Najprawdopodobniej 29 lipca poznamy kluczowe fragmenty raportu Jerzego Millera odnośnie katastrofy smoleńskiej, ogłosił na konferencji prasowej premier Donald Tusk. Mam wrażenie że to coś więcej niż tylko przedwyborcze bicie piany. Od samego początku wydawało mi się, że raport Millera nie zostanie ujawniony przed wyborami i wszelakie opóźnienia w tej sprawie wynikały z czysto politycznej kalkulacji. Ponieważ jednak PiS zorganizował konferencję na której ujawnił co znajdzie się w tzw Białej Księdze rządowi nie pozostało nic innego tylko grać w otwarte karty.
Użyłem tutaj słowa "grać" z pełną premedytacją bo to co się odbywa od ponad roku wokół tej katastrofy to gra w najbardziej dosłownym znaczeniu. Gra obliczona na zyski polityczne ale i gra o historię. Nie zdziwiłbym się gdyby w raporcie Millera znalazła się teza, że w Rosji dość często spadają samoloty więc takie zdarzenie powinno być traktowane w kategoriach lotu w niefortunne miejsce. Śmieszne? Nie bardzo bo zginęło w końcu 96 ludzi.
Tego zdają się nie zauważać nasi politycy robiąc cyrki wokół tej katastrofy i mówię tutaj zarówno o politykach PiS jak i PO. Po pierwsze sprawę katastrofy powinny badać apolityczne organa powołane do tego. I to jest absolutnie podstawowa sprawa. Liczycie na to że raporty Millera i Macierewicza będą obiektywne? Jak mogą być obiektywne skoro toczy się wokół nich batalia polityczna? Jedynym raportem, który może być uznany za w miarę wiarygodny jest raport MAK zrobiony szybko i z dala od polskiego piekiełka.
Tylko że dla całkiem sporej grupy Polaków jakiekolwiek stwierdzenia o winie pilota są zupełnie nie do zaakceptowania. I to nie dlatego że mają na to dowody i opierają się na konkretach. Po prostu Polak nie może być winien i już, zwłaszcza że do tragedii doszło na ziemi "odwiecznego wroga" więc obrona polskiej racji stanu to najzwyczajniej w świecie negowanie winy załogi za wszelką cenę nie licząc się z oficjalnymi, zaakceptowanymi przez opinię międzynarodową faktami.
Trochę mniejsze pretensję mam tutaj do PiSu. PiS idzie na całość, PiS idzie w ekstremę i mówi jasno czego chce. To postawa z którą się całkowicie nie zgadzam ale rozumiem dlaczego ją stosują. Jacek Kurski pokusił się kiedyś o bardzo kuriozalną wypowiedź i to w dodatku z mównicy sejmowej. Zarzucił PO, że nie obchodzi ich to, że Rosja dba o własne interesy a nie o interesy Polski. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego ta wypowiedź jest absurdalna ale daje pojęcie jakimi kategoriami myśli PiS.
Jest to rozgrywka polityczna nastawiona na fałszywe z mojego punktu widzenia ale jednak pojmowanie polskiej racji stanu. To co robi Jerzy Miller to zupełnie niepotrzebne rozwadnianie faktów, nie mające żadnej siły ani dyplomatycznej ani prawnej. Dlatego więcej będzie się mówiło o Białej Księdze niż raporcie Millera choć oba te opracowania nadawać się będą tylko do kosza.
887
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)