W depeszy z 2006 roku ujawnionej przez Wikileaks ambasador USA w Warszawie pisze na temat Antoniego Macierewicza (będącego wówczas członkiem rządu PiS), że "nieodpowiedzialne ataki Macierewicza" stworzyły "zatrutą atmosferę" wokół ministerstwa spraw zagranicznych. Victor Ashe uważa też byłego wiceministra obrony narodowej za osobę nieodpowiedzialną i mającą obsesję na punkcie teorii spiskowych. Tyle Ashe.
Jarosław Kaczyński w ostatniej debacie telewizyjnej wyraził chęć powołania Antoniego Macierewicza na ministra swojego rządu, w razie wygrania przez PiS wyborów. Nietrudno się domyślić jak zostałoby to odczytane przez władze amerykańskie dysponujące wiedzą na temat "pana od spisków". Bowiem o ile dla Polaków Macierewicz nie jest żadną enigmą od dawien dawna i jego obsesje i fobie są w kraju powszechnie znane, o tyle Amerykanie traktujący Polskę nie do końca jak równorzędnego partnera mogli nie być wystarczająco poinformowani odnośnie osoby byłego wiceministra MON. Jak wynika z depeszy ambasadora USA wiedzą już od pięciu lat o jego dziwactwach i mają zdanie doskonale wyrobione.
Żeby było śmieszniej, Antoni Macierewicz poleciał do USA z Anną Fotygą (która swoją drogą też została mocno skrytykowana w depeszach ujawnionych przez Wikileaks), w celach szukania poparcia dla swoich spiskowych tez odnośnie katastrofy smoleńskiej. Władze Stanów Zjednoczonych oczywiście zignorowały tę groteskową parę, bo raz że tam katastrofa smoleńska nie budzi żadnych emocji, dwa mają zdanie wyrobione i o Fotydze i o Macierewiczu.
Biedny ten PiS. Tu źli Niemcy, tam źli Rosjanie, więc trzymajmy z Ameryką. Ale Ameryka już powiedziała co sądzi o polityce zagranicznej rządu PiS. Proponuję Jarosławowi Kaczyńskiemu żeby zrobił to, co wychodzi mu najlepiej i się na nich obraził.
2347
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (92)