Nie bądźmy zakładnikami wskaźników ekonomicznych - krzyczą posłowie od lewa do prawa dając do zrozumienia że przecież ważniejszy jest czynnik ludzki, że ekonomia jest dla ludzi, a nie ludzie dla ekonomi i tym podobne bzdety. Nie bądźmy zakładnikami ekonomii. A co to w ogóle znaczy być zakładnikiem ekonomii? Czy znaczy to że nie wydaje się więcej niż posiada w budżecie i nie trwoni pieniędzy na niepotrzebne rzeczy?
Fajne, nośne lewackie hasełko z tym zniewoleniem przez ekonomię. No przecież nie można dać się "zniewolić" wskaźnikom ekonomicznym bo to są tylko wskaźniki. Gadanie takich farmazonów ma jednak swoje granice, przynajmniej powinno mieć chociaż jak się okazuje ludziom to nie przeszkadza. U nas słowo liberalizm traktowane jest niemal jako obelga. Liberalizm ekonomiczny to złodziejstwo krzyczą jedni. Liberalizm ekonomiczny to wyzysk, krzyczą inni. Oczywiście jeśli spojrzeć na to kto sobie przypina łatkę liberałów i uchwala ustawy to rzeczywiście ów termin został porządnie wypaczony i sprowadzony do złodziejskiej doktryny której na imię socjalizm bez ludzkiej twarzy.
Ma to jednak o wiele większy zasięg działania. Otóż ludzie nie ufają prawdziwym liberałom nie tylko dlatego, że liberalizm został sprowadzony do czegoś czym w istocie nie jest. Wystarczy rzucić hasełko: Liberalizm doprowadził do kryzysu. Chciwi bankierzy i liberalni politycy. No bo czy mamy realny socjalizm? Nie mamy. Mamy krwiożerczy kapitalizm ich zdaniem.
Retoryka marksistów jest prosta, nośna i dość dobrze zakorzenia się w umysłach ludzi, którzy dalej wierzą w socjalistyczne baje zamiast zdać sobie sprawę, że winę za wszystkie kryzysy finansowe ponoszą socjaliści różnej maści gdyż to oni regulują rynkiem i to oni stawiają na redystrybucyjną formę podatku.
Kryzys w gospodarce wolnorynkowej na skalę makro jest niemożliwy, a przynajmniej trudny do wyobrażenia. Możliwe są pojedyncze bankructwa będące samooczyszczaniem się rynku. Ale kryzys? Tutaj należy się drobne wyjaśnienie. To co jest realnym kryzysem w socjalizmie to zawalenie się budżetu, bowiem socjalizm stawia na zasobny budżet z którego można hojnie rozdzielać pieniądze pomiędzy różne grupy społeczne. Kiedy w budżecie zaczyna brakować pieniędzy wtedy bankrutuje socjalizm bo przecież ludzie dalej wytwarzają PKB i interesy się kręcą. Poza tym ludziom do życia nie są potrzebne banki czy giełdy, które w istocie rzeczy przy kryzysach sporo tracą ale co to ma wspólnego z uczciwą pracą? Czy przez to budowlańcy przestaną stawiać domy? Czy przez to fabryki obuwia przestaną wytwarzać buty? Po prostu spekulanci i cwaniaczki dostaną po łapach jak powinni byli dostać w przypadku Grecji, bo bankructwo Grecji to głównie problem banków i z tego właśnie względu ta eurosocjalistyczna banda grabieżców ratowała ten kraj przed bankructwem. Oni wiedzą że przecież są coś bankom winni. Gdyby nie banki cały ten globalny socjalizm zawaliłby się już dawno temu.
Chciałem tylko wyraźnie zaznaczyć, że władza bankierów to nie jest żaden wolny rynek i kapitalizm. Na wolnym rynku bank jest rzeczą zupełnie niepotrzebną może istnieć jako instytucja świadcząca usługi w określonym zakresie ale na warunkach rynkowych. To co mamy obecnie to chora zależność bank-państwo i co za tym idzie wszystkie obecne problemy finansowe państw na świecie. I gdyby nagle wszyscy ludzie zaczęli wypłacać swoje oszczędności z kont cały ten system walnąłby z wielkim hukiem. Jednak oni do tego nigdy nie dopuszczą, a przynajmniej będą się starali nie dopuścić.
417
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (23)