy by zdać sobie sprawę, że nie jesteśmy w tym klerykalizmie osamotnieni.
Nasi zachodni sąsiedzi Niemcy mają zapisany w ustawach wszystkich landów zakaz organizowania hucznych zabaw i dyskotek w niektóre święta kościelne (Tanzverbort). Zakaz dotyczy rzecz jasna wszystkich lokali publicznych, a za jego złamanie grozi surowa, idąca w tysiące euro kara grzywny. Co więcej mimo protestów niektórych polityków, kler sprzeciwia się zniesieniu tego zakazu i zostaje poparty przez władze. Warto jeszcze podkreślić, że tzw Wielki Piątek jest w Niemczech dniem ustawowo wolnym od pracy (u nas to normalny dzień roboczy).
Innym państwem gdzie święto religijne staje się pretekstem do wprowadzenia zakazu jest Irlandia. W dzień który katolicy nazwyają Wielkim Piątkiem nie można legalnie nabyć alkoholu. Nie jest to parodia prohibicji jaką możemy obserwować w niektórych rejonach kraju nad Wisłą kiedy przyjeżdża do nas głowa kościoła katolickiego, tylko twardo respektowany zakaz. Irlandczycy są bardziej konformistycznym (choć nie tak konformistycznym jak Skandynawowie) narodem niż Polacy i mimo że piją na potęgę zakaz respektują. Po prostu w czwartek przed dniem prohibicji robią zapasy alkoholu i to zdaje się nie na jeden dzień mimo, że przecież w sobotę prohibicja już nie obowiązuje. Jest to jeden z fenomenów tego typu zakazów wart przestudiowania przez psychologów. U nas w dzień zwany Wielkim Piątkiem można kupić alkohol o każdej porze dnia i nocy (tak jak zresztą codziennie). Co więcej, zakaz handlu w dwa kościelne święta (Wielkanoc i Poniedziałek Wielkanocny) wcale nie jest respektowany przez małe sklepiki osiedlowe czy sieci delikatesów. Zamknięte są tylko markety i duże sklepy spożywcze. Innymi słowy jak ktoś chce chodzić na bani przez całe święta może to zrobić bez uprzedniego zaopatrywania się napoje wyskokowe.
W Rosji, która jest tu dla wielu krajem zamordystycznym, dzikim i dalekim od zachodnich standardów cywilizacji, niecałe dwa lata temu wprowadzono w niektórych regionach naukę religii w szkołach. Można by pomyśleć, że Rosja poszła polską drogą bo u nas też przecież wdrażano ową reformę eksperymentalnie głównie jako efekt porozumień z biskupami.
Jestem też przekonany, że w innych krajach kontynentu znajdziemy mniej lub bardziej dziwiące nas zakazy, nakazy czy regulacje państwowe związane z religią bowiem najczęściej jest tak, że to politycy chcą być bardziej święci od papieży. Wyborcy takich zakazów na ogół nie chcą.


Komentarze
Pokaż komentarze (62)