Alex_Disease Alex_Disease
901
BLOG

Lewe prawa kobiet

Alex_Disease Alex_Disease Polityka Obserwuj notkę 41

Oglądając wczoraj program Tomasza Lisa poświęcony roli kobiet w polskiej polityce poczułem się rozczarowany. Nie dlatego że zaproszono same panie, bardziej dlatego że prowadzący zdawał sie wsiąknąć w pokrętną retorykę feministek, które genetycznie pozbawione są zdroworozsądkowego i logicznego myślenia.

Zamiast rozmawiać z Jolantą Kwaśniewską na temat sensu istnieina parytetów zastanawiano się czy ustawa kwotowa (co najmniej 35% kobiet i co najmniej 35% mężczyzn na listach wyborczych) powinna być zastąpiona właśnie parytetem (czyli 50-50). W dodatku była pierwsza dama ubolewała nad tym, że w Stanach Zjednoczonych nie ma czegoś takiego jak urlop macierzyński. Straszni ci Amerykanie, nie płacić za wolny stołek, no dramat. Słuchając tych bredni zastanawiałem się w jakim punkcie jest obecnie nasza polityka.

Z płci robi się kryterium polityczne, czyli nie chodzi o kompetencje ale o to by w sejmie była określona liczba kobiet, jakby to miało mieć konkretny wpływ na polski parlamentaryzm. Dla Polski też bardzo ważną sprawą jest jaki numerek na liście wyborczej dostanie ta czy inna pani i czy ma szanse wejść do sejmu. Bo to zaważy z całą pewnością o losach Polski w dalszej perspektywie.

Zresztą powiedzmy sobie jasno o co chodzi feministkom. One nie chcą jakichś tam dowolnych kobiet w sejmie. One chcą w sejmie większej ilości feministek. Przecież podczas piątej kadencji sejmu w parlamencie zasiadało najwięcej kobiet, a że akurat procentowo wygrywała tutaj Liga Polskich Rodzin...

Pani Sobecka czy Wiśniowska to nie jest marzenie feministek. Te stateczne panie są wsteczniackie i radiomaryjne. W parlamencie muszą siedzieć takie, co to będą przygłosowywały kolejne ustawy pisane pod dyktando skrajnie lewackich umysłów pokroju Magdaleny Środy.

Państwo ma załatwić, zagwarantować, pod przymusem tak żeby paniom w Polsce żyło się lepiej. Tym samym owe feministki chyba same uważają kobiety za kalekie skoro sądzą, że nie poradzą one sobie bez wsparcia państwa.

Hanna Gronkiewicz - Waltz została prezydentem Warszawy nie dlatego, że była kobietą i dostała wsparcie feministek tylko dlatego, że okazała się charyzmatycznym politykiem, z solidnym doświadczeniem w finansach. Ona pokazała, że kobiety mogą sięgać po władzę na równych zasadach rywalizując z mężczyznami. Tak samo przecież władzę w Wielkiej Brytanii obejmowała Margaret Thatcher, która jest wręcz przeciwniczką prawa wyborczego kobiet co w dzisiejszych czasach jest nie do pomyślenia.

Feministki nadają się tak do władzy jak traktor do udziału w wyścigach Formuły 1. Szczęśliwie w Polsce nie mają one zbyt wiele do powiedzenia chociaż niestety ustawa kwotowa została uchwalona przez "liberałów" z PO. Żeby żyło się lepiej... paniom z PO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka