Mimo protestów Amnesty International i innych wpływowych osób stracono wczoraj przez podanie śmiertelnego zastrzyku, skazanego przed dwoma dekadami Troya Davisa. Amerykański wymiar sprawiedliwości udowodnił, że jest bezwzględny i nieugięty przed opinią, już nawet nie samych Amerykanów z których 2/3 popiera karę śmierci, a po prostu różnego rodzaju lewackich organizacji i ludzi powołujących się na humanitaryzm. O dziwo ci ludzie tak głośno protestujący przeciwko karze śmierci jakoś niespecjalnie przejmują się losem ofiar szaleńców i ich rodzin. Bandyta może zabić bo jego nie obowiązują żadne prawa, a uczciwy obywatel nie może się bronić restrykcyjnym prawem.
Nie tak dawno temu mieliśmy do czynienia z potworną zbrodnią dokonaną na młodych ludziach w Norwegii. Uzbrojony fanatyk zabił kilkadziesiąt osób do których strzelał przez ponad godzinę, zaś później swobodnie oddał się w ręce policji. Jemu nic nie grozi. On dostanie przytulną, jednoosobową celę i dostęp do rozrywek w więzieniu przypominającym co najmniej średniej klasy pensjonat.
Przeciwnicy stracenia Davisa twierdzili, że nie ma podstaw by wykonywać na nim karę śmierci gdyż jest wątpliwe, iż to on dopuścił się zbrodni na policjancie strzelając mu prosto w twarz. Jednocześnie podkreślają, że kara ta jest niesprawiedliwa co zaś w mojej ocenie wygląda na typowy lewacki bełkot. Bo raz, że ta kara jest jak najbardziej sprawiedliwa, a dwa ciekaw jestem dlaczego zatem nie domagali się uwolnienia Davisa. Skoro jest wątpliwym, że to on dokonał tej zbrodni to dlaczego miał siedzieć do końca życia w więzieniu? Dlaczego nie domagano się zwolnienia go?
Dlaczego? Bo tu nie chodzi o jego domniemaną niewinność tylko o sam fakt, że został posłany na egzekucję. Zabijanie przestępców jest złe, jest niesprawiedliwe - woła Amnesty International. A co jest zatem dobre? Rozprawy tuzina psychologów analizujących osobowości pokroju Ted'a Bundy, wydających opinie, które mają niby zapobiegać tego typu przypadkom?
Amerykański wymiar sprawiedliwości podjął słuszną decyzję, a Troy Davis mógł mieć pretensje wyłącznie do siebie. Przecież wiedział co grozi za zabójstwo i to w dodatku policjanta. Innymi słowy sam na siebie wydał wyrok, sam zaopiniował własną śmierć. I nie chodzi tu o zemstę, a o zwyczajną sprawiedliwość, bo kara śmierci ma mieć funkcję przede wszystkim odstraszającą, a jeśli mimo to ktoś popełnia zbrodnię musi być stosownie ukarany.
I jaki sygnał poszedłby w świat gdyby Troy został ułaskawiony? Że największe przestępstwa podlegają prawu łaski, że im większa zbrodnia tym większa szansa na mniejszy wyrok bo kara śmierci nie obowiązuje bezwzględnie ze określony czyn.
A na miejscu władz amerykańskich tej Amnesty International to ja bym się porządnie przyjrzał i w razie czego wystąpił o delegalizację organizacji na terenie USA.
866
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (56)