Alex_Disease Alex_Disease
492
BLOG

SLD jako lewicowy margines

Alex_Disease Alex_Disease Polityka Obserwuj notkę 10

Zwykło się mawiać że gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Z upodobaniem ta sentencja przytaczana jest przez polityków SLD, którym marzy się dogonienie w sondażach PO i PiS. Kiedyś Sojusz miał silną pozycję na scenie politycznej niezależnie czy akurat rządził czy nie. Kiedy jeszcze jako SDRP oddawał w 1997 roku władzę AWSowi wciąż był groźnym rywalem dla prawicy i miało się wrażenie że pozycja partii lewicowej w Polsce jest mocno ugruntowana i zbudowana na autentycznym zaufaniu do socjaldemokratów.

Nikogo nie zdziwiło zatem, że w 2001 roku Leszek Miller stojący na czele SLD sięgnął z łatwością po władzę i z równą łatwością roztrwonił kapitał polityczny jakby naiwnie sądząc, że lewica w Polsce ma się dobrze i jest absolutnie niezagrożona. Było to aroganckie myślenie jednego z najbardziej charyzmatycznych przywódców partyjnych w III RP i kiedy skompromitowany premier oddawał władzę nikomu nie przyszło do głowy że za kilkanaście miesięcy łajba z napisem SLD będzie jedynie dryfującym wrakiem bez żadnego zaplecza politycznego, bez charyzmatycznego przywódcy i bez pomysłu na rządzenie.

Sojusz zdołał utrzymać się na powierzchni dzięki umiarkowanemu poparciu i na tym poparciu bazuje od sześciu lat bez najmniejszych szans na rządzenie, a przynajmniej rządzenie jako główny rozdający, bo przyklejenie się partii Napieralskiego do PO czy PiSu to dla większości sympatyków lewicy, zdrada lewicowych ideałów.

Sentencja o trzecim korzystającym na walce dwóch quasi prawicowych partii tutaj sprawdzić się nie może bo SLD nie ma ani silnego przywódcy (jak w latach kiedy obejmowali władzę mając Kwaśniewskiego i Millera, polityków z prawdziwego zdarzenia), ani silnego zaplecza (afery z lat 2001-2005 skutecznie zniechęciły do SLD ludzi ze świata biznesu, a Ordynacka z Włodzimierzem Czarzastym na czele to nic czym można by się pochwalić), że o programie nie wspomnę.

Co więc pozostaje dzisiejszemu SLD? Grzegorz Napieralski, który buduje swój wizerunek kreując się na sympatycznego polityka młodego pokolenia, nowoczesnego, otwartego na świat i skłonnego do kompromisu, zapomina chyba o tym, że w Polsce ideowa lewica ma poparcie niewielkie. Kiedy Kwaśniewski czy Miller obejmowali władzę, nie obejmowali jej w oparciu o plecenie lewicowych dyrdymałów. Obaj mieli charyzmę, a w dodatku odwoływali się do konkretnych problemów na ówczesnej scenie politycznej. Jeśli Miller chciał walczyć z wyimaginowaną dziurą Bauca i opanować chaos to ludzie to kupowali. Mało kto pamięta, że ten post PZPRowski polityk obiecywał podatek liniowy! (czyli to samo co PO). W rezultacie udało się taki wprowadzić ale niestety nie PIT a tylko CIT (co i tak dobre). Lewicowe rozwiązanie? Nie bardzo. 

A Kwaśniewski, czyż nie starał się łączyć Polaków? Jego poparcie było ogromne nie dlatego, że odwoływał się do lewicowych ideałów, a to jedyne co może zaproponować Napieralski. SLD był na fali kiedy nie był lewicowy. Lewicowy SLD nie mieści się w głównym nurcie i musi zadowolić się politycznym marginesem. Dlaczego tak jest?

Spójrzmy prawdzie w oczy, prawdziwych lewicowców w naszym kraju jest mało (na nasze szczęście) i na sztandarowe hasła socjalistów nabierze się góra kilkanaście procent obywateli. Reszta zagłosuje na quasi prawicę, która to ponoć jest liberalna i ponoć walczy z postkomunistycznym układem.

Nigdy nie będziemy Hiszpanią, Portugalią czy Grecją bo u nas nie ma takiej mentalności. Tam lewica mogła wygrać prostym stwierdzeniem "mniej pracy, więcej socjalu". U nas aż takich głupich nie ma, żeby uwierzyli w skrajną demagogię i skrajny populizm (najbliżej do tego było kiedy Lepper osiągał niezłe wyniki wyborcze). Dlatego póki co mamy umiarkowanych socjalistów, którzy improwizują doraźnie łatając budżet. Tak też być nie może ale pamiętajmy że zawsze mogło być gorzej.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka