Alex_Disease Alex_Disease
1206
BLOG

Ziobro wylatuje, problemy pozostają

Alex_Disease Alex_Disease Polityka Obserwuj notkę 55

Wyrzucenie Zbigniewa Ziobry z PiSu było tylko kwestią czasu. Podobnie musiało się to skończyć dla Tadeusza Cymańskiego. Trzymający z Ziobro Kurski poleciał rykoszetem. Niby nic niezwykłego, oto ekipa Ziobry dołącza do szerokiego grona wykluczonych z PiSu i można przejść nad tym do porządku dziennego.

Zastanawiam mnie tylko jak zwolennicy PiSu traktują tę partię i czy aby nie jest tak, iż oni nie są zwolennikami PiSu jako ugrupowania skupiającego różne osobowości tylko PiSu jako partii Kaczyńskiego. No bo nie oszukujmy się, największe osobowości Kaczyński z partii już wyrzucił, a ludzie jakimi się otacza to mierność nad miernościami. To stawianie na BMW w stylu przypominającym roszady jakie miały miejsce w PZPR.

No bo za co poleciał Cymański? Za to że powiedział prawdę o PiSie, czyli o autorytaryzmie Kaczyńskiego oraz wprost niewiarygodnym lizusostwie w stosunku do prezesa. Takie coś oczywiście nie zaskakuje, bo opinie na temat Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników są dość dobrze znane, wystarczy obejrzeć film "Lider" by przekonać się jaki klimat panuje w bezpośrednim otoczeniu prezesa.

Sprawa wygląda w dość klarowny sposób. Jarosław Kaczyński pokazuje, że wygranie wyborów nie jest dla niego priorytetem i w tej chwili walczy jedynie o zachowanie swojej pozycji w PiSie. Prezes ugrupowania, które będzie jeszcze przez kilka kadencji wchodziło do sejmu, nie będzie brał odpowiedzialności za państwo bo w końcu nie rządzi, samozwańcze sumienie narodu z poczuciem własnej wspaniałości. To mu wystarczy. Po co Kaczyńskiemu władza? Co prawda fajnie było korzystać z jej przywilejów, ale ceną za to w obecnych czasach byłoby przyjęcie na siebie fali uderzeniowej w związku z kryzysem w finansach publicznych. A tego Kaczyński z całą pewnością nie chce.

Dlatego ja się cieszę, że z PiSu wylatują kolejne znane twarze. To oznacza, że PiS zmierza w kierunku samodegradacji i na taki los ta partia zasługuje. Więc dla mnie dobrze będzie jeśli Kaczyński zostanie prezesem aż do samego końca, po czym wyprowadzi sztandar i zgasi światło.

Doprawdy nie rozumiem jak pisowcom mogło zaświtać w łepetynach, że raz Jarosław Kaczyński to świetny strateg, a dwa, że PiS to partia o włos od władzy. Kaczyński wygrał jedne wybory i to absolutnym fuksem, a stało się to w określonych okolicznościach i w momencie kiedy jego dziwactwa nie były jeszcze powszechnie znane.  W momencie kiedy ludzie byli zdegustowani rządami SLD, a Kaczyński przedstawił najlepszą ofertę rozliczania występków tej partii postawiono na niego, choć przecież zwycięstwo PiSu nad PO w 2005 roku nie było miażdżące i dalekie od rezultatów jakie prezentowała Platforma w kolejnych wyborach.

A później były 2 lata awanturniczych rządów PiSu, katastrofa smoleńska i związane z nią cyrki, ludzie zobaczyli kim jest Kaczyński. Nagle to co było oczywiste dla tych którzy interesowali się polityką dotarło do mainstreamu wyborczego.  PiS i jego zwolennicy to zlekceważyli. Zlekceważyli ten olbrzymi front antykaczyński, który zataczał coraz szersze kręgi. Wmawiali sobie, że to wrogie media, że zdrajcy pośród członków partii, że spiski wymierzone przeciw PiSowi itd. Jak zwykle (co u Kaczyńskiego mnie nieszczególnie dziwi) pominęli to co najistotniejsze. Zwykłych ludzi, tych co oddają głos w wyborach. W swoim zadufaniu, w przekonaniu o wyższości moralnej i intelektualnej zlekceważyli wyborców.

Jeden z wyrzuconych z PiSu, Jacek Kurski w 2007 roku po przegranych przez PiS wyborach stwierdził, że przegrali przez młodych niewyrobionych politycznie, ale za cztery lata oni zmądrzeją i zagłosują na PiS. Jak tu można wygrać wybory wygadując takie rzeczy?

Czy Kurski z Ziobro stworzy partię, która zagrozi Kaczyńskiemu? Tego nie wiem, wiem jednak na pewno, że partia Ziobry żadnych wyborów także nie wygra. Podobnie jak Kaczyński. To jest bowiem określony typ polityków z określoną ofertą, którą kupi góra 30 parę procent wyborców.  Czy mam uwierzyć że Kurski nagle zacznie przyciągać do siebie masy?

Nie ma już tego elektoratu na tyle by Kaczyński czy Ziobro mogli rządzić Polską. 2005 rok był rokiem ostatniej szansy dla PiSu. Społeczeństwo się zmienia co zarówno Kaczyński jak i Ziobro ignorują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Polityka