Czy w Polsce istnieją wolne media? Jeśli tak to strasznie trudno im się przebić do mainstreamu ale zupełnie z tego samego powodu, z jakiego trudno do mainstreamu przebić się niektórym partiom nie mogącym zebrać wymaganych 5% by znaleźć się w sejmie.
Media w Polsce, te będące w mainstreamie czyli najczęściej przywoływane i komentowane grają na dwa różne obozy. W tej chwili jeden z tych obozów reprezentuje Platforma Obywatelska drugi Prawo i Sprawiedliwość. Chcąc nie chcąc media podzieliły się tak, jak podzieliła się większość Polaków, a przynajmniej większość wyborców. Niby nic w tym niezwykłego ale warto sobie zdać sprawę, że media pieką własne pieczenie licząc na określone zyski więc odwołują się do wrażliwości grup, które te zyski mają zapewnić i w żadnym razie nie może to być grupa mała bo wtedy będzie to nieopłacalne.
Tym oto sposobem media stają się zakładnikami grup, które wcześniej stały się zakładnikami dwóch największych partii. To sytuacja absolutnie groteskowa z punktu widzenia zdrowego rozsądku i jeśli spojrzeć na to z dystansu wyłania się obraz cokolwiek mało optymistyczny, który dla PO może jest korzystny bo oni nazwą to dłuższą stabilizacją polityczną, PiS natomiast na pozycjach męczeńskich może dalej grać partię "prawdziwych Polaków".
Doszło nawet do tego, że jeśli łajesz Platformę stajesz się z miejsca pisowskim oszołomem czego doświadczyłem na własnej skórze, podobnie jak przy krytyce PiSu zostałem określony lemingiem i sprzymierzeńcem Tuska. Czy komuś spoza tego bagienka mieści się to w głowie? I jakim cudem media mają być inne skoro wiadomo, że każda krytyka PiSu zaraz ustawi redaktorów takiej stacji w szeregu z POwskimi lemingami, a każda krytyka PO będzie odbierana jako pisowskie oszołomstwo.
Ludzie sami się na to złapali, sami się nakręcili tą nienawiścią nie patrząc nawet na to co obie partie mają do zaproponowania Polakom. Wychodzi to na jaw kiedy się chce z nimi toczyć merytoryczną dyskusję. Poza wyzwiskami tudzież śmieszną pro-rządową propagandą nie dostaje się w zamian żadnych konkretów. Wyidealizowany obraz Tuska jako wspaniałego, otwartego Europejczyka i Kaczyńskiego jako prawdziwego patrioty i męża stanu zatroskanego o dobro narodu to nic innego jak -proszę wybaczyć za określenie- zaćpane wizje o charakterze życzeniowym. Mamy bowiem do czynienia z dwoma sprytnymi politykami, populistami i demagogami opowiadającymi tak kuriozalne farmazony, że jeśli zapomni się na chwilę że są to politycy dwóch największych partii w sejmie to po prostu parska się śmiechem. Ale wobec tego że są to kluczowi politycy w Polsce śmiać się odechciewa gdyż oni dzierżą stery władzy, obecnie akurat PO ale przecież PiS może kiedyś do tej władzy powrócić bo jeśli nie oni to kto zastąpi Platformę? Realnego rywala nie widać.
Dziś merytoryczne argumenty całkowicie zastąpiła partyjna propaganda. Nie, to nie jest normalna europejska walka o stołki. To propaganda rodem z PRL absolutnie oderwana od rzeczywistości i skoncentrowana na sprawach mało ważnych bądź po prostu propaganda sukcesu przy jednoczesnym zadłużaniu państwa na potęgę. Te dwie partie nie tylko dokonały gwałtu na umysłach Polaków ale co gorsza sprowadziły walkę między sobą do niewyobrażalnej agresji, która nie ma już charakteru merytorycznej debaty. Debaty jaka przypomnę miała jeszcze miejsce w 2007 roku kiedy odbyły się przyspieszone wybory parlamentarne. Wtedy był ostatni dzwonek by to szaleństwo przerwać zwłaszcza po tym w jakiej atmosferze upadał rząd Kaczyńskiego. To był alarm dla społeczeństwa ale także alarm dla polityków.
Pojechali po bandzie, a limit cudów przewidzianych dla Polski chyba się już wyczerpał więc ratuj się kto może.


Komentarze
Pokaż komentarze (51)