Kogo popieracie, no właśnie kogo? Czy popieracie idee, rozwiązania czy same tylko postacie? Czy w tej zaciekłej walce chodzi już o idee, bo zaczynam w to wątpić. Polska zadłużana jest przez każdy rząd. I nie mówcie że PiS zadłużało mniej niż PO bowiem też zadłużało i tylko dlatego mniej że akurat przyszło im rządzić w okresie prosperity. Natomiast nie ma to absolutnie większego znaczenia w momencie kiedy sukcesywne zadłużanie prowadzi do zapaści gospodarczej, a w konsekwencji do załamania się funduszu emerytalnego (bo zdajecie sobie chyba sprawę z tego, że składka emerytalna płacona przez obecnie pracujących jest podatkiem docelowym i idzie na obecnych emerytów).
Kłamstwa opowiadane przez niektórych, że ZUS nie może zbankrutować przypominają starą PRLowską propagandę gdzie starano się wmawiać społeczeństwu że kraj się rozwija kiedy zwijał się pod naporem gierkowskich długów. Dlatego nie łudźcie się, wcześniej czy później sytuacja finansowa kraju wymusi prawdziwie liberalne reformy. Kto tego dokona? Czy banda zasiadająca obecnie w ławach sejmowych? O co wy się kłócicie? Czy wygrana Kaczyńskiego sama w sobie jest dla was tak ważna? Co bardziej przyzwoici politycy albo sami usunęli się w cień albo zostali odsunięci od posłowania przez wyborców żądnych dyrdymałów o gruszkach na wierzbie. Pozostali tylko sami gladiatorzy i oszuści, którzy walczą de facto o stołki o a nie o to żeby wprowadzać realne zmiany w kraju.
Trwa nieustająca kampania wyborcza, bo to jest walka o przywileje jakie zwykłemu śmiertelnikowi nie są dane. Oni biorą od nas pieniądze po czym okładają się nawzajem po głowach, mając w nosie obywatela i jego potrzeby. Najbardziej śmieszą mnie oczywiście zwolennicy PiS, którym się wydaje, że to walka ideowa. Walka ideowa? Może dla was ideowa bo przecież nie dla Jarosława Kaczyńskiego. Są oni w stanie bronić za wszelką cenę każdego, nawet najgłupszego pomysłu prezesa PiS nie zastanawiając się ani przez chwilę co tak naprawdę za tym stoi.
Różnica między zwolennikami PO a PiS jest taka, że zwolennicy PiS widzą w Kaczyńskim zbawcę, niektórzy nawet Boga. Zwolennicy Tuska widzą w premierze po prostu lepszą alternatywę dla Kaczyńskiego. Warto jeszcze zwrócić uwagę, że niektórzy z tych co głosowali na PO ostro atakują teraz rząd Tuska i nie szczędzą mu gorzkich słów. Ten natomiast potrafi powiedzieć: "nie udało mi się, pomyliłem się, przepraszam". A Kaczyński? "nie udało mi się bo układ, bo front medialny, bo współpracownicy zawiedli". Wszyscy winni tylko nie on, wielki wspaniały strateg. A jego zwolennicy bezrefleksyjnie kupują te głodne kawałki.
Nie dajmy się jednak zwieść ani jednemu ani drugiemu. Tusk może bić się w pierś i mówić że w czymś zawinił. Zawinił? No to powinno być chyba postanowienie poprawy. A co robi premier? Czy jakoś stara się ów błąd naprawić? I jednej i drugiej partii zależy wyłącznie na tym by utrzymać obecne status quo. Tak jest od 20 lat bo im tak jest najlepiej. Najlepiej było to widać przy głosowaniu w sprawie obniżenia subwencji dla partii politycznych. Miało być 100% zrobiło się 50%. I to przy wielkich protestach. Jak to, zabierają nam nasze pieniążki podatnika. Ta żałosna, godna największej pogardy i oburzenia scena jest symbolem grabieży jaka się dokonuje na polskim podatniku. Pytanie tylko jak długo. Bo prawdziwe alternatywy nie zyskują poparcia większego niż parę procent.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)