Po niezbyt chyba przemyślanej odezwie księdza Meringa odnośnie "satanisty" Nergala i narobieniu reklamy niszowemu muzykowi parę miesięcy temu, ten sam duchowny komentuje całe zamieszanie w momencie kiedy sprawa już trochę przyschła. Komentarz ten jednak jest tak kuriozalny, że postanowiłem przytoczyć jego fragmenty.
Otóż Wiesław Mering w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego stwierdza iż "nie będzie klękał przed Nergalem, Środą - gdyż nie czuję z nimi żadnej wspólnoty". Dodaje też, że "nie będzie klękał przed każdym, kto wyznaje antychrześcijańskie poglądy". Nie wiem czy ta wypowiedź jest podchwytliwa, ale ja jako ateista, który stanął raczej po stronie Nergala (w sporze odnośnie jego występu w TVP) też komunikuję wszem i wobec, że przed Nergalem, a tym bardziej Środą klękać nie zamierzam. Powiem więcej, poglądy pani Środy odnośnie kwestii gospodarczych i większości kwestii społecznych są mi całkowicie obce i nawet zrobienie małego ukłony byłoby tutaj ciężkim doświadczeniem. Z drugiej zaś strony jak duchownemu może przyjść w ogóle do głowy, że przed człowiekiem ktoś chce klękać. Ja wiem że Kościół katolicki ma takie zwyczaje, że czci się świętych czyli ludzi, których kościół uznał za świętych, istnieje też głowa kościoła, która ma swoje państwo i przed którą klękają możni, ale po co w ogóle wspominać o klękaniu przed Nergalem? A jak ktoś wyznaje "poglądy chrześcijańskie" to biskup uklęknie?
Kolejny soczysty fragment jest nie mniej kuriozalny. Ksiądz Mering mówi "Doniesiono mi, że sam Nergal dziękował za reklamę, którą mu zrobiłem. Uważam jednak, że "reklama"zawsze działa w obie strony. Wszyscy już wiedzą, że ogromna część społeczeństwa katolickiego nie życzy sobie w sferze publicznej takich zachowań, jak zachowanie Nergala. Można zatem powiedzieć, że i Nergal zrobił katolikom reklamę"
Efektem tejże reklamy jaką zrobił kościołowi Nergal był zapewne świetny wynik Ruchu Palikota, który stał się z dnia na dzień trzecią siłą polityczną w polskim parlamencie. No ale Wiesław Mering wie widać lepiej, wie na przykład że kościołowi potrzebna jest reklama.
A prawda jest taka, że ten nieszczęsny ciągany po sądach, niszowy muzyk, o którym przed aferą z jego występem w TVP mało kto słyszał, nagle stał się synonimem antyklerykalizmu w Polsce. Zaś każda tzw reklama, jaką może poczynić kościołowi antyklerykał, jest tak na prawdę antyreklamą, bowiem kościół rozpanoszył się na całego i stara się dominować w każdej dziedzinie życia. Krytyka kościoła nie przysparza mu wcale nowych wyznawców. Trudno zresztą żeby było inaczej skoro na ogół nie jest ona bezpodstawna. Kościół natomiast sam nie potrafi się uporać z problemami wewnątrz swoich struktur tylko asekurancko stara się utrzymać stan obecny, który jest dla niego korzystny. Efekt jest taki, że ludzie nie potrzebują Nergala ani Środy by odwrócić się od kościoła. To właśnie Nergal jako jednostka przeciwko katolickiej maszynerii jest prześladowany. Nie kościół. Tym razem nie.
PS. do wszystkich którzy nie zrozumieli mojej pierwszej uwagi. Mering chciał być zabawny, niestety nie zrozumiał kontekstu w jakim słowa o klękaniu przed biskupami wypowiedział Tusk. No i palnął coś odnośnie osób, których znaczenie w życiu publicznym jest znikome (co zresztą dalej opisałem). Zrobił to w dodatku jako osoba duchowna co jest już samo w sobie absurdem.


Komentarze
Pokaż komentarze (92)