Rocznica Powstania Warszawskiego, no tak świętowanie klęsk to chyba polska specjalność. Nie powiem wcale że mnie to cieszy, a stwierdzenie, że owo powstanie było irracjonalnym szaleństwem jest tak oryginalne jak chińska wersja telefonu Nokia.
Można przejść nad tym do porządku dziennego, powiedzieć sobie "a co tam niech sobie świętują". Można też wyrazić swoje zdanie na portalu społecznościowym w celach edukacyjnych, a nuż ktoś przeczyta i zastanowi się poważnie nad sensem świętowania tej rocznicy.
Zryw, nawet nie narodowy, tylko akowski, który rozpoczął się 1 sierpnia 1944 roku nie wziął się znikąd. Warto dodać że dotyczył on inteligencji polskiej, ludzi młodych, naiwnych i oczytanych, a raczej zaczytanych w romantycznych wypocinach twórców jak Mickiewicz czy Słowacki.
To właśnie tego typu lektury ukształtowały polskie pokolenia sugerując wyraźnie że liczy się męczeństwo i ofiara. Francuzi, którzy mieli nieco inne priorytety nie dali się wybijać jak kaczki i zostawili Paryż miastem otwartym dzięki czemu hitlerowcy nie zrównali go z ziemią jak Warszawy. No ale przecież Francuzi to tchórze i kolaboranci. Do dzisiaj słyszy się dowcipy o francuskim "bohaterstwie" zapominając o tym że Francuzi, może niezbyt skorzy do walki ale i racjonalnie myślący, zdawali sobie sprawę z przewagi wroga i raczej na chłodno kalkulowali niż starali się zrobić wrażenie na Wehrmachcie.
Oczywiście czym innym jest obrona kraju w której Polacy faktycznie wykazali się niezwykłym bohaterstwem, a czym innym jest romantyczny, nieprzygotowany zryw obliczony na martyrologię. Powstańcy może i byli naiwni ale nie głupi. Wiedzieli że na sowietów nie ma co liczyć bo polskie podziemie z ramienia AK było zarówno antyhitlerowskie jak i antysowieckie. Wiedzieli to, a mimo wszystko zaryzykowali samobójczą akcję uważając że cierpienie najlepiej oddaje sens walki. Kilkanaście tysięcy poległych powstańców to jednak niewiele przy liczbie cywilów jaką rozstrzelali Niemcy, a było tego dobre 150 tysięcy. Oto cena szaleństwa.
Dzisiaj Powstanie Warszawskie wykorzystywane jest przez różne środowiska chcące piec nad dymiącymi zwłokami swoje polityczne pieczenie. Słuchając ich zastanawiam się czy aby oni nie widzą, że już dość polskiej krwi zostało przelane? Za mało? Za mało jeszcze żeby Polska stała się "Chrystusem narodów"? Komu potrzebna jest rewolucja? Kto nie może pogodzić się z wynikami demokratycznych wyborów? Kto wszędzie szuka zwady? Zastanówmy się nad tym by nie popełniać błędów z przeszłości.
Jeszcze koniecznie muszę poruszyć jedną kwestię. Tak wiele się mówi o cudzie nad Wisłą odbierając tym samym polskim żołnierzom część zasług, bo zamiast stwierdzić że odparcie bolszewików było po prostu wynikiem dobrego wyszkolenia, a przede wszystkim dowodzenia polskimi oddziałami wymyśla się cudy. W takim razie powstańcy to też bohaterowie tylko oni mieli pecha bo nie zdarzył się cud.


Komentarze
Pokaż komentarze (53)