"Polska w budowie". Towarzysz Edward Gierek 40 lat temu mógł powiedzieć dokładnie te same słowa. Oburzy się ktoś, że przecież Gierek zadłużył kraj na gigantyczne kwoty, które ostatecznie zakończyliśmy spłacać w 2009 roku. No cóż, spójrzmy na zadłużenie Polski po czterech latach rządów Donalda Tuska. Dług publiczny wzrósł w tym czasie o 270 mld złotych co oznacza że zadłużenie rosło ok 70 mld rocznie (wcześniej było to od ok 20 do 40 mld).
Polska w budowie, w rzeczy samej ale za czyje pieniądze? O 71 mld dług powiększyły wyższe wydatki z czego powoła z nich to wydatki na dopłacanie do projektów unijnych. Doprawdy potrzebna nam była ta Unia jak piąte koło u wozu. Gierek zadłużał kraj w taki sposób na jaki mógł sobie pozwolić. A więc pożyczki od zachodnich klubów (paryskiego i londyńskiego) na realizację projektów budowy mieszkań, przebudowy infrastruktury itd. Ponieważ III RP jest członkiem Unii Europejskiej może zwracać się o dotacje do których oczywiście musi dopłacić bo taki jest warunek ich otrzymania. W budżecie nie ma tych pieniędzy ale żeby nie stracić owych dotacji zadłuża się kraj. I taki jest sens tego że jesteśmy "beneficjentem netto" co niektórzy polscy europropagandziści starali się przedstawiać jako argument za Unią.
Dlaczego o tym piszę. PiS przegrało proces w trybie wyborczym bo zarzucili PO brak działań. Nie wiem co prawda o co dokładnie PO oskarżyło PiS lecz jeśli o stwierdzenie że nic się w Polsce nie zmieniło to sąd miał rację. Zmieniło się i to na gorsze, przynajmniej pod względem finansowym. Jeśli natomiast PiSowi chodziło o to, że rząd nie robi nic bądź działa niewystarczająco by obniżać deficyt to takie stwierdzenie należy uznać za zasadne bo statystyki nie kłamią. Rząd PO zadłużył kraj na potęgę, a w dodatku podniósł podatek VAT, zmniejszył składkę do OFE oraz ostatnio zabrał się za fundusz rezerwy demograficznej co już uważam za absolutny skandal ale i sygnał że w państwie dzieje się bardzo źle. Sondaże pokazują że PO spokojnie wygra nadchodzące wybory jednak ja kolejnych czterech lat rządzenia im nie wróżę. To się może skończyć w połowie kadencji gigantycznym krachem finansów publicznych.

obrazek za forsal.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (47)