Donald Tusk w programie Tomasza Lisa pokazał, że polityk z niego pierwsza klasa. Można się z jego wizją Polski zgadzać lub nie ale politykiem jest wybitnym. Wyluzowany, sypiący dowcipem, sympatyczny, nie wywyższający się, skory przyznać się do błędu, po prostu człowiek z krwi i kości. Kiedy słucham Donalda Tuska wiem już dlaczego wygra kolejne wybory. On po prostu da się lubić mimo, że politycy na ogół robią z siebie niedostępnych wybrańców narodu z góry spoglądających na obywatela.
Kiedy jednak chcemy wychwycić konkrety z wypowiedzi Tuska robi się już mniej sympatycznie, a absurdalny tok rozumowania premiera wprawia w zakłopotanie. Jedną z bardziej kuriozalnych wypowiedzi postaram się przytoczyć (dlaczego jedną? Bowiem nic innego ciekawego nie znalazłem w tym co mówił, zwyczajową rządową propagandę pomijając, a przecież nie będę komentował tego co powiedział o cenach paliw bo to na serio tandetny chwyt).
Donald Tusk stwierdził w pewnym momencie, że cięcia wydatków pozbawiają ludzi pieniędzy. No ciekawe. Ciekawe też dlaczego Lis nie pociągnął tego tematu obnażając socjalistyczne myślenie premiera. Cięcia wydatków pozbawiają ludzi pieniędzy. Podwyższenie wieku emerytalnego jest złe (mimo że robią już to nawet takie bastiony socjalizmu jak Hiszpania i Wielka Brytania) bo przecież zabierze to wcześniejsze emerytury jakiejś grupie ludzi. Cięcie wydatków nie przejdzie bo to oznacza, że zabierze się pieniądze ludziom nie wytwarzającym PKB na rzecz tych co PKB wytwarzają. Logiczne prawda? Ale chyba tylko dla młodziana zaczytującego się baśniach Karola Marksa, a nie dla premiera prawie 40 milionowego kraju. A prawda jest taka, że brak cięć w budżetowych wydatkach jest niekorzystny dla pracującej większości, czyż nie? I dlaczego Tomasz Lis nie zwrócił na to uwagi? Przecież cięcia nie dotkną tych co zapieprzają za 1200 na trzy zmiany. Dotkną w pierwszej kolejności beneficjentów socjalu.
Donald Tusk wygra wybory przede wszystkim jako polityk sympatyczny, ale też taki co to ujął się za najmniej zamożnymi. Tylko że większość najmniej zamożnych tyra za marne grosze między innymi dlatego, że budżet musi korzystać z ich wypracowanych pieniędzy. A te idą na różnego rodzaju socjale (między innymi oczywiście) gdzie Tusk cięć nie chce zrobić. Logiczne byłoby więc, gdyby owa większość mimo sympatyczności Tuska zagłosowała przeciw niemu (skoro działa na jej niekorzyść). No chyba że marzeniem premiera jest kraj złożony z nierobów, a z tego co słyszeliśmy chwalił się że miejsc pracy za jego rządów przybyło. No więc skoro przybyło to jakim prawem Tusk działa przeciwko tym ludziom?
Na te i inne pytania odpowiedzi nie usłyszymy. Ale miłego Donalda Tuska nie raz w TV będziemy mieli okazję oglądać.


Komentarze
Pokaż komentarze (105)