Alex_Disease Alex_Disease
1657
BLOG

Unijna groteska

Alex_Disease Alex_Disease Polityka Obserwuj notkę 51

W 2003 roku Polacy w ogólnokrajowym referendum akcesyjnym zgodzili się na wstąpienie Polski do Unii Europejskiej. Mój kolega Niemiec, o którym już wspominałem przy okazji innej notki stwierdził ironicznie, że to referendum było bez znaczenia bo Niemcy i tak by Polskę do Unii w ten czy inny sposób wciągnęli. Początkowo miałem w ogóle nie głosować licząc na niską frekwencję, jednak kiedy w Wiadomościach podano, że frekwencja jest wystarczająca, a poważnie brzmiący głos Jolanty Pieńkowskiej zachęcał do głosowania, poszedłem tuż przed zamknięciem lokalu wyborczego i oddałem głos przeciw.

Moje przeciw nie było takim przeciw jak to reprezentowane przez Ligę Polskich Rodzin. Moje przeciw, wynikało z wielkiej niechęci do biurokracji, która zawsze utrudnia człowiekowi życie. Wiadomo, że wejście do UE to więcej biurokracji, a im więcej biurokracji tym ogólnie gorzej. Byłem na 'nie' i dzisiaj cieszę się że podjąłem taką decyzję. Bo choć o Unii pisałem raz źle raz lepiej uważam, że moje obawy były w pełni uzasadnione. Nie spełniły się natomiast obawy jakie prezentowali kato-konserwatyści ale to już bez znaczenia.  

Bywało tak, że do Unii zacząłem się przekonywać z biegiem lat. Okazało się np że jedno złe prawo unijne, może znieść jeszcze gorsze prawo krajowe. Wiem że oba rozwiązania są absurdalne, ale jedno z nich jest bardziej. Otóż po wprowadzeniu np limitów produkcyjnych, skończyła się u nas nadprodukcja wieprzowiny, zalegającej później w magazynach rolników, u których państwo na koszt podatnika ją przechowywało. Oczywiście uprzednio skupując wieprza w tzw skupach interwencyjnych. Na wolnym rynku rolnik produkuje tyle ile może sprzedać i nie są potrzebne żadne limity. Ale w naszym kraju tego nie rozumiano, uważając rolnika za świętą krowę, która wyjdzie popali opony na drogach i uzyska jakieś kuriozalne zapewnienia od rządu. Opony z dróg zniknęły.

Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że absurdalne unijne przepisy będą w dalszym ciągu starały się ograniczać ludziom wolność w imię, w zasadzie sam nie wiem czego. Co prawda jegomoście pokroju Barroso to ludzie mający za sobą komunistyczną przeszłość ale w dobie korporacjonizmu idealizm maoistyczny raczej nie jest w stanie się przebić. Gdybym bowiem założył, że z powodów ideologicznych unijni bonzowie walczą z CO2 musiałbym stwierdzić, że to skończeni idioci.

Unia biorąc pod uwagę ogół państw nie rozwija się w ogóle. Zdarza się że jednego roku zrobi mały krok w przód, aby następnego zrobić dwa kroki do tyłu. Zaczyna brakować pieniędzy, gdyż było kwestią czasu kiedy ten chory, poskręcany zardzewiałymi śrubkami twór zacznie się rozpadać z powodów ekonomicznych. Na razie trzeszczy w posadach i Angela Merkel wychodzi z siebie by przekonać europejskich przywódców, że demokracja nie jest ważna, że solidarność unijna stoi ponad wolą obywateli Unii i że trzeba utrzymać euro za wszelką cenę.

Jakież zacietrzewienie jest w niemieckiej kanclerz. Euro to od początku był projekt polityczny nie mający żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Prawem logiki musiało się to tak skończyć, choć nikt nie wiedział dokładnie kiedy. Najbliżej właściwej daty był Milton Friedman, który dał euro 10 lat.

To zabawne, doprawdy niesamowicie zabawne, jak okazuje się że ten ciemnogród, zaścianek europejski nie chcąc do Unii miał rację. Jak teraz na tle tego ciemnogrodu wypadają autorytety III RP pokroju Michnika, które w Gazecie Wyborczej tuż przed akcesją wypisywały ody chwalebne do wspaniałej Unii Europejskiej, tej co to będzie panaceum na wszystkie polskie bolączki. Ten chory euroentuzjazm bez krzty pomyślunku. Jak się czują te mądre głowy, ci inteligenci na siłę lokujący Polskę w zupełnie zbiurokratyzowanym, kipiącym od absurdów systemie? Jak się czują ci zapaleńcy europejscy jak Jerzy Buzek? A Donald Tusk przemawiający w Europarlamencie? Przecież ta przemowa, u schyłku Unii jaką znamy to był istny cyrk, groteska z której przyszłe pokolenia będą się śmiały, a zostanie wygrzebana przez jakichś dziennikarzy za kilkadziesiąt lat. Ku przestrodze. Ja się cieszę, wiem że idą trudne czasy ale cieszę się. Bo okazało się, że ludzi można tylko do pewnego stopnia robić w balona. Ludzie coraz bardziej dostrzegają skalę brukselskiego idiotyzmu. Jak to się skończy? Z całą pewnością nie będzie "solidarnej Unii". W końcu żeby przerzucać pieniądze z jednej kieszeni do drugiej trzeba je mieć. Narodowy interes przed unijnym. To będzie tryumf wszystkich przeciwników UE.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Polityka