Alex_Disease Alex_Disease
808
BLOG

Długi Tuska w Eurolandzie

Alex_Disease Alex_Disease Polityka Obserwuj notkę 13

Powiedzmy sobie jasno, Polska prezydencja w Unii to nie jest dla nas żaden zaszczyt tylko kolej na polskiego podatnika by za jego pieniądze unijni boznowie mogli popijać i zakąszać na różnych eventach z tej okazji. Unia permanentnie świętuje i to w dobie kiedy przez Europę przetacza się fala kryzysów, bo nie łódźmy się po Grecji przyjdzie czas na kolejne już mocno zadłużone kraje.

Przez greckie życie ponad stan projekt Euro mocno zachwiał się w posadach. Już nikt nie kryje, że miał on wyłącznie znaczenie polityczne bo przecież z ekonomicznego punktu widzenia jest zupełnie bez sensu. Czy Polska wycofa się z pomysłu wprowadzenia unijnej waluty czy jedynie odłoży decyzję w czasie? Widząc kto zasaiada w parlamencie i kto ma szansę zasiadać w kolejnej kadencji nie łudźmy się że pomysł zostanie zarzucony.

Pamiętam jak kiedyś w programie Młodzież Kontra gościł Jarosław Kalinowski i został dość mocno wypunktowany przez przestawiciela młodzieżówki UPR. Chodziło o dopłaty do eksportu. Polityk PSL widząc że nie wybrnie z tego klinczu stawiając na jakiś konstruktywny argument za dopłatami stwierdził po prostu: "różnica między nami jest taka, że ja popieram UE, a pan nie".

I to jest esencja myślenia naszych polityków o Unii Europejskiej. Euro się nie opłaca co doskonale widać było po wprowadzeniu tej waluty na Słowacji kiedy PKB w 2009 roku spadł o 5%, eksport zmniejszył się o 25%, import o 22% a liczba turystów odwiedzających ten kraj była o 30% mniejsza niż w 2008 roku. Co na to Donald Tusk? A no także w Młodzież Kontra zasłonił się zdaniem wyborców, którzy w referendum podjęli decyzję o przystąpieniu do Unii Europejskiej, a co za tym idzie zaakceptowali projekt Euro. Można więc założyć że jeśli Unia (czytaj Niemcy) zgłosi Polskę do projektu to polski rząd (o ile będzie to wciąż rząd Tuska) bez chwili namysłu zaakceptuje wskazaną datę.

Dla Donalda Tuska Europa jest argumentem i z tego samego powodu wyrwał się z propozycją pomocy dla Grecji argumentując, że przecież kiedyś pomoc i nam może być potrzebna. Chyba przewidział że prowadząc taką politykę jaką prowadzi ta pomoc będzie konieczna szybciej niż się nam wydaje. Wystarczą jeszcze cztery lata takich rządów PO i będziemy w sytuacji Grecji. Przesadzam? 

Zerknijmy zatem na deficyt budżetowy w Polsce w kolejnych latach od początku transformacji ustrojowej

 

Widać tu jak na dłoni że minister Rostowski pobił już nawet niechlubny rekord Jarosława Bauca. Można oczywiście zastanawiać się jak do tego doszło wszak na kryzys światowy całej winy zwalić nie sposób, bowiem 4% wzrost gospodarczy to nie jest żadna tragedia i przy takim wzroście można spokojnie dbać o to by deficyt zmniejszać, a nie drastycznie go powiększać.  Najwyraźniej premier przeczuwając swoje zwycięstwo w tegorocznych wyborach zabezpiecza się na wypadek katastrofy finansowej, a ta nastąpi jeśli PO nie podejmie poważnych reform. I podnoszenie podatków nic tutaj nie pomoże co zresztą też już przewidziano, bowiem pojawił się pomysł że stawka VAT wzrośnie do 25%. Pan premier ma teraz sporo zmartwień na głowie i jak tak dalej pójdzie zamiast cieszyć się z festiwalu pod tytułem Euro 2012 będzie musiał szukać jakiegoś konkretnego fachowca od finansów bo ten na którego postawił popisał się wyjątkowo szkodliwą fuszerką.

Dodam jeszcze tylko, że te strzałki do góry symbolizujące naszą prezydencję to chyba z okazji rosnącego deficytu bo niby z jakiej innej?

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka