Na wstępie chciałem zaznaczyć, że nie utożsamiam się ze znamienitą większością polskich antyklerykałów. Po pierwsze nie mam poglądów lewicowych, a po drugie zarzuty jakie formułują wobec kościoła to tylko ułamek tego co mnie autentycznie w nim razi, reszta to naciągane mało istotne z mojego punktu widzenia sprawy.
Więc może zacznę od tego co nie ma wpływu bądź ma mały wpływ na mój antyklerykalizm. Przede wszystkim nie ma wpływu obłuda niektórych księży i ich wybryki. Błądzić rzeczą ludzką, a z drugiej strony cięższe przewinienia podpadające pod kodeks karny to zadanie dla policji i prokuratury jeśli tutaj mam jakieś uwagi to do organów ścigania, nie do samych księży którzy na karę tak czy owak zasłużyli i są zdyskredytowani moralnie (np pedofilia wśród duchownych niech będzie tutaj przykładem). Podobnie ma się sprawa z funduszem kościelnym, który jest darem od polityków dla kościoła i to do nich mam przede wszystkim pretensje o to, że został ustanowiony. Trochę denerwująca jest komisja wspólna rządu i episkopatu ale nie oszukujmy się, żadne drastyczne z punktu widzenia ateisty decyzje tam nie zapadają.
W końcu na mój antyklerykalizm nie ma wpływu nauczanie kościoła, które jest jakie jest i kościół ma prawo nauczać swoich prawd. Nie ma obowiązku należenia do kościoła, uczestniczenia w nabożeństwach czy nawet chrzczenia dzieci. To jest wolny wybór człowieka i albo akceptuje takie warunki albo nie.
Zatem dlaczego jestem antyklerykałem?
Antyklerykałem zrobiło mnie polskie, w dużej mierze zakołtunione, zabobonne czy wręcz czasami heretyckie społeczeństwo i duchowni, którzy temu społeczeństwu schlebiają i pod to społeczeństwo głoszą "słowo boże" będące w wielu miejscach sprzeczne z oficjalnym nauczaniem kościoła.
I oni uparcie nazywając siebie katolikami, a będąc akceptowanymi przez cały kościół jako katolicy (czyli po prostu nie obciążeni ekskomuniką przez władze kościoła) zadają temu kościołowi ranę (co w zasadzie powinno mnie cieszyć) ale przede wszystkim świadomie czy nieświadomie sprzeciwiają się założeniom posoborowym. Józef Tischner stwierdził swego czasu, że 2/3 polskich katolików to nieświadomi heretycy. I pytanie pozostaje, dlaczego kościół akceptuje ten ludowy katolicyzm? Cóż, odpowiedź wydaje się oczywista. Boi się schizmy i utraty wpływów. I to jest główną przyczyną mojego antyklerykalizmu. Bo kościół biorąc ogromną odpowiedzialność za katolików daje im sztandar moralny i zostawia pełne prawo interpretacji religii katolickiej. Dzięki czemu między innymi mamy wojnę polsko - polską, w której pod krzyżem zwyzywani zostali księża, żadnej reakcji ze strony episkopatu, a ci ludzie to dalej katolicy. Ci ludzie uzuprując sobie moralne prawo do nazywania siebie katolikami i walczą krzyżem przeciwko tym, którym prawa moralnego odmawiają. Oni są o tyle niebezpieczni, że są autentycznie traktowani jako prawdziwi katolicy przez księży i polityków bojących się walczyć kościołem. I w tym jest problem. Nie zdziwiłbym się gdyby ktoś znich Lecha Kaczyńskiego chciał ogłosić świętym. Bo w ich katolicyźmie nie takie rzeczy są możliwe. A to też mój kraj i nie chcę by budowano tożsamość narodową na herezji. O ile pewien respekt w stosunku do 2000 letniej tradycji chrześcijańskiej mam, to przecież nie można pozwolić na to, by w kraju za religię katolicką robiła jakaś świecka sekta. Bo to jest poza wszelikimi normami cywilizacyjnymi i zdroworozsądkowymi. A sprawa jest prosta. Albo się jest katolikiem albo nie. Jeśli ktoś jest autentycznie katolikiem akceptuje wszystko co kościół katolicki zarządzi. Jeśli coś komuś nie pasuje, nie może siebie uważać za katolika. Najwyżej za chrześcijanina. No chyba że ktoś wyznaje kult Lecha Kaczyńskiego to ma swoją wiarę w ziemskie bóstwa.
Dlatego jeśli czasem trafi się hierarcha chcący przypomnieć czym jest obecnie kościół katolicki spotyka się z wrogością środowisk, które katolicyzm traktują na ludowo. Wrogiem nie jest zatem religia katolicka tylko religia quasi katolicka i inne sekciarskie formy wybierające z nauczania kościoła to co im pasuje i dodając swoje "wieczne prawdy". Obyśmy dożyli lepszych czasów.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)