We współczesnym świecie człowiek bogaci się na niespotykaną skalę. Jak to możliwe, powie ktoś, skoro żyjemy w głębokim socjalizmie gdzie podatki są dziesięciokrotnie wyższe niż 100 lat temu? Odpowiedź na to pytanie może być jedna i jest raczej przygnębiająca. Zdecydowana większość współczesnych społeczeństw nie zasługuje na to co posiada, a weszła w posiadanie tych dóbr na zasadzie sztucznego zawyżania wartości pieniądza (ratunek przed inflacją czyli oszukiwanie rynku). Bo tylko w ten sposób można odwlekać nieuchronny kres socjalizmu.
W dzisiejszym świecie, gdzie korporacje wzbogaciły się w sposób niesłychany, możemy obserwować jak klasa polityczna i najbogatsi ludzie globu chcą ratować swoje tyłki przed upadkiem świata, do jakiego cywilizacja zachodnia zdążyła się już przyzwyczaić. Myślicie że dlaczego amerykańscy bogacze wzywają rząd Stanów Zjednoczonych do podniesienia im podatków? Ruszyło ich sumienie? Chcą się podzielić z biednymi? Mają genialny plan ekonomiczny na uratowanie upadającej cywilizacji? Nic z tego moi drodzy. Oni chcą po prostu zachować stan obecny, stan w którym żyją sobie jak królowie. I to przy takiej wartości pieniądza, jaka pozwala im być posiadaczami fortun.
Przecież taki Bill Gates czy Warren Buffett zdają sobie sprawę, że żyją w luksusie tylko dzięki systemowi, który jest tak skonstruowany iż promuje korporacjonizm, a jednocześnie przydusza większość ludzi pracujących. I ci bogacze poświęcą z bólem parę miliardów, byle zachować status quo jakie daje im poczucie bezpieczeństwa i dba o ich fortuny.
Wyobraźcie sobie co by się stało, gdyby doszło do wojny nuklearnej i na Ziemi zostało 10% jej obecnej populacji. Pieniądz musiałby wrócić do swojej realnej wartości bowiem praca zaczęłaby być w cenie. Ktoś te wszystkie dobra z których korzystają bogacze musiałby w końcu wytwarzać. Wówczas okazałoby się ile na prawdę warte są fortuny Gatesa, Buffetta czy Ellisona.
Obecnie na polityków, urzędników, a także miliarderów pracują "mrówki", które same niewiele zarabiają (płacąc wysokie podatki) ale jest ich jeszcze na tyle dużo, że jakoś się to wszystko kręci. I obok żyje ta masa ludzi nie wypracowujących PKB, a dostających pieniądze i ten sektor coraz bardziej się powiększa. Rzuca się coraz to nowe ochłapy "tym co sobie nie radzą", by z wściekłości nie zapragnęli rewolucji. Możni tego świata boją się przewrotów. Boją się skończyć jak Kaddafi. Oni wiedzą że przyzwyczaili ludzi do życia na kredyt i nauczyli ich takiego myślenia. Więc lud idzie po prostu dalej w tym, o czym mówią politycy. Idą dalej czyli w bolszewizm, komunizm i zamordyzm. Czekają nas ciekawe czasy.
452
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (14)